kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2002

Witajcie…

Wiem, że była dziś notka ale mam to gdzieś… A pozatym to MÓJ blog i mogę
pisać kiedy mi się podoba… :P Ehhh… Przepraszam… Ale coś mnie zdenerwowało… Ale o tym później… Teraz chce streścić dzien dzisiejszy…

Tak więc o 13.30 spotkałam się z Zellas pod EMPIK’iem na Nowym Świecie… Zellas sobie kupiła Kalendarz Kawaii… Pokręciłyśmy się po mieście… Idąc jeszcze przez Galerię Centrum, a w zasadzie po Emiku który się tam
znajduje… Ja chcaiłam zobaczyć kalendarz W.I.T.C.H.’a… Bo nie wiem czy ktoś tu wie, że tą gazetkę rózwież kupuję… Jest to twór Disney’a bardzo
podobny do mangi… Lecz mangą chyba nie jest… No ale nie kupiłam ponieważ
mam problem… Mam już kalendarz i po co mi drugi (ale jest bardzo kawaii
*-*) a poza tym kosztuje 12,99… To chyba wolę dołożyć 2 złote i zamówić
sobie mane OMG… Na ale narazie mam problem i tyle… Ehhh… Potem zmierzając dalej, jakaś kobita spytała się nas o kino „KINOTEKA” więc
odpiewiedziałyśmy, że chyba w Pałacu Kultury i Nauki… On powiedziała, że
to mamy rację i dała nam karty (która kosztowała 5 zł – -’) i powiedziała,
że jak pójdziemy się zarejestrować to mamy przez rok w tym kinie bilety po
12 zł… Yea… Wiec idziemy do PKiN szukając tego kina… I obeszłyśmy cały
pałac zamiast pójść w drugą stronę… – -””””’ Ale nie to mnie rozzłościło, ani to, że jechałyśmy do Zellas jedyne pół godziny stojąc na zakorkowanej Trasie Łazienkowskiej w dusznym autobusie… Tak więc posiedziałam u Zellas… Zrobiłyam nową sondę… Jakie jest wasze ulubione anime/manga i czekam na winiki… Proszę wisilcie się i kliknijcie na wasze ulubione anime!!! To chyba nie jest trudne, bo sądze, że odwiedzają tego bloga osoby inteligente… I jeszcze Zellas dała mi dwie płytki z anime… A mianowicie – PLSE, TWHE, Slayers Perfect, Chobits 01-03, Saber Marionette J i Di Gi Charat… Yea… Anime rullessssssssssss… Jak będę miała stałego neta (Hmmm… Czy pisałam już, że marzenia są piękne???)to, ahh, zresztą i tak go raczej nie będę miała…

Teraz trochę o Fredziu i Mańku… Tak więc gdy wychodziłam oni byli już na
spacerku… A dokładniej Maniek wyprowadził Fredzia… A teraz są w moim pokoju i oglądają nagranego PoKeMoN’a… a wieczorem mają iśc do pubu… Obiecałam im…

A teraz to co mnie dziś wkurwiło aż do granic możliwości… A mianowicie jest to nasz kochany TVN7… Przeglądałam dziś nową gazetę z programem TV, która jest w 99% dokładna i tak przed stawai się pasmo anime na naszym kochanym TVN7… Albert, Dragon Ball GT i Dragon Ball Z… TO MNIE TAK WKURWIŁO, ŻE NIE WIEM… A TYM BARDZIEJ, ŻE BYŁA MOWA, ŻE PODOBNO RTL7 (świętej pamięci…) WYKUPIŁ CARD CAPTOR SAKURA I INNE ANIME A TU DAJĄ STAREGO I DO GRANIC MOŻLIWOŚCI PRZEŻARTEGO DRAGON BALLA!!!!!!!!!!!! NAWET POLSAT NIE EMITUJĘ GŁUPIEJ CZARODZIEJKI Z KSIĘŻYCA!!!!!! TYLKO GŁUPIEGO I BEZSENSOWNEGO POKEMONA!!!!JUŻ CHYBA WOLĘ OGLĄDAĆ SM NIŻ TEGO PIEPRZONEGO
DB!!!!!!

Ehhh… Przepraszam ale musiałam się wyżyć… Ale nadal jestem wściekła…

Ehhh… (co ja dwumars?) Kończę… Życzę wam miłej i spokojnej nocy… niech ta noc choć dla was nie będzie koszmarem…

Pozdrowienia…

Very Angry Key…

Ps. Foteczka na do widzenia… Wiem, że ta Chii jest unhappy ale to
przedstawia mniej więcej mnie… Tylko, że ja jestem wściekła… :P

chii.jpg

Witajcie…

Notki nie było wczoraj z dwóch przyczyn… Nie chciało mi się i starzy bardzo mnie konolują (internet) jeżeli są w domu… Tak więc dziś jest świeża
notka…

Tak więc teraz streszczę cudowny dzień wczorajszy…Jeszcze przedwczoraj odwiedził mnie zombi… Nazwałam go Fredzio… Ponieważ chciałam, żeby był choć trochę pożyteczny (umiał mówić itp.), dałam mu OMO INTELIGENT… I zadziałało! Umie mówić, oglądać TV i grać w karty… Jeszcze wczoraj w nocy zwżarł mojego kota… I teraz mam kotka zombi… (Rany z kim ja mieszkam?) Wczoraj również Fredzio dorwał 0,5 litra czystej…. Wszysko wypił sam… (Nie podzelił się cham… Ale ja preferuje sake…) Naszczęście poszedł spać i spał do wiczora…

Teraz o mnie… Wczoraj wybrałam się do kawiarenki na 2 godziny… Pogadałam z Zellas i pościągałam kilka fotek z OMG i MKR… Było ok… Jak wychodziłam to zobaczyłam Szkolny Kalendarz Kawaii a ja nie miałam kasy… Więc poszłam do domu po kasę i do kiosku… – -’ No ale przynajmniej byłam szczęśliwa z udanego zakupu… Am kalendarz mi się bardzo podoba… I nawet nie był drogi… 10,90… Sądziłam, że będzie droższy… Tak więc teraz małe streszczenie by zachęcić was do zakupu… Leksykon Mangi i Anime, Minileksykon Pojęć Japońskich, Chemia z prof. Kerberosem (No Coments – -’),Kosmos i Układ Słoneczny prezentują sailorki, Geografia z magistrem Son Goku (NO COMENTS – -”), Matematyka z genialną Washu-chan, Horoskop chinski, opis sławnych mangaków, opis J-pop’u, opis niektórych seiyu no i oczywiście
kalendarz z notatnikiem… A na każdej stronie opis jednej postaci z mangi/anime/OAV/movie i ciekawostka… A zresztą kupicie zobaczycie…

Wieczorem Fredzio poszedł po OMO a w nocy wypluł kotka zombi… Ja w nocy
próbowałam coś narysować ale nie wychodziło a noc miałam dość spokojną… Nie licząc Fredzia i Mańka… Kotka zombi ochrzciłam Mańkiem tak dla wiadomości…

That’s all… Dzisiaj jeszcze prawdopodobnie spotkam się z Zellas na mieście by powłuczyć się nie mając wyznaczonego celu…

Życzę udanego dnia…

Pozdrawiam…

Fredzio, Maniek & Key…

PS. A teraz po raz drugi fotka w notce Oo…

bell_angel.jpg

Witajcie…

Dzisiaj wyjątkowo krótko… Nie chce mi się a po za ty nie mam veny… NIE ZELLAS DZIĘKUJE ZA VENĘ!!! SAMA JEJ POSZUKAM!!! Ehhh… Przepraszam…

No więc dzisiaj, a w zasadzie wczoraj oglądałam jeszcze „Przyjaciół”
(„FRIENDS”) i przy okazji rysowałam… Tak więc skończyli się dziesięć minut po północy więc poszłam spać… I przez kofany „Resident Evil” nie mogłam spać… Normalnie byłam w 13 niebie… Lecz nie bałam się zobich itp. Lecz innych odgłosów… A pozatym wyobrażałm sobie całkiem dziwne i straszne rzeczy… Nawet Hickok by na to nie wpadł… Lez teraz nic nie pamiętam… A ponieważ jeszcze robili coś na ulicy to były różne dziwne odłosy… BNO… Bilżej Niezidetnufikowane Odgłosy… Później (cztli około 00.30) nie wiem po jaką cholere pszyszli strażacy (Straż Pożarną widzę z okna) na plac przed moim domem z drabiną i gadali z jakimiś kolesiami… Najpierw jak nieśli tą drabinę to już myślałam, że to UFO… Wiem co zaraz większość z czytających sobie pomysli – NO Coments… Dobra około 1.00 zasnełam… Chyba około 3.00 obudziłam się wręcz „przytulona” do ściany i jak się obudziłam było mi od cholery gorąco, a byłam przykryta… Bardzo możliwe, że śnił mi się jakiś bardzo miły i przyjemny zombii lub przyjaźnie nastawiony piesek na lewą stronę… Lecz nic nie pamiętam…

Dziś rano panowie od wiertarki obudzili mnie bardzo kulturalnie bo o 9.00… Nic i dziś im nie zrobiłam bo byłam tak zaspana, że ledwo się stoczyłam z łóżka… Dziś nadrao miałam bardzo dziwny sen… Było to u mnie w pokoju… Paliła się tylko lampka nad łóżkiem… Ja siedziałam na łózku a Lina Inverse stała na przeciw mnie… Prowadziłyśmy coś ale Talk-Show… Lecz nie było żadnych kamer i mikrofonów… Rozmawaiłyśmy z murzyńskimi dziećmi… Lecz nie pamiętam o czym… Dziwne…

Około 12.30 wpadła Zellas by pobawić się z FronPage’em… I naszczęscie FP był grzeczny i trwało to krótko… Później pogadałyśmy i porobiłyśmy różne
inne rzeczy… Było O.K.

Więc gdy teraz mam działającego jak należy FP to będę mogła pracować nad
grafiką bloga sama, a nie mieszać w to Zellas… Ehhh… Pomyslałam dziś sobie, że te marzenia w połączeniu z tą biało-różową Sakurą robią z tego
bloga takiego „słodkiego”… Taki jest moje zdanie… No ale czekam też na wasze opinie… Pierwsze zmiany pojawią się w ciągu kilku dni… A może i dzisiaj???

Ehhh… Kończę… Bo jeszcze ide poglądać TV i porysować… Życzę miłej
nocy wśród zobich… To znaczy wśród przyjaciół… Ehh… Ja nie mam
przyjaciół, to może zadowoli mnie towarzystwo zombiego?

Pozdrawiam…

Sleeping Key… ZZZZ…

PS. Jak by ktoś chciał obejrzeć głupi ale śmieszny serial to dziś na POLSACIE o 23.50 są „Przyjaciele”… Głiupie ale można się pośmiać…

Witajcie…

Jak zauważyliście dzisiejsza notka będzie w części o marzeniach… Ale wcześniej sprawozdanie z dnia dzisiejszego…

No więc tak rano znowu obudzili mnie Ci robotnicy z wiertarką… Nie stety nic nie zrobiłam… Spieszyłam się do lekarza… U lekarza czekałam by wejśc do gabinetu półtorej godziny… Alergolog powiedział, że jest ze mną wszystko o.k. (Oczywiście chodzi o stan fizyczny bo do pschicznego to mam wątpliwości…) i mam przyjśc w listopadzie na testy skórne… Wróciłam,
posiedziałam w necie, spotkałam się z Zellas by umówić się do kina, wyszłam z neta, wyszłam z domu, poszłam na przystanek i pojechałam do Promenady. Umówiłyśmy się na „Residen Evil”…

Ehhh… Nawet nie wiem jak go mam skomentować… Bo jak powiem, że był fajny to mi jakoś nie pasuje do krwawego horroru… Ehhh… To może go jakoś opiszę… Fabuła… No więc… Pod ziemią jest tajne laboratorium zwane „Ulem”, znajduję się kilome… Pracuje tam około 500 osób… Ulem sterowała sztuczna inteligenja zwana „Czerwoną Królową”… Pewnego dnia Czerwona Królowa zabija wszystkich pracowników… Tzn. jednych topi, jednych polewa kwasem a innych, uwięzionych w windzie spuszcza z ostatniego piętra na pierwsze… I teraz boję się jeździć windą… Wiem, że to tylko film, ale i tak moja winda jest w stanie złym… No ale wracając do filmu… Potem 10 osób (w tym 3 straciły pamięć) jedźie do Ul by wyłączyć Królową… Ujawnię tylko że wszyscy pracownicy Ulu zamienili się w zobii, tak jak psy które również znajdowały się tam…

Więcej nie ujawnię, bo mam nadzieję, że wybierzecie się na ten film do kina… Polecam go… Dobre efekty specjalne… Moim zdaniem najlepsza w tym filmie była muzyka… Nie przeszkadzała w oglądaniu, lecz bez niej film był by gorszy… Były momenty, że można było domysleć się co się stanie lecz nie zawsze… Mi się film podobał…

Jutro ma do mnie przyjść Zellas i użerać się z FronPage’em… Cieszę się, bo pewnie będzie to jedno z naszych ostatnich spotkań przed szkołą…

Przejdę do drugiej części notki… Marzenia… Uważam ten blog, że jest pełen marzeń… Proszę was o marzenia w Księdze Marzeń… A sama nie piszę o własnych… Więc dzisiaj zdradze wam jedno a wzasadzie dwa moje marzenia…

Dopiero teraz spostrzegłam, że brak mi przyjaciela… Takiego od serca… Któremu będę mogła

powierzyć sekrety, wypłakać się, powiedzieć to co myslę, zafać… Nie mam przyjaciól w realu a tym barziej w necie… W starej szkole miałam niby 2 przyjaciółki… Lecz to nie była prawdziwa przyjaźń… Jedynie kolerzeństwo… Przynajmniej z mojej strony… Teraz idę do nowej szkoły…
Nie znam nikogo… Boję się… Boję się nie akceptacji… Przecież teraz ludzie są nietolerancyjni… Oczywiście nie wszyscy… Chociażby w starej szkole… Miałam w klasie dziewczynę, która była barzo religijna i parę wietnamczyków…. I zgadnijcie z kogo się śmiali…

Otóż z tej dziewczyny… Lecz mam też nadzieję, że znajdę tam kolegów i kolerzanki i przedewszystkim przyjaciela… Odbiegając od marzeń… Dziś u lekarza wisiało, tak mi się wydaję mądre zdanie… Nadzieja jest jak cukier w herbacie. Nawet nie wielka ilość osładza życie. Zgadzam się z tym…

Pies to też przyjaciel… Więc to jest moje drugie marzenie… Mieć psa… Wiem mam już kota, ale to nie to samo… Kot 3/4 dnia przesypia a jak nie śpi no i tak robi co mu się podoba… A przychodzi do Ciebie, gdy ma ochotę… Może to wam się wyda głupie, ale naprawdę, chciałambym mieć również i psa w domu…

We wczorajkszej notce Zellas nawiązała do Bryana Adamsa… Też lubię jego piosenki… Ostatnio dostałam jego płytę z muzyką do filmu „Spirit stallion of the cimarron” (po polsku to brzmi „Mustang z dzikiej doliny” powiem jedno „NO COMENTS – -””’). Wszególności podoba mi się tekst „Here I am”… Zellas mam nadzieję, że się nie obrazisz jak trochę po tobie spapuguję? Umieszczę tu tekst skróconej wersji „Here I am” a potem wyjaśnię czemu to zrobiłam…

Here I am – this is me
I come into this world so wild and free
Here I am – so young and so strong
Right here in the place where I belong

It’s a new world – it’s a new start
It’s alive with the beating of a young heart
It’s a new day – in a new land
And it’s waiting for me – here I am

Mam nadzieję, ze będę mogła tak powiedzieć w przyszłości…

Kończę… Rozpisałam się… Mogę zdradzić, że jak jakaś dziewczyna ma kopmleksy co od swojego wyglądu zewnętrznego to niech zajrzy tu w ciągu tylku dni… Życzę miłej i spokojnej nocy…

Pozdrawiam…

Dreaming Key…

Witajcie…

Miała być wczoraj notka jak wróciłam od Zellas i dzisiaj rano, ale coś się
stało i się wyłączyły cookisy i nie mogłam nic zrobić z blogiem… Ale jest
już wszystko wporządku… (Jak widać… – -’) Ehhh… Z góry przepraszam że ta notka może być jakbym rozmawiała z debilami ale coś się stało
dziesiejszego dnia… Nie pytajcie co… Zdradzę, że trwało to AŻ 15 minut…

Dzisiaj jest mój jeden z lepszych dni!!! Jeszcze w nocy obejrzałam prezent
który dostałam na urodziny od Zellas. (Jeszcze raz dziękuje…:) A dostałam
m.in. płytkę z Oh! My Goddess! – dwa pierwsze odcinki serii TV i Slayers
Scary Chimera Plan… O północy obejrzałam pierwszy odcinek OMG i mi się bardzo podobał… Później obejrzałam Slayersów… A ponieważ rodzice spali (PC’cet stoi u rodziców w pokoju…) to wyłączyłam wszelkie źródło światała… Szkoda tylko, że nie mogłam puścić dzwieku z głośników :(. No
ale i tak było cool… Wszystkim polecam Slayers Scary Chimera Plan, a
wszegółności fankom i fanom Nagi… Położyłam się o 1.00 ale zasnełam o
3.00… Położyłam się o 1.00 tylko ze zdrowego rosądku…

Rano stała się jedna z trzech rzeczy która mnie dziś wkurzyła… Tz. O 8.30
tuż pod moim oknem zaczeli wiercić, walić itp. Nie wiem jaka siła
powstrzymała mnie od użycia ognia i magii… No ale potem polepszył mi się
humorek bo obejrzałam drugi odcinek OMG. Też mi się podoba… Szkoda, że
„kofane” TVN 7 raczej a nawet napewno nie wyemituje serii TV OMG… Napewno
zwróciło by to uwagę wilu fanów m&a…

Następnie weszłam pogadać z kimś na GG i spotkałam Zellas… Pogadałyśmy i musiałam słodki świat stron www… Później poszłam do cafe w celu
ściągnięcia fotek z Key – the Metal Idol i OMG! Ale zapomniałam
dyskietek… – -”’ No coments… No ale przynajmniej pogadałam z Zellas i
Agatką… (moja kumpela z którą byłam na „IDOLU”)

Wróciłam, pogrzebałam w dyskach i znalazłam fajną tapetę… Uważałam, że
może się spodobać Zellas więc przesłałam jej i naszcżęście nie myliłam się… Bardzo jej się spodobała, więc mi się też polepszył się humorek. Lubię robić bratniej duszy niespodzianki, z których się cieszy…

Wieczorem pojechalam z ojcem do hipermarketu po zezyty itp. Tam spotkała mnie kolejna rzecz która mnie wkurzyła… No znaczy… Miałam już wszystkie zeszyty i poszłam po jakieś długopisy itp. Wracam i nie ma koszyka… Nie wkyrzyło mnie to, że musiałam na nowo szukać, ale to, że ktoś wzioł ot tak… Ehh… Głupota ludzka nie zna granic…

Nie wspomniałam o najbardziej smutnej rzeczy… To znaczy… NIE WIEM GDZIE
WSADZIŁAM MOJEGO RÓŻOWEGO KRÓLICZKA I MISIACZKA!!!!!!!!!!!!!!! To jest
straszne… Ale wszystkie ślady na jasnozielonych sweterkach wskazują na
to, że odnajdę moich przyjaciół… Na szczęcie odnalazłam już błękintego kotka…

Ehhh… Ostatnio Zellas identyfikuje się z Debilnym Stworzonkiem… Ja tak
nie uważam, ale jeżeli ona się z tym lepiej czuje… Stwierdziłam, że do
mnie posowałoby Bezmyślne Stworzonko Key…

W tej notce miałam się dołować, ale mam za dobry humor… Next time…

Jutrzejszy dzień też zapowieda się milusio… Rano do alergologa a popołudniu do kina z Zellas na Resident Evil… I odnajdę moich przyjaciół…

Dobra kończę tą zwariowaną notkę… Życzę wszystkim miłej i spokojnej nocy…

Pozdrawiam…

Happy, Smile and Crazy Key…

Witajcie znów…

Tym razem bedzie krócej… Przynajmniej mam taki zamiar…

Chciałambym odrazu podziękować Zellas… Pomogłaś mi przy blogu… Nawet śmiałyśmy się dzisiaj z Katarzyny J., że nawet nie umiałaby obsłużyć HTML, a ja też bym tego nie umaiła gdyby nie Ty… Tak samo poświęcasz swój cenny czas cennych wakacji by spotkać się ze mną… Również twój esesman (bliżej znany jako sesemes lub esemes) był barzo optymistyczny… Dobrze wiedzieć, że mam osobę bliską… Bo nie liczę osoby o innicjałach E.G…. Także dziękuje Ci z całego serca…

Teraz kolejny dziś wiersz… Napisałam go będąc u Zellas… Nie jest inteligenty, ale w czasie kiedy do pisałam towarzyszyłmi wszystkie znane odczucia… Był też optymizm ale górą był pesymizm…

Samotna

Tyle stworzeń na świecie
A tylu samotnych jest
Wśród nich także i ja
Jestem sama, nie mam nikogo
Rodzina odwróciła się ode mnie
A bliscy i znajomi nie żyją
Zabiła ich moja przeklęta rodzina…
Rodzina bez miłości i zrozumienia
Rodzina pełna bólu i nie tolerancji
Lecz ja jestem inna
Zrozumiem innego i pomogę mu
Potrafię wybaczać i kochać
Nie to co mściwe, czerwone smoki
Błagam przybądź dobry aniele
I wskaż mi drogę ucieczki…

Wiem, zaraz posypią się bluzgi, że uważam się za smoka, a tu je obrażam itp. Lecz chciałam wykorzysać akórat smoki… Osobiście uważam ten wiersz za nieudany, ale umieściłam go tutaj na prośbę Zellas…

To wszystko… Ta notka jest bardzo optymistyczna więc nie odpowiadam za siebie… Więc chociaż wam życzę miłej nocy…

Pozdrawiam…

Very Sad Key…

PS.Future Will Be Better…

Witajcie…

Wróciłam! Wyjazd z mamą do Łeby udał się! Owszem pokłóciłam się czasem
z matką…

Wyjechałam w sobotę 10.08. Miałam lecieć samolotem i tak też się
stało… Trochę trzęsło nad Gdańskiem, ale ja to lubię :). Z Gdańska
zawiózł nas do Łeby wujek mojej mamy… W Łebie rozpakowałyśmy się i
poszłyśmy do miasta… 12.08, czyli w moje urodziny, nie działo się nic
specajnego… Każdy dzień mijał tak samo… Pobódka, śniadanie, plaża,
obiad w mieście i włóczenie się do wieczoru po mieście wzasadzie bez
celu…
W czwartek (15.08) przyjechał mój ojciec, znajomy rodziców (zwany
przezemnie Prezesem) i jego syn, 20 letni Wiktor. I to były właśnie
były 4 najlepsze dni… Były jajca nie z tej ziemi… Np. Wiktor który
nie chodził na śniadania, ponieważ włóczył się po dyskotekach i wracał
o 5.00 rano. Więc „kofany” Prezes, który dbał o synka zanosił mu rano 3
kanapki. A ponieważ Wiktor nie zjad wszystkich to nosił je zawsze przy
sobie… Niech kanapka będzie z Wiktorem…
Z okazji urodzin Prezesa (17.08) przyjechali znajomi z Gdańska… A ja
z okazji urodzin, musiałam (niechcący) rozciąć brodę… Ja stałam w
wodzie a on stał za mną o mnie fala zniosła… Ale dziś nie ma śladu…
Jak oni wyjechali w poniedziałek rano, to do końca tygodnia było nawet
wporządku…
Zrobiłam sobie tatuaż z henny… Jaszczurkę na prawej
łopatce… Chcaiłam smoka ale były brzydkie, a nawet jak trafiło się
coś ładnego to było duże i drogie (około 80 zł). A przedwczoraj
zrobiłam sobie rapsa… (Coś dużo tu tych przyjemności… No ale jak
matka płaci… :P) Dla nie wiedzących – raps to kosmyk włosów owinięty
muliną w ładny wzorek… Jeszcze w piątek przyjechali znajomi z
Gdańska… Tak Ci sami… Było O.K.
Wróciłam wczoraj… Do Gdańska, na lotnisko zawiózł nas samochód z
ośrodka… Samolot miałyśmy o 18.10… W Warszawie bylyśmy o 19.10…
Byłam tak padnięta, że nie chaiło mi się wczoraj pisać noktki…

I tak mi mineły 2 tygodnie wakacji… Za tydzień trzeba iść do szkoły… Na szczęście mam już wszystkie książki, tylko brak mi zeszytów…

Jak ja byłam w Łebie to tata zainstalował Windowsa XP… Windows XP
jest główine przeznaczony na pracę w sieci i multimedia… Trochę się różni od 98 ale nie jest to tak łatwo opisać… Ale wierzcie, ładnie „wygląda” i jeżeli ktoś ma xxx MB zawalone fotkami i muzyką to XP jest
do tego odpowiedni…

Siedząc któregoś dnia na plaży napisałam wiersz… Mi się wydaje, że nie jest taki zły… Proszę, żebyście go ocenili… Czekam na oceny w komentarzach…

Demonem jestem
Demonem urodziłam się i nim pozostanę
Nikt tego nie zmieni
Ogień jest mym sprzymierzeńcem, woda – przekleństwem
Diabeł moim bratem jest
Zniszczyć śmiertelników – to mój cel
Razem z braćmi i siostrami
Zawładniemy światem nędznych ludzi
I nic nas nie powstrzyma
Nawet jeśli porażką to miało skończyć się…

Pozdrawaiam i czekam na komentarze…

Reachel Evil Devil

PS. Kolejny nick do kolekcji… ;)
PS2. Przeraszam, że ta notka jest tako chaotyczna i nie pokładana…

Witajcie…

Znalazłam w Łebie cafe internetową!!! WOW!!! Sama się zdziwiłam…

Wracam 24. 08… Jak narazie jest O.K., nie narzekam… Najlepiej było jak przyjechał ojciec, przyjaciel starych i jesgo syn… Ale dłuższe sprawozdanie jak wróce…

Pozdrawaim i trzymajcie się cieplutko…

Key the Silver Dragon

PS. Ten kumpel moich starych wymyślił mi przezwisko – Gagatek…

Witajcie…

Znów wyjeżdzam… Tym razem z mamą nad nasze polskie morze, do Łeby… Na dwa tygodnie… W zeszłym roku było dość fajnie jak na wyjazdy ze starymi… W tym roku ma do nas wpaść mój stary i znajomy starych na 4 dni… Ehh… Znowu urodziny (12 sierpnia) będę obchodzić na wyjeździe… Żadnych „dużch” prezentów nie oczekuje… Dostałam już PC’ta i GTAIII… Lecę samolotem do Gdańska a potem zawozi nas mój wujek… Pewnie zaraz sobie pomyślicie, że mam dużo kasy, bo lecę samolotem tak krótki odcinek… Otóż moja matka pracuje w LOT’cie i ma bilety taniej… Ale na zasadzie STAND BY, czyli jak są miejsca to lecimy a jak nie to nie… Podobno są miejsca…

Dziś jest 9 sierpnia… Dokładnie miesiąc temu założyłam tego bloga… Mam nadzieje, że od tamtej pory zmienił się i to na dobre… Dziękuje za tą zmianę równierz wszystkim którzy tu przychodzą i wpisują się do Księgi lub kometują… I również dziękuje Zellas…

Dzisiaj farbowałam włosy… Wcześniej miałam ciemno brązowe… Teraz mam trochę „burakowe”… Użyłam farby rubinowej… Mi nawet się podobają…

Może sobie pomyślicie, ze mnie po pieprzyło, ale podobają mi się niektóre piosenki z płyty IDOLA… M.in. „Może się wydawać”, „Son of the Blue Sky” (orginal Wilki), „Aquarius” i „Imię deszczu”… Głównie chodzi tu o tekst… W „Może się wydawać” jest dużo prawdy… Pieniądze szczęścia nie dają… A w „Imię Deszczu” to tekst też jest całkiem fajny…

Jak wrócę będzie nowy komputer… Tego wymieniają z powodu kabelka i paru innych rzeczy… Ten ma jakieś odchyły… Jak by to określiła Dagmara… On jest jakiś psychiczny… – -

Raczej nie będzie notek zanim wrócę… Z tego co pamiętam tam nie było cafe internetowej… No ale wszystko się zmienia…

Kończę te moje rozmyślenia… Jakoś brak mi veny twórczej… Gorąco pozdrawaiam… Życzę udanych tych dwóch tygodni… Przepraszam za tak nie poukładaną i nie udną notkę…

Pozdrawaiam

Key the Silver Dragon

Witajcie…

Dzisiejsze wydarzenie utwierdził mnie w przekonaniu, że ludzie są głupi… Oczywiście nie wszyscy… Ale o tym później…

Dzisiaj imieniny miesiąca, ale jakoś mi się nie chce ich obchodzić… ^^

Dziejszy dzień ni był niczym nadzwyczjnym… Wizyta u dermatologa, kupno jeansów (yea…) i pojechanie z ojcem na zakupy…

Siedziałam na przystanku i czekałam na „kofane” 117… I podchodzi do mnie kobieta z brodą… Autentycznie miała czarną brodę długości około 5-6 centymetrów… Pokazuje na mój biały zegarek CASIO i mówi – „Ten zegarek kocztował 184 złote. Widzę to…” Jakoś przestraszył mnie to… Tacy ludzie nie obchodzą mnie zbyt wiele, ale tej kobiety przestraszyłam się… Naszczęscie przyjechał mój autobus… Dojechałam do Galerii Mokotów, gdzie miałam się spotkać z ojcem by zrobić zakupy… Po zakupach miał iść do sklepu komputerowego, gdzie kupił nowego kompa, by opieprzyć ich bo jakiś kabelek jest źle podłączony i żeby wyłączyć trzeba trzymać wciśniętego „POWERA” przez 4 sekundy i parę inych rzeczy nie działa… A ja nie chcąc słuchając tego oglądałam tchórzofretki które były w sklepie obok na wystwie… Przykucnełam i zaczełam im się przyglądać (były dwie młode)… Ludzie którzy oglądali inne zwierzątka patrzyli na mnie dziwnie… Czułam ten wzrok… Lecz miałam to gdzieś… A tak patrzyłam na nie poniewarz urządziły sobie bójkę (Nie krwawą…) i robiły róznie inne rzeczy… Np. jedna z nich chciała wejść koniecznie pod kawałek kory drzewa…

We wstępie wspomniałam o głupocie ludzkiej… Zauważyłam to obserwując gryzonie w wyżej wymienionym sklepie… Ludzie pukali w szybki za którymi były biedne gryzonie, choć wisiały dwie kartki z napisem „PROSIMY NIE PUKAĆ W SZYBĘ DZIĘKUJEMY” a to by nawet ślepy zauważył… Albo osoby dorosłe które straszyły biedne zwierzaczki… Lub tekst jednej kobiety „Szynszyla wygląda jak królik”… Faktyczie podobieństwo… Szynszyla – z małymi uszami i długim ogonkiem i królik – długie uszy i krótki ogonek… Pozwloicie ale tego nie skomentuje…

To tyle o ludziekj głupocie… Mama dziś przyniosła mi płytę Idola… Może to i disco polo ale bardzo mi podoba się tekst to piosenki „Może się wydawać”… Jest w nim dużo prawdy… Może umieszcze tu kiedyś tekst? No ale to już inna historia…

Połowę wakacji spędzam w domu, głównie przed komputerem słuchając Radia ZET… Kilka dni temu jedna ze spikerek powiedziała mąrde zdanie… Życie jest w takim kolorze jak twoja wyobraźnia…

Na blogu pojawił się link do bardzo fajnego testu… Testu na osobowść… Uważam, ze jest to najlepszy test na jaki się natknełam… Mi wyszła w prawda w 50%… To dużo jak na tego typu testy…

Mam do was prośbę… Proszę was byście wyrazili zanie o moim blogu… Chodzi mi o muzykę i oprawę graficzną… Bardzo prosze…

To wszystko… W sobotę wyjerzdżam… Ale bliższe szegóły w notce jutrzejszej… Gorąco pozdrawaiam, życzę miłej i spokojnej nocy (chyba, że ktoś chce innej to też mu takiej życze ^-^) Apropos nocy i snów to sen miałam dziwny lecz nie koszmar…

Pozdrawaiam

Key the Silver Dragon


  • RSS