kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2002

Witajcie…

Oo… Tak dodaje notkę… A w zasadzie krótkie sprawozdanie… Muszę jeszcze
zrobić zielnik… – -”

Tak więc… Otóż… NIE ZAKOCHAŁAM SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak mi się tylko wydawało… A nawet jeśli to i tak nie mam szans… On jest dość
przystojny jak na 13 lat i nie ja jedna o nim myślę… Tak więc odrtazu wolę o tym aż tak nie myśleć niż potem przeżyć rozczarowanie i mieć znowu doła… Tak więc jak już wspomniałam… Nie zakochałam się… Ehhhh… A tak wogóle to po co ja to piszę…? Ehhh… Nie wiem… Boshe…

Mam do was prośbę… Od miesiąca zabieram się do zmiany wyglądu bloga… Tak… Więc pytam was czytelnkiów co i na co powinnam zmienić… Nie chce mi się robić sondy więc czekam no opinie w komentarzach lub Księdze… Tak więc walcie śmiało… Nie obraże się…

Kończę… Nie zajumjuje wam czasu… Kto by chciał czytać durną notkę nienormalnej dziewczyny/kosmitki/smoka? Nie wiem…

Pozdrawaiam…

Keycioch…

PS. MIŁEGO PORANKA ŻYCZY OWSIANKA!!!!!!!!!!!!

PS2. No i foteczka… Oto dziewczyna od której zaczeła się przygoda/męczrna z Key… Proszę państwa oto… … KEY – THE METAL IDOL!!!

07.jpg

Witajcie…

Tak, wiem dawno notek nie było… Możecie mnie zlinczować/zabić/udusić… Broń sami wybierzcie… Ja jestem za magią lub mieczem….

W szkole… Hmmm… Chyba nic nic ciekawego… Parę ocen… Raczej dobrych… 6, 5-tki, 4-ki i 3… Znalazłam w szkole prawdzie kolerzanki… Da się z nimi pogadać o wszytstkim… I są zabawne i wszystko… Nyo, ale nie miałam tu pisać o mjej definicji kloerzeństwa…

Pewnie dziwi wielu z was tytuł tej notki… Mnie też dziwi… Jak wracał do domu to wpadłam jakże idealny pomysł (cała sala GLEBA)… Ale chyba się zakochałam… Nie zakochać się to złe słowo… Zauroczyłam… O tak… Ale nie zdradzę wam mojej słodkiej tajemnicy… Nie, Zellas nawet Tobie się nie uda tego ze mnie wyciągnąć… Hehehee… Wszyscy teraz klasy pozakochiwali się… Jedna dziewczyna (głupia, pojebana itp. Ogółem nie lubię jej) chodzi z cłopakiem z III klasy (znają się ze stołówki – -”)… Jedna dziwewczyna chodzi z chłopakiem z równoległej kasy… Dwie zakochały się w dwóch z mojej klasy i w dwóch z innej… Ehhh… Jedna z nich nawet płakała po dysce, że Maciek z nią nie tańczył… A Maciek tańczył z Justyną… Ale to nie jest powód do płaczu! Ehhh… Ludzie są dziwni… Dobrze, że ja jestem kosmitką/smokiem… Było, dużo białych tang (panowie proszą panów) i do niego nie podeszłam… Brak mi odwagi… I co płaczę z tego powodu? Nie… Ehhhh… Przestanę was zanudzać i użalać się nad ludzką głupotą… To bezsensu…

Ta notka jest krótka, gdyż nie mam zbyt wielu czasu… Za godzinę mam angielski i jeszcze lekcje… Tu chcę wspomnieć o fotkach do notek… Nie wiem czemu zawsze dodaję fotkę… Teraz będę dodawać notkę kóra jest mi bliska lub pokazuje moje aktualne odczucia… Albo coś innego ale o tym będę wpominać przy wiecznych PS… ^^

Żegnam was i życzę wam miłej nocy i udanego tygodnia gdyż nie wiem czy znajdę

w tym tygodniui czas na napisanie notek…

Pozdrawiam…

Key…

PS. Prawdziwa przyjaźń… Zawsze o niej marzę… Może w tym roku mi się uda?

company.jpg

Wiersz…

Brak komentarzy

Witajcie…

Wiem, dawno notek nie było… Miałam pracować nad blogami ale, żadnych zmian narazie nie ma… Ehhh… Miałam tyle pracy i jeszcze przyleciał dziadek i wujek z USA… Ostatntio tu byli z 8 lat temu… Mam nadzieje, że mi wybaczycie…

Przez ten tydzień nie działo się nic nadzwyczajnego, lecz nie codziennego… W sobotę był ślub mojego brata… Wesele… W niedziele odpoczywanie lub jak w moim przypadku nudzenie się lub robienie zbędnych rzeczy… W szkole ok… O tym zachwilę… Wrócę do niecodziennych gości… Bardzo się ucieszyłam, że przylecieli… Owszem widziałam ich rok temu ale to nie to samo… Dziadek wcale nie urodził się tam… On jest Polakiem… Wyjechał do USA bo tu, w Polsce nie miał warunków do dalszego życia… Zastanawiam się, jak to jest… Po 10 latach przyjechać do ojczyzny… Nie wiem… Ale tydzień spędziłam bardzo miło i bardzo się cieszę…

Teraz będę przynudzać o szkole… A w „kofanej” (- -”) szkole było o.k… Oceny ok… 5 – geografia, 5 – matematyka… Ehhh… W przyszły wtorek i środe czekają mnie testy… Matematyczno – przyrodniczy i humanistyczny by sprawdzić na jakim jesteśmy poziomie… Ehhh…
W klasie znalazłam kolerzanki… Karinę, Agatę i Justynę… Karina i Agata są jak „duże dzieci”… Karina chce się ciągle bawić… Ehhh… One są szalone… ;P Wtacając do Davida i Filipa… Odzepili się ode mnie… Nawet strasznie nie narzekają gdy musi być któryś ze mną w parze na angielskim… Jak chcą to potrafią uspokojić się i pomyśleć… W piątek byłam w parze z Davidem i uspokojił się, „pomyślał” i nawet obronił mnie (słownie)…

Tyle o szkole… Dziś jest kolejny odcinke Roswell… Ciekawa jestem co się w nim zdarzy… Liz i Max kochają się lecz nie mogą być razem… Maria i Michael ciągle kłócą się i godzą… I coś iskrzy między Isabel i Alexem… Ehhh… Przecież miałam pisać o czymś innym… Mianowicie o wierszu…

Mama wczoraj kupiła najnowszy tomik wierszy Wisławy Szymborskiej „CHWILA”… Bardzo mi się jej wiersze podobają… Widać, że kobieta mocno stoi na ziemi i ma ogromną wyobraźnię i fantazję… Ehhh… Jej wiersze… Moim zdaniem to najlepsza polska poetka… No w końcu za coś dostała tego Nobla…
Zamieszczę tu jej wiersz z nowego tomiku, który mi się bardzo podoba…

TROCHĘ O DUSZY

Duszę się miewa.
Nikt nie ma jej bez przerwy
i na zawsze.

Dzień za dniem,
rok za rokiem
może bez niej minąć.

Czasem tylko w zachwytach
i lękach dzieciństwa
zagnieżdża się na dłużej.
Czasem tylko w zadziwieniu,
że jesteśmy starzy.

Rzadko nam asystuje
podczas zajęć żmudnych,
jak przesuwanie mebli,
dźwiganie walizek
czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.

Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa
z reguły ma wychodne.

Na tysiąc naszych rozmów
uczestniczy w jednej,
a i to niekoniecznie,
bo woli milczenie.

Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,
cichcem schodzi z dyżuru.

Jest wybredna:
niechętnie widzi nas w tłumie,
mierzi ją nasza wlaka o byle przewagę
i trekot interesów.

Radość i smutek
to nie są dla niej dwa różne uczucia.
Tylko w ich połączeniu
jest przy nas obecna.

Możemy na nią liczyć,
kiedy niczego nie jesteśmy pewni,
a wszystko ciekawi.

Z przedmiotów materialnych
lubi zegary z wahadłem
i lustra, które pracują gorliwie,
nawet gdy nikt nie patrzy.

Nie mówi skąd przybywa
i kiedy znowu nam zniknie,
ale wyraźnie czeka na takie pytania.

Wygląda na to,
że tak jak ona nam,
również i my
jesteśmy jej na coś potrzebni.

Mam nadzieję, że wiersz wam przypadnie do gustu… Ja już kończę bo jeszcze cały dzień przedemną… Życzę udanego dnia i nocy itp.

Pozdrowienia…

Key aka Liz

PS. Foteczka… Dawno jej tu nie było… ;p Nic nadzwyczajnego ale zawsze coś innego…

mkrgroup.jpg

  • RSS