Znowu notka… Tak jak obiecałam pojawaiają się częsciej… ^^ Ale dzisiaj będzie króciótko…

Byłam dzisiaj na WIOSENNYM PIKNIKNIKU „ODNAWIAMY NADZIEJĘ”… Ogółem – chała… Owszem, cel szczytny i bardzo podrzebny, ale gorsze wykonanie… Od cholery ludzi, wszędzie kolejki i syf… Dojazd był okropny – najpierw w zatłoczonym i śmierdzącym tramwajem, a potem około kilometra piechotą… Ogólnie – nuuuuudy i Ci którzy tam nie byli to niech nie żałują… Lepiej niech wyślą tego SMS’a… Serio…

Nawet nie wiem czemu piszę tę notkę… Chyba, po to, że obiecałam… W szkole mam spore zaległości w sprawdzianach… A w długi weekend pojadę pewnie do Rowów z rodzicami… Choć i to nie jest pewne…

Stwierdzam, że mój kot jest głupi… Komu by się chciało przez pół godziny skakć z lodówki na drzwi, z drzwi na lodówkę i spowrotem…? Podziwaim ją… No, ale jeśli ona śpi, przez ponad 15 godzin to nie ma się czemu dziwić…

Kończę… Skończyła mi się vena… I mam jeszcze trochę roboty… Ale mi się oczywiście chce (jak zawsze)…

PS. Kible TOI TOI forever… ^^


Keycioch