kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2002

Witajcie…

Oto pierwsza notka od tygodnia… Ehhh… Zielona szkoła, potem ślub brata, przyjazd dziadka… Ale wszystko po kolei…

Sprawozdanie z kończącego się dziś tygodnia… Tak więc w poniedziałek o 8.00 pojechałam autokarem do Dzwirzyna koło Kołobrzegu na zieloną szkołę… W tym zadupiu byliśmy około 17.00… Obiadokolacja i spacerek nad morze… Ehhh… Morze… Plaża… Chyba nie ma piękniejszego miejsca na Ziemi… Zaszło już Słońce… Chmury na horyzoncie robiły wrażenie lądu… Ehhh… 24 wrześień – wtorek… W tym dniu mieliśmy lekcje… Było tak suuuuper… Zajęcia z sorką od bilogii to była pierwsza pomoc… Na nieszczęście chłopców nie było sztucznego oddychania usta-usta… ;P Potem jeszcze spacer z kobietą od fizyki nad morze a potem coś tam pieprzyła, potem spacerek wokół drzew z inną babą, potem j.polski i jakaś legenda a potem matma z naszym wychowacą… A najgorze było to, że dał nam zadania na oceny i trzeba było to robić też w wolnym czasie… Ehhh… Beloved mr. Jędroszkowiak… Po obiedzie poszliśmy na spacer nad morze z kobietą od gegry i bawiliśmy się w cząsteczki powietrza… – -”"”"”"”"”" NC!!!!!!!!!!!! Wieczorem była dyskoteka… Utwory które wszystkich podrywały z krzeseł/podłogi/od ścian/czegoś innego (niepotrzebne skreślić) to m.in.: „Nas Nie Dogoniat”,
„When You Look At Me”, „Jestem Bogiem” i Eminiem… W środę pojechaliśmy na cały dzień do Kołobrzegu… Niby było fajnie, ale mieliśmy głupią przewodniczkę… Zadużo gadała… Ehhh… Potem było głupie ognisko w towarzystwie deszczu… – -’ W czwartek od rana lało… Mieliśmy gdzieś tam iść… Nyo, ale panie i pan animatorzy zrobili jakieś zawody… My rywalizowaliśmy z klasą Ib (ja jestem w Ia) i wygraliśmy!!! A jak… ;P Później poszliśmy z facetem na zakupy… Wieczorem była dyskoteka do 23.00… A w piątek powrót do domu… O 22.00 bylismy w Wawie…

Wczoraj był ślub mojego starszego brata ciotecznego – Marka… Było fajnie… Wesele też sie udało ale ja nie tańczyłam… Byłam tak „trochę” zmęczona ale było ok…

A teraz piszę tę notkę… Właśnie wpadł mi w ręce nowy numer Kawaii z płytą… Tak więc kończę i życzę udanego tygodnia bo sądze, że w najbliższym czasie nie będzie notek…

Pozdrowienia…

Key aka Liz…

Witajcie…

Ja dziś na krótko… serio!!!

Tak więc w szkole przez te dni nie działo się nic szególnego… Tylko dziś
byliśmy na ścieżce regionalnej… Polegało to na tym, że chodziliśmy po okolicy szkoły, baba coś tam mówiła (my musieliśmy udawać, że jej słuchamy) a my mamy zrobiś z każdego przedmiotu coś tam… BOSKO… Wszystko albo chociaż połowę muszę zrobiś dziś… Ponieważ dzisiaj idę na otwarcie wystaway Picassa (extra nie?) a w sobotę chcęsięspotkać z Zellas a w oniedziałek wyjeżdzam da ZS… Bosko… Oto sytuacja…

Wzasadzie chciałam ylko to napisać i powiadomić was, że wyjeżdzam… Wracam piątek około 22.00 Ehhh… Lekcje nad morzem… ALe zawsze jakaś atrakcja, nie?

Ok. That’s @ll… Nie mam czasu się rozpisywać… Tak więc życzę wam udanego tygodnia… Chociaż niech wam się uda…

Pozdrawiam…

Very tried Key…

Ps. Sea rulessssss… – -”””

bellsea.jpg

Przerwa…

Brak komentarzy

Witajcie…

Dziś na krótko bo nie mam o czym pisać… I właśnie o tym jest ta notka… Ale na razie o dniu dzisiejszym…

Tak więc zaczełam dzień od ukochanego języka polskiego z moją ukochaną kobietą zombii… Na każdej lekcji mówi, że ona jest najlepszą nauczycielką, że jej uczniowie zdają egzaminy najlepiej i dostają się do najlepszych szkół… Ehhh… Kocham ją… Później historia… Mamy dziwną babę… No ale jakoś przeżłam… Nie wiem jak… Siła wyższa… Potem najlepsza lekcja w całym dzisiejszym dniu – informatyka… Ponieważ facet miał coś do roboty to mogliśmy siedzieć całą lekcję w necie… Yea… Potem godzina wychowawcza… Facet coś tam gadał i gadał… W piątek idziemy na spacer „ścieżką regionalną” po okolicy szkoły… I nie mamy lekcji… Jedyna słuszna sprawa… I oddał kartkówki z ułamków dziesiętnych… Dostała 4… Ale przez nieuwagę… Nie przeczytałam polecenia do końca a w jednym pomyliłam się w obliczeniach… Religia… Jak religia… Trochę pogadał, kazał cos narysować napisać i tyle… Geografia… Sfery… No coments… I biologia… Kartkówka… Prosta była… A potem szkielet… Ehhh…

A na 16.30 szłam na angielski do English First… W każdy poniedziałek i
środę na 16.30 koniec 18.00… W grupie mam koleżankę z zeszłego roku – Aśkę… Zdała do I liceum… A tak to w grupie mam jakieś gnojki… Ehhh… Ale przynajmniej lepsza kobietę…

A wracjąc do szkoły… Moi „kochani” (zaznaczam w cudzysłowie) koledzy to znaczy Pan David, Filip i Grzegorz dali mi przezwisko – Georgia… Nie wiem czy chodzi im o tan zapis czy inny i inne znaczenie… Lecz ja z tego odebrałam inaczej… Przecież Geogria to stan w USA… W Georgi leży Atlanta… A obok Atlanty leży mała wioska Roswell… Lecz nie to Roswell znane z serialu i UFO… Tamte Roswell jest w Nowym Meksyku… Chyba się zmieniam i odbieram śwait z zupełnie innej strony… Czy to dobrze…? Nie wiem… Może się nie długo dowiem…

Teraz przechodzimy do drugiej części notki… Tak, narazie nie będzie notek… Po pierwsze – nie mam czasu, po drugie – nie mam zbytnio o czym a po trzecie – mam innego bloga do zrobienia… A teraz krótkie wyjaśnienia… 1. Nie mam czasu… Co tu wyjaśniać… Szkoła, po drugie szkoła po trzecie angielski i po czwarte szkoła… 2. Nie mam o czym pisać… Nie mam porostu o czym dokładnie pisać… Coraz częściej brak mi dobrych pomysłów… A pisanie o własnym życiu nie wiem czy by to kogoś wciągneło z nogami… Tak więc przestaje pisać… Nie oznacza to, że kasuję bloga… Porostu mam co innego do roboty… Tu odrazu wyjaśniam punkt 3… Mam innego bloga do zrobienia… Ale więcej nic nie powiem… Do 2… Szkoła i nauka… Zależy mi na dobrych ocenach… Przynajmniej na początku… A w poniedziałek wyjeżdzam na Zieloną Szkołę… Wracem w piątek o 22.00… W sobotę mam ślub brata… A w niedzielę będę zdychać zapewne… Tak więc pewnie pojawi się krótka notka jeszcze w tym tygodniu a potem już w październiku… Może poracuję nad grafiką…

Ehhh… Ta notka jest bez sensu i składu… I właśnie tez daletgo musze sobie zrobić przerwę… Przepraszam… Kończę…. Pozdrawaiam was wszystkich serdecznie i życze miłej i ciepłej nocy…

Pozdrawiam…

Key aka Liz Parker

PS. Foteczka na dłuższe rozstanie…

urdmoon.jpg

Witajcie…

Wiem, notka miała być wczoraj ale mi się nie kciało więc jest dzisiaj…

Tak więc… W piątek były lekcje skrócone do 12.30 tak jak to miała być… Tak więc o 13.00 byłam w domciu i byłam happy… Oczywiście robiłam najprzeróżniejsze rzeczy oprócz lekcji by mieć weekend wolny… Zrobiłam wszystkie lekcje do 23.00 (przypomniało mi sie o 20.30…). Tylko muszę przeczytać na poniedziałek dwa rozdizały z bilologi bo będzie kartkówka! Boję się… Będzie AŻ z dwóch tematów… Dobra skończmy z tymi żartami…
A dzisiaj był !@#$%&* II Festiwal Po Lekcjach… I to w moje szkole… BOSKO… Trzeba było tam siedzieć od 9.30 do 12.30… I była piękna pogoda… Padał deszcze i było zimno… BOSKO… Nie było tam nic szczególnego… Miała być pani minister… BOSKO… A co do festiwalu to mam małą (lecz przykrą) tajemnicę… Coś mi ta gadanina przypomnia… A raczej kogoś… Ehhh… Nie ważne… – -’

Dzisiaj krótko o moim życiu… Tak jak obiecałam w poprzedniej notce teraz
opowiem o ROSELL… Moim ukochanym serialu… Uprzedzam, że notka jest po
obejrzeniu 5 odcinków I serii…

Fabuła… ROSWELL to serial w którym toczą się losy 3 kosmitów… (Widziałam
na stronach też Tess – zdaje się, że 4 kosmitkę ale bliższe dane nie są mi znane…) Przystojengo Maxa, jego siostry Isabel i ich przyjaciela Michaela… Pewnego dnia w „Cafe Crashdown” dochodzi do strzelaniny i zostaje postrzelona Liz Parker, podbiega do niej Max, jej kolega z klasy i ratuje jej życie… Max wyjawia Liz, że nie jest Ziemianinem i pochodzi „z dalekiej północy”… Cała trójka ma nadprzyrodzone zdolności… Muszą uważwć, żeby ich tajemnica nie rozeszła się… Przeżywają, też przyjaźnie imiłóści… A wszególnoiści to drugie… Mogę wyjawić, że z fotek które widziałam to powstają trzy pary… Liz i Max… To było oczywiste od pierwszego odcinka… Michael i Maria… Hmmm… I Isabel i Alex… Alex to przyjaciel Liz i Marii… (Alexa gra syn Toma Hanks – Colin Hanks… Jesu… Jego tatuś jest wmiarę przystojny a on… IK! No Coments…) tak więc teaz bliżej przedstawię głównych bohaterów…

Liz Parker… Główna bohaterka ROSWELL… Gra ją Shiri Appleby… Liz zostaje postrzelona w brzuch i od tego zaczyna się cała akcja… Gdyż Max wyjawia jej kim są on, Michael i Isabel… Musi dochować tajemnicy…
Liz chodzi razem z Maxem do klasy bilogicznej… Jest świetną uczennicą… Marzy by zostać w przyszłości bilologiem… Razem ze swóją przyjaciółką – Marią pracują w barze rodziców Liz „Cafe Crashdown” gdzie była strzelanina… Jest to moja ulubiona postać z ROSWELL… No dobra zaraz obok Maxa przynam się… I tak sobie często przed snem rozmyślam przed snem o Liz i znajduję coraz więcej cech które mamy podobne… Jakie…? O nie… Tego to już wam nie wyjawię… Może kiedyś…

O oto Liz Parker…
lizparker.jpg

Max Evans… Drugi główny bohater serii ROSWELL… W Maxa wcielił się Jason Behr… Max jest jedym z tróki kosmitów którzy żyją na Ziemi… Jest „główą” grupy… Pomógł Liz w „Crashdown”… Chodzi razem z nią do klasy… Max jest
bardzo cichy, spokojny i baaardzo tajemniczy… W tajemniczości mółby stanąć do walki z Xellosem…:P Max ma młodzszą siostrę – ISabel… Razem mieszkają u przybranych rodziców… Maxa wciąż dręczą pytania… Skąd są… Ile mają naprawdę lat… Czy gdzieś „tam” mają rodzinę… I wiele, wiele innych… Szukając odpowiedzi na te i inne pytania zaczyna pracować w UFO CENTER… Max jest moją ulubioną postacią z ROSWELL zaraz obok Liz… Jest też cholernie przystojny… Chociaż w ROSWELL ma włosy trochę przylizane i jest sexy… To jak ma włosy na zel i do góry to jest taki sexy… SERIO!!! Może umieszcze tu jego kawaii fotę ale znam miejsce gdzie ta fota może się niedługo pojawić…

Max Evans…
maxevans.jpg

Isabel Evans… w tej roli Katherine Hegil… Isabel jest młodzszą siostrą
Maxa… Jest bardzo ostrożna i jest przeciwna mówienia komukolwiek o ich tajemnicy… Napoczątku czuje szczególną antypatię do Marii… Nawet wchodzi do jej snu… Isabel bardzo dba o swój wygląd i dobre mniemanie…
Nie ma o Isabel konkretntgo zdania gdyż narazie nie pokazła sałej siebie…

Młodsza siostra Maxa – Isabel…
isabelevans.jpg

Michael Guerin (Bernard Ferh) to bliski przyjaciel Maxa i Isabel… Chodzi razem z Liz i Maxem do klasy… Mieszka z przybranym ojcem w przyczemie campingowej…Jest najbardziej ostrożny i czujny z czałej tróki… I również ma najlepsze teksty… A wszegółności do Maxa… ;) W jegu zwyczaju jest też budzenie o trzeciej nad ranem Maxa i mówienie mu o jakiś pierdołach, a potem
zostanie u nigo do końca nocy… Nawet ma własny śpiwór u Maxa w pokoju ;)… Zabiera Liz pamiętnik by dowiedzieć się czegoś więcej on niej… Czy może jej zaufać… Oddając jej dziennik powidział… „Dobrze wiedzieć, że mamy przyjaciela… (…) Mam kolejną rzecz by zazdrościć Maxowi…”
Michael jest moją trzecią ulubioną postacią z ROSWELL… On jest również bardzo przystojny… Ale jak ma włosy na żel i do góry… Bo mam foty gdzie ma włosy długie (do brody) i przylizane… Ehhh… To już nie jest takie sexy… A tak apropo włosów Michaela… Dziwi mnie to, że w dzisiejszym odcinku zerwał się o 3 nad ranem i miał włosyidealnie ułożone… Magia telewizji… A tak jeszcze o Michaelu… To wiecie, że ma zdolności
plastyczne…?

O oto Michael w wersji kawii i sexy…
michael.jpg

I na końcy Maria… Marie zagrała Majnadra Delfino… Maria to najlepsza
przyjaciółka Liz… Znają się od dziecka… Razem pracują w „Crashdown”… Nie przepada za Isabel i nawet jej się boi… Gdy Maria miała wyśpiewać wszystko co wiem o Maxie, Michaelu i Isabel Valentiemu przypomniała sobie Isabel i jej mamę… Jakie są szczęśliwe… I jakby wyśpiewała wszystko Valentiemu to Max, Michael i Isabel mieli by duże kłopoty… Tak więc Maria skłamała na rzecz trójki kosmitów…
Osobiście nie przepadam za Marią… I tak wolę Liz :P Wyjawię, że Maria w późniejszych odcinkach będzie miała długie włosy… Do ramion…

Maria De Luca w wersji „krótkiej”… ;P
mariadeluca.jpg

To już wszyscy ważniejsi bohaterowie ROSWELL… Mam nadzieję, że przybliżyłam wam trochę tajemnicze i zagadkowe Roswell…

Kończę bo się zabardzo rozpisałam… Życzę wam miłej nocy… Wracam do mojej
kochanej samotni…

Pozdrawiam…

Key aka Liz Parker…

AND DO YOU BELIEVE…?

Ehhh… Witajcie…

Wiem… Dawno nie było notki… Ale to z braku czasu… Ehhh… Przepraszam…

W szkole o.k… Nie będe się rozpisywać ponieważ nie jest to celem dzisiejszej notki… Ehhh… Najbardziej podoba mi się informa i w czwartki chodzę na kółko inforatyczne, więc kto chce ze mną pogadać to jestem jutro dostępna w godzinach 14.40 do 16.00 na GG… Mój numer to 2536095… Zapraszam serdecznie… Od pażdziernika będę chodzić do English First (szkoły angielskiego)… W poniedziałki i środy od 16.30 do 18.00… Ehhh… No jak w szkole nie ma możliwości to chociaż tam się poduczymy… Wiem, ze chodzę do klasy anglojęzycznej i mówię, że nie nuczę się tu… Poprostu chłopcy drą się na cały regulator a pani nie umie ich uciszyć… Jest młoda i nie ma doświadczenia… Ehhh…

Tak… To już rok… Rok od tego strasznego dnia… Od dnia w którym wszystko legło w gruzach… Metaforycznie i dosłownie… Dwie, piękne bliźniacze wieżę World Trade Centre zostały zaatakowane… Jeden z symboli Nowego Jorku… Już nie ma ich na panoramie Nowego Jorku… Zgineło tam ponad 2 500 osób… Przeżyło ze 20… W tym 9 wyciągnięto spod grózów… JA mam do tego dnia szególnie odczuwam… Ponieważ mam tam rodzinę… Dziadka,babcię i chrzesną… Mój dziadek był wtedy na środkowym Manhatanie… Przypominam, że WTC było na dolnym Manhatanie… Ehhh… Jeszcze gorsze było to, ze w sierniu 2001 ja… Ja… Ja byłam przy bliźniaczych wieżach… Ja nawet byłam w nich… Nie na najwyższych piętrach ale na dole i w
subway’u… Pamiętam był wtedy piękny dzień… Błękitne niebo, ani jednej chmurki, słońce świeciło… Ja miałam zły humor… Ponieważ, tata powiedział, że kupi mi jakąś zabawkę… A ja chciałam jechać do największego sklepu z zabawkami na Manhatanie, a nie oglądać jakieś głupie wieże… Tak mówiłam o nich rok temu… Naszczęście ja miałam to szczęscie, że byłam na ostatnim pietrze obydwu wież jak byłam mała… Niewiele pamiętam… Pamiętam, że rok temu, 11 września mniej więcej o tej samej godzinie przypomniałam sobie jedną rzecz… „Ale ja głupia cipa jestem… Przecież tata i dziadek chciał mnie wciągnąć na wieże a ja nie chciałam…” Jestem beznadziejna… Nawet dziś ledno mogę patrzeć na zdjęcia z 11 września 2001… Lecz jakoś dziś obejrzłam dzisiejsze specjane wydanie FAKTÓW… Jedno co podobało mi się dziś w szkole to to, że o dwunastej dziesięć zadzwonił dzwonek i nastąpiła minuta ciszy… Bardzo mi się to podobało… W temacie napisałam, że to trż radość, szczęście i wygrana… Ponieważ doszłam dziś do wniosku, że dla Amerykanów to dzień nie tylko nieszczęścia, katastrofy i przegraniej… Lecz także dzień kiedy Ameryka nie poddała się… Potrafili podnieść się… Zaatakowali Afganistan, Irak… Ludzie mogą spać spokojniej niż choćby półroku temu… Nie potrafię dokładnie wyjaśnić tego co myślę… Sami musicie dojść do tego…

Kończę o 11 września gdyż z ledwością piszę i konstruuje zdania które mają jakiś tam
sens… Przepraszam…

Miałam dziś pisać o Roswell ale z powodu 11 września napisze to jutro albo w piątek… Muszę się podnieść… I tak czeka mnie dziś długa i ciężka noc…

Pozdrawiam…

Key or Liz Parker

ZA WSZYSTKIE OFIARY ATAKU Z 11 WRZEŚNIA…

Witajcie…

Ehhh… Dawno nie było notki, wiem… Jakoś brak mi pomysłów i tematów… A jakbym pisała tylko o swojej szkole wkółko naokrągło to by tego już nikt nie czytał… Ehhh… Teraz małe sprawozdanie z pierwszego tygodnia szkoły…

Tak więc… Nauczyciele ogółem cool… Z wyjątkiem bilogoii i geografii… Kobitki są poprostu drętwe… Bez życia… Takie nie dzisiejsze… A kobieta od sztuki jest jakaś bardzo nerwowa… My stoimy przed klasą a ona się przepycha i z takim tekstem „Przesunąć się! Ja tu jeswm najważniejsza!” Ehhh… No Coments… – -” Stwierdziałam, że jest ona istotą z innego świata i w jakimś tajnym miejscu w szkole (jeszcze niewiem w jakim ale obstawaim bunkier… Bunkier to mała klasa od religi w podziemiach obok szatni) i przenoisi się do innego świata gfzie zmienia się w swoją rzeczywistą postać czyli w jakiegoś ochydnego potwora, i w każdej szkole jest taki nauczyciel lub inna osoba która szpieguję całą szkołę… Ehhh… Chyba za dużo razy czytam W.I.T.C.H.’a i mam zbyt bujną wyobraźnię… Ehhh… Moja baba od ruskiego jest ostra… Weszła, przedstawiła się i zaczeła lekcję, jakbyśmy się znali od dawna… Ehhh… I mam się na wtorek nauczyć pierwszych siedmiu liter alfabetu ruskiego… Ich wymowy i pisowni… A, be, we, gie, de, je, jo… Oto one tylko teraz pisownia… Baba od W-F jest okropna… Ogółem jest wporzo ale jej zadania… W piątki mamy 2 W-F pod rząd… Na pierwszej lekcji miałyśmy zrobić około 10 kółek wokł szkoły… Poprostu bosko… A na drugiej grałyśmy z chłopcami w kosza… Ehhh…A i doszłam jeszcze do tego, że moja kobieta od polskiego to zombii w ciele kobiety… Tylko zombii nie myśli i kieruję się instyktem… A ona robi wrażenie inteligentnej… Może sztuczna inteligencja… Kto wie…

Co do klasy… Z paroma dziewczynami zakolegowałam się… Chłopcy? Nie dziękuję… Nie chce nikogo obrażać kto jest w moim wieku (13-14 lat) ale chłopcy są wtedy jeszcze dziećmi… Wiem, niektórzy dojrzewają wcześniej niż rówieśnicy ale niektórzy jakby zatrzymali się w rozwoju w wieku 10 lat… Może za rok… Kto wie… (Czyżby kolejne moje powiedzonko? Ehhh… Kto wie… ;)

Tyle o kochanej szkole… Wczoraj dowiedziałam się, że do końca roku ma się pojawić w kinach (!) film pełnometrażowy (który niewiem ale prawdopodobnie 12) Dragon Ball Z… I… Najnowszy hit Hayao Miyazakiego „Sen to Chihiro no kamikakushi” („Spirited Away”)!!! Yea… Jak TVN7 i POLSAT się nie postarali o dobra anime to zrobiło to polskie kino…

Dziś znów oglądałam „ROSWELL – W kręgu tajemnic”… Boże ten serail wciąga!!! Osobiście nie przepadam za kosmitami w ich „właściwej” formie, ale w ludzkiej czemu nie… A tym bardziej jak są tak sexy jak Max Avens i Michael… Choć Izabell jest też kawaii… Tylko muszę się dowiedzieć ile to ma odcinków… Choć przyznam, że nie jest to tylko o kosmitach ale także o oczuciach jakie towarzyszą Maxowi, Michaelowi, Izabell, Liz i Marii… Liz i Mariia wiedzą o tym, że pierwsza trójka z wymienionych nie pochodzą z Ziemi i mają nadprzyrodzone zdolności… Cała piątka, żyje w strachu, żeby przypadkiem nikt się nie dowiedział, ich uczucia… Planach na przyszłość,
marzeniach i problemach dorastania (bohaterowie mają po 16-17 lat ale ich
też dotyczy ten problem…)… Ogółem serial polecam i mnie wciągną… ;)

„Here with me”… To piosenka Dido napisana specjalnie dla „ROSWELL”…
Piosenka jest w czołówce i „w napisach”… Przypadkiem mam płytę Dido… I od półtorejgodziny słucham tego utworu… Jest piękny… Ta muzyka… Sam początek i
końcówka są takie tajemnicze… Właśnie one się pojawaiją w czołówce… Piosenka mi się cholernie podoba… Tekstu nie postadam a nie będę spisywać
bo to wyjdzie jeszcze gorzej… Tak więc jak go zdobęde to napewno tu się
znajdzie… Jak nie w notce to gdzie indziej…

To już koniec… Rozmarzyłam się… Roswell… Teraz to podobno opustoszałe
miasteczko… Trudno tam znaleźć żywą duszę… To ma związek z kosmitami… Chciałambym przenieść do Roswell… Ale tego z serialu… Ale to moje marznia… Życzę wam miłej i spokojnej nocy… Niech przyśnią wam się same przyjemne rzeczy…

Pozdrawiam…

Key Parker ;P

Witajcie…

Wiem! Nie było notek od niedzieli, ale nie mogłam… Musiałam odpocząć… Miałam doła 2002… A pozatym też jestem człowiekiem i też mam problemy i
inne sprawy… Lecz mam nadzieję, że teraz notki, mimo szkoły będą regularnie…

Ehhh… Szkoła… To spowodu jej miałam doła… A dokładniej przez klasę… Już drugiego dnia każda osoba już się z kimś się znała, z kimś gadała… A ja, szłam do kościoła sama… Z nikim nie gadałam… Poprostu sama… Ehhh…A jeszcze starzy się kłócą… Mówią, że oni tylko rozmawiają… Ale im nie wierzędo końca… Słyszałam ich te niby rozmowy… Ojciec podnosi głos (nie nie krzyczy, tylko podosi głos) i o coś się kłócą… O nic ważnego… Ni ale zawsze… A gorzej, że ja to wszystko słysze… Ehhh… I jeszcze dlatego miałąm takiego doła, że teraz przydałaby się przyjaciółka, lub chociaż koleżanka… Lecz takiej w nowym otoczeniu nie posiadam… Owszem dzisiaj zaprzyjaźniłam się z taką Kasią. Jaest cicha, spokojna, lubi czytać i robi wrażenie osoby dobrze uczącej się… Mam w klasie dwie osoby (oprócz mnie) które interesują się m&a i ich wiedza nie kończy się na tym co wyemitował POLSAT, RTL7 i TVN7… O nie… Z tego co słyszałam ich rozmowę to padły tytuły: Slayers, DB, Video Girl Ai, Gundam Wing, X – Clamp, Vision of Escaflowne i coś OAV ale co to nie wiem… Ale widzę, że mają o tym dość dużo informacji… I dobrze :P

A nauczyciele? Moim wychowawcą jest pan od matematyki… Całkiem wporządku… Polski… Babka, mówiła o sobie, że jest ostra, sprawiedliwa i nie lubi kłamstwa i przekręstw ale kiedy trzeba to jest śmieszna… Całkiem fajna babka… Religia… Ksiądz… Może nie fajny, ale NORMALNY… Bo jak narazie trafiałam na psycholi…W-F’istka jest cool… Powiedziała, że postara się, żebyśmy miały prawie każdą dyscyplinę sportu… Tz. gimnastykę, lekkąatletykę, gry zespołowe itp. A może nawet w zimie łyżwiarstwo i basen! Ale basen to płatne z własnej kieszeni bo szkoła nie ma pieniędzy… No tak w pażdzierniku ma być biblioteka multimedialna… Ehh… Sorka od bilogii… Drętwa… Nie zrobiła na mnie wrażenia… I tyle o mojej kochanej szkole…

Ehhh… Nawet nie ma fajnych anime do oglądania… DBZ, DBGT, PoKeMoN… Bo nie posiadam kanału MINIMAX/HYPER a po szwabsku nie będę oglądać… Będę
mogła po rusku za jakieś pół roku/rok… Będe się uczyć ruskiego ;P… Nas nie dogoniat… I otym poświęcę następną część tej notki…

Ehhh… Nas nie dogoniat… To piosenka rosyjskiego duetu TATU… Lena i Julia są lesbijkami… Ale mnie nie obchodzi kim one są… Ważne, że mają fajne piosenki… Wiem ,że dla niektórych to disco polo, ale mam to gdzieś daleko… Nie będę tu się ozprawaić nad tym zespołem, lecz nad samym zdaniem Nas nie dogoniat…

Nas nie dogoniat, jak łatwo się domyśleć oznacza po rosyjsku Nikt nas nie dogoini albo Nie dogonią nas… Jak wczoraj miałam doła a starzy się kłócili za ścianą puścili to w radiu (Jakby co to jestem wielką fanką Radia ZET i wczoraj było na pierwszym miejscu w Czystej Liście… ;PPPPPPPPPPPPP)…
Zastatowiłam się nad tym zdaniem… Przemyślałam to… I polepszyło mi się… Odebrałam to w taki sposób… Nas nie dogoniat… Nas zmieniłam na mnie… I mnie nikt nie dogoni… Czyli jestem najlepsza… Nikt mnie nie dogoni… Moja była kobieta od polskiego z VI klasy nazwałaby to cechą – upór w dążeniu do wyznaczonego celu… I odkryłam że tą cechę ja też posiadam… Ta cecha też występuje przy rywalizacji… I teraz gdy będę miała doła albo coś w tym stylu to sobie przypomnę sobie moje wczorajsze myśli… Jestem najlepsza… Nikt mnie nie dogoni… Nikt mnie nie pokona…Wiem, że to nazywa się skromność i niektórzy którzy doczytali do tej linijki mogą nazwać mnie narcyzem, samolubem i, że jestem w sobie „zakochana” itp. itd. Ale mnie to w jakiś sposób motywuję… Wiem bredzę
już… – -”"

Marzenia, Nadzieja i Wiara… Te słowa do mnie najbardziej przemawaiją ostatnio… I w nie wierzę…

Kończę, bo już zaczynam ostro bredzić… Pozdrawaiam i życzę miłej nocy… A ja muszę się wkońcu wyspać bo ostatnio kładę się o 24.00 a muszę wstać CODZIENNIE o 6.40… Ehhh… Life is brutal…

Pozdrawaiam…

Key…

PS. Foteczka na nowy rok szkolny… :) Niech ten rok szkolny będzie pełen
waszych sukcesów, osiągnięć i dobrych ocen…

lina_scool.jpg

Witajcie…

Dziś jaką mamy ochydną pogodę… Ehhh… Dziś nie będzie notka optymistyczna… A czemu to zaraz wyjaśnię…

Ehhh… Rano wstałam i łeb mnie tak bolał, że nawet nie mogłam nim ruszać… Potem o 12.00 obejrzałam jakże głupi film… Nie pamiętam nazwy ale było coś o hamburgerach… Pojechałam z ojcem do MediaMarktu i kupiłam 10 płaskich i kolorowych pudełek na CD… Pudełka potrzebne mi ponieważ mam CD-R bez pudełek… A mam parę nagranych… Ehhh…

Póżniej obejrzałam mojego kochanego Roswell’a… Kosmici rullessssssss… :P A teraz przyczyna mojego nastroju… Po pierwsze: Koniec Wakacji a po drugie: szkoła… Ehhh… Szkoda, że kończą się wakacje… Jak siedziałam prawie cały lipiec w domu to tak sobie myśłałam… Ehhh… Jeszcze conajmniej miesiąc wakacji… A jak wróciłam z Łeby to został tlyko tydzień… Ehhh… Jak ten czas szybko leci… A druga sprawa o której już wsześniej pisałam to nie akceptacja itp… Ehhh… Ale nie bedę się nad sobą
TU użalać…

Prepraszam, że dziś tak krótko ale nie mam veny by pisać… Ani ochoty… I mi się nie kce… Ja kce do Roswell… Już wolę ich problemy…

Pozdrawiam…

Very Sad Key…

Witajcie…

Dziś notka wyjątkowo późno… Yea… Kocham noc… A tera małe sprawozdanie
z przedostantiego dnia wakacji…

Tak więc rano wstałam… Zadzwoniła kolerzanka (Evelina) bo chciała się umówić się do kina… Ja nie mając planów na dzień dzisiejszy zgodziłam się… A tym bardziej, że miałyśmy iść na Scooby’iego a na to chciałam iść od dawna… Tak więc film mi się podobał… Powiem więcej był zajebisty… Fabuła bardzo dobra… Grupa dedektywów – Fred, Daphne, Velma, Shaggy i oczywiście Scooby rozwiązywali zagadki (lecz ni chodzi o takie matematyczne czy rebusy…)… I po rozwiązaniu jednej z nich pokłocili się i każdy poszedł w inną stronę i chciał działać na własną rękę… Tylko Shaggy i Scooby zostali razem… I tam padły słowa bardzo piękne…

Scooby- Czy ty też odejdziesz?
Shaggy- Nie. Tylko prawdziwi przyjaciele nigdy nie odchodzą…

Po dwóch latach cała piątka spotkaął się na wyspie strachów (Spooky Island) i mieli rozwiązać kolejną zagadkę… Jaką i jak się skończyło nie powiem… Sami zobaczcie… Osobiście film polecam bo jest zabawny i nie brakuje
akcji… Mi się film bardzo się podobał i go polecam…

I mój faworyt do nagrody Oscara – Scooby-Doo :P

scooby.jpg

Później wybrałam się do kawiarenki interenowej… Pokręciłam się po stronkach z OMG i ściągnełam parę fotek… Głównie screnny z odcinków ze
Skuld w roli gównej… Wróciłam.

Obejrzałam, całkiem przypadkiem pierwszy odcinek „Roswell – W kręgu tajemnic”… Serial mi się bardzo podoba… Opowiada o kosmitach, którzy żyją na Ziemi, w miasteczku Roswell. W kawairni w której pracuje Liz (główna bohaterka) jest strzelanina i Liz dostaje kulką w brzuch… Podbiega do niej Max (główny bohater i kosmita) i uzdrawia ją (Biała Magia Buashahahahahaaa). Liz nie może nikomu powiedzieć co zrobił Max… Lecz komendant policji jest przekonany, że Max jest kosmitą. Tylko nie ma na to dowodów i nikt mu nie wierzy…

Ehhh… Potem pojechałam ze starym na zakupy, a jak wróciliśmy to siedzał u
nas znajomy… A ponieważ gadali na nudne tematy, to usiadłam do PC’ta i robiłam prezenację w PP… Lecz jeszcze nie skończyłam… Znajomy wyszedł 15
minut temu… Suuupeer… Ehhh…

Przepraszam, że dziś tak krótko ale nie kce mi się pisać… Życzę miłej i spokojnej nocy…

Pozdrawiam…

Sleeping Key…


  • RSS