Postanowiłam zmienić trochę notki… Już nie będzie żadnego powitania (wydawało mi się to głupie) i nie będzie wszystkich „Ehhhów” (uważam, że to dodałe notce dołujący charakter :)

Od niedawna blog ma nowy lay, który zawdzięczamy wielkiej, boskiej, pięknej, inteligentej ZELLAS!!! Bardzo Ci dziękuje… Kofana jesteś… Wraz z nowym layem zrobiłam mały porządek na blogu… Księga jest posegregowana, linki są aktualne (i chyba dobre) a wiadomości o mnie – aktualne… I małe sprostowanie do poprzedniej notki… Ta sonda o której pisałam – jest nieaktualna… Jest głupia i za duża… Może w przyszłości pojawi się nowa…?

A teraz coś co się zdarzyło… Dwa tygodnie temu, w sobotę byłam na mangowym konwencie – YURIKONIE!!! I było super! Przyszłam trochę później (byłam u ortodotki – -”) ale i tak było super… Były też tam Zellas i Ayaneko (Gośka – kumpela z klasy)… Wszystkie trzy brałyśmy udział w konkursie „Polski Ganjin”… W owym konkursie były trzy konkurencje – zrobienie kimona z tektury, srajtaśmy itp, taniec na koturnach (w kimonach naturalnie) oraz zjedzenie kulki ryżowej… Zajełam drugie miejsce… ^^ O 17.00 był koncert REI HAZUKI!!! I było super… Piosenki z ppularnych anime… A jeszcze razem z wyżej wymienionymi kumpelami tańczyłyśmy na scenie… Aaaaa… Nigdy nie zapomnę tegom konwentu… Już nie mogę doczekać się Yurikonu 2… ^^

Od zeszłego wtorku jestem chora.. Siedze w domu i się nudzę… W ciągu tygodnia byłam trzy razy u lekarza… A tak to siedziałam przed kompem, czytałam ksiązkę i oglądałam TV… I jest zajebiście… Naszczeście teraz mogę wyjść z domu na trochę… I spotykam się dzisiaj z Zellas… ^^

Dziś czwartek – za dwa dni święta… Jutro wielkie porządki… W sobotę rano do kościoła (choć nie wiem czemu, zawsze myślałam, że do Kościoła idzie sie w niedziele… Pojełam to dopiero rok temu… ^^’)… A w niedziele jedziemy do dziadków / babć / ciotek / wujków / chrzesnych / teściów /sióstr / braci (nie potrzebne – skreślić) A w poniedziałek będzie mokro… Mam nadzieję, że w tym roku będzie jakaś jazda w śmingusa dyngusa… Ostatnie dwa lata przesiedziałam w domu… (Raz siedziałam w wannie w piżamie… Było zajebiście…) Najfajniej było kiedy spotkałyśmy się u Zellas na podwórku i się lałyśmy wodą z małych pistolecików… Bylo wtedy suuper… ^^

Moja siostra z zeszłego roku uważała, że święta Wielkanocne są „ważniejsze”… Ja tych świąt lubie i nie lubię… Lubię bo jest dobre jedzonko (żurek i mazurki), jest ciepło i jest lany poniedziałek… A nie lubie bo są krótsze i nie ma prezentów… ^^

Kończę moje świąteczne wywody… Możliwe, ze jeszcze dodam notkę w tym tygodniu… Muszę jeszcze trochę „rozsławić” bloga…

Wesołych Świąt…

Keycioch…