Można by powiedzieć… :) Ledwo zakończył się majowy weekend przedłużony przez szczyt gospodarczy :) I jeszcze doszły dwa dni wolnego z powodu testów gimnazjaonych :) Czyli dwa tygodnie laby (pomijając 3 dni szkoły ;p)

Wczoraj znowu byłam w kinie. (addicted? ;P) Tym razem padło na „Złodzieja życia”. Film całkiem fajny i ciekawy… :) Lecz były dwa minusy:
1) Oliver Martinez
2) Jest dużo obleśnych ujęć. Np. twarz rozwalona kamieniem, spalone ciało lub breloczek z palca. :) Mnie to nie rusza, nawet mi się podobało! :)

Narazie to wszystko… ;)

Key :)