kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

Cóż raz inaczej. Melancholia welcome back (czytaj – znów mam taki nastrój – lekki dołek, zwątpienie, zastawianie sie nad wszystkim). Nizej dwa wiersze. Nieznanych autorów. Zwykłych ludzi.

* * *

MARZENIA

Najpiękniejsze jest to czego nie ma,
na co czekasz i tęsknisz od lat.
Najpiękniejsze są zawsze marzenia,
kolorowy, bajkowy świat.
Lecz gdy doczekasz sie marzeń spełnienia,
będą w życiu mniej piękne niż we śnie.
Najpiękniejsze są zawsze marzenia-
-to co dopiero ma spełnić się…

* * *

co czujesz?

co czujesz
słysząc moje imię
wypowiadane przez usta zaprzyjaźnione

co widzisz
patrząc na mnie
w me oczy
które pragną
które pytają
kim dla ciebie jestem

o czym myślisz
gdy kolejny raz
nasze spojrzenia się
krzyżują

jakie myśli zaprzątają
twą cudowną głowę
w momentach
gdy po raz kolejny zastanawiam się

co czujesz

* * *

Tyle na dziś. Piękne wiersze. Ja je odczytuje jak dwa elementy puzzli. Elementy, które IDEALNIE pasują.

Dziękuje.
Amen.

d r e a m s ^ ^

2 komentarzy
I never had a dream come true
‚Til the day that I found you

To tekst piosenki zespołu S Club 7. Też sądziłam że moje marzenia się nigdy nie bedą prawdziwe, że sie nie spełnią. A dzisiaj zrobiłam naprawde duży krok w celu zrealizowania marzenia – D O S T A Ł A M się do ogniska (zajęć) teatralnego!! :D Do Teatru Ochoty. Podobno z tych zajeć wiele osób przechodzi dalej – stają się „sławni”. Nawet dzisiaj p. Marta od UMUZYKOWANIA mówiła, że widziała wiele osób które tam chodziły w telewizji, reklamach czy musicalach. Będzie dobrze. MUSI BYĆ DOBRZE I ZROBIĘ WSZYSTKO ABY TAK BYŁO!!

No wracając do cytatu na samym początku… W sumie, był taki moment, że to była prawda… Przynajmniej tak mi się wydawało, wierzyłam w to…. A tu dostałam prosto w ryj (z plaskacza! :D) od losu… Cóż… Sama zasłużyłam… Niepotrzebnie pokazałam mu środkowy palec kilka dni temu… Ehhh…

Pozdrawiam

Ch-Ch-Ch-Changes…

3 komentarzy

Nowy szablon. Typowo jesienny. I jego treść bardziej jest adekwatna do „mnie”. :)

Ostanio dużo rzeczy dzieje się wokół mojej osoby… Za dużo. Chyba nienadążam. Gubię się. Nie chce się tu rozwodzić o TYCH i INNYCH sprawach – zły czas w nie odpowiednim miejscu. Przyrko mi.

Od zeszłej soboty jestem w takim melachonijnym nastroju – przygnębiona, „zgaszona”, jakby zamknięta w sobie… Nie okazuje tego, bo mimo wszystko staram się „być normalna”… Przynajmniej ta zewnętrzna skorupa taka jest… ;) Ale nawet czy na lekcji, przerwie czy kiedy jestem w jakimś większym gronie moje myśli są daleko… Albo bardzo, bardzo blisko… Czasami zawet za blisko…

Musze się wziąść z garść… Od paru dni i Just i A-neko narzekają na mnie… Ale nawet i mnie zaczeło moje zachowanie wkurzać… Zaczełam od „wyżaleniu” się Just (po szkole) i długiej rozmowie z A-neko na gg. Musze wziąść się za SWOJE życie! Tak wiec w tym tygodniu „powieje chłodem”… :P Może w tym tygodniu zrobię duży krok ku moim marzeniom?! Oby się udało… Obym się zdecydowała!! [to było zwrot do nadawcy - nevermind XD]

To chyba na tyle… Już późno… Ide spać… Ciekawe co mi się przyśni… Hmmmm… ;]

Dobranoc

Trzymajcie kciuki

PS. Fragmenty piosenki „Changes” ze Shreka 2
„Still don’t know what I was waiting for
And my time was running wild
A million dead-end streets and
Every time I thought I’d got it made
(…)
I’m much too fast to take that test”
PS2. Czemu ja wciąż czuje TEN zapach…? Przyjemne, aczkolwiek…

Tytuł mówi sam za siebie. NAPRAWDE kocham rzeczy (a raczej osoby) przez które cierpie…
Cierpię, gdy nie widzę przyjaciół. Osób z którymi chciałabym przebywać. Sama ich obecność by mi w zupełności wystarczyła… A ja mam tylko telefon komórkowy na biurku… Nie. I tak nikt nie odpowie.
Cierpię, gdy widzę jak osoby które (w jakimś stopniu i znaczeniu) kocham cierpią a ja nie mogę nic zrobić… Gorzej jest kiedy jest to z mojej winy… KONIEC Z USZCZĘSLIWIANIEM NA SIŁE! Czemu ja mam takie dobre serce?
Cierpię, gdy ON mnie olewa… Gdy najważniejszy dla NIEGO jest JEGO własny tyłek…
Cierpię, gdy ja robie naprawdę wiele rzeczy a ON – nic… Lecz to mnie mobilizuje i dzieki JEGO bezczynności zaczynam przemyślać kim jestem i zmieniam siebie. W jakimś stopniu i w jakiś minimalny sposób. Lecz mimo to, że ON taki jest to z każdym dniem bardziej GO kocham. I zaczynam kochać siebie. Co oznacza, że cierpię.

Kocham
Cierpię
Będę Kochać
Będę Cierpieć

PS. Czasem brakuje słów by wyrazić to co się czuje. / Nie bierzcie wszystkiego dosłownie.

W tygodniu od 20 IX do 26 XI nie działo sie nic szczególnego. Jak zawsze szkoła, klasówki , zapieprz itp. Naszczęscie udało mi się uniknąć w czwarterk dwóch wfów i ruskego!! XD Ale za to spędziłam ten czas bardzo przyjamnie ( >.< ) w przychodni lekarskiej. W sobote poszłam na scieżke regionalną na której było tak sobie… Pierwsza część – Powązki. Niby tematem było Powstanie Warszawskie a byliśmy na grobach Jana Brzechwy, Marka Kotańskiego czy Jacka Kuronia… >.< SZOK!! I baba też do dupy była… Wszystko na biegu i jak najszybciej. A i jeszcze pytania „Wiecie kim był pan Marek Kotański?” Poprostu załamać się mozna… I po to musiałam wstać w ubiegłą sobotę o godzinie 6.40 >.< Po Powązkach byliśmy w KLIFFie na lunchu w McDoanldzie… A się napchałyśmy z Just… Koszmar… Umierałyśmy a trzeba było jeszcze „zaliczyć” drugą połowę wycieczki… Ta była ciekawsza i smutniejsza… Byliśmy na Pawiaku… Było dobrze prowadzone, ciekawie… I dlatego to trafiło0 do wszystkich… NAwet do tych największych matołów… PRZERAŻAJĄE! No i od soboty zaczełam być powaznie chora… Co oznaczało – tydzień w wyrku z antybiotykiem… Do czwarku czułam się naprawde beznadziejnie… >.< Koszmar… I kiedy Just czy A-neko narzekały że mają za dużo nauki i lekcji to ja narzekałam że nie ma nic w TV… :P Obejrzałam pare seriali, filmów, dokumentów itp… ale oddałabym wiele zeby wtedy być w szkole i przedewszystkim dobrze się czuć… Wiem, dziwna jestem… Ale JESTEM JAKA JESTEM… :P A najgorsze jest to że mogę już „myślec” (tak mnie bolała głowa i byłam osłabiona że to było naaaaprawde trudne) i muszę się wziaść za lekcje… A czeka mnie:
*polski —> dokończenie egzaminu ŻEGLARZE i wypracowanie KIM JESTEM? SKĄD PRZYCHODZĘ? DOKĄD ZMIERZAM? *
*matematyka —> funkcja liniowa *
*historia —> dwa nowe tematy – początek XIX wieku *
*chemia —> też nowy temat, zumepłnie nowy *
*biologia —> nowy temat *
*rosysjki —> nie ważne co mnie czeka i tak mnie to przerośnie, nie dam rady i będę nad tym siedziała pare godzin >.<*

To wszystko… Nudna notka ale robie wszystko żeby się wymigać od powyższej listy… :)

Pozdrawiam… :*

Agata :*

  • RSS