kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2004

Ja wciąż czekam, że kiedyś
W piękną baśń moje życie zmienisz
Żyję w świecie fikcji, wśród pustych mrzonek
I jest mi źle, i tak się boję

Już tylko rozpacz we mnie jest
Powietrza szukam, duszę się
Myślałam, że mi spadłeś z nieba
Lecz do miłości więcej trzeba
Mam jeszcze tyle innych skarg
Więc jakąś drogę znajdź

Lecz czy ty w ogóle wiesz
Jak człowiek czuje się
Gdy sam przez życie brnie
I tylko chłód z nim jest
Choć raz przekonaj się
Jak wtedy jest
Gdy jesteś całkiem sam
I stygnie w tobie krew

Mówię ci,
Ja wciąż czekam, że kiedyś
W piękną baśń moje życie zmienisz
Żyję w świecie fikcji wśród pustych mrzonek
I jest mi źle, i tak się boję
I modlę się

Dlaczego ze mną igrasz tak
Zawsze ktoś inny winę ma
Wręcz beznadziejny z ciebie gość
Może kiedyś zrozumiesz to
Co jeszcze mogę rzec
Obyś obudził się

Lecz, czy ty w ogóle wiesz
Jak człowiek czuje się
Gdy sam przez życie brnie
I tylko chłód z nim jest
Choć raz przekonaj się
Jak wtedy jest
Gdy jesteś całkiem sam
I stygnie w tobie krew

Mówie ci,
Ja wciąż czekam, że kiedyś
W piękną baśń moje życie zmienisz
Żyję w świecie fikcji wśród pustych mrzonek
I jest mi źle, i tak się boję
I modlę się
.
Och, proszę.
Och, Ojcze w niebiosach
Proszę, ratuj mnie
Whoaooooaoooooo

Anastacia ‚Left Outside Alone’

Cóż mogę dodać? W sumie…..nic. TAK JUŻ JEST. I z każdym dniem wiem to lepiej. Ale z każdym dniem walczę – z Tobą i z samą sobą i z KIMŚ JESZCZE. (naszczęście w tej walce mam osobę, która daje mi wodę, bym starła mydło z oczu). Lecz niestety – któregoś dnia ja przestanę. Sama tego dalej nie pociagnę, mimo najszczerszych chęci. Tracę siłę. Tracę cierpliwość. Niby kiwałeś głową i mówiłeś ‚Rozumiem’. Ale czy to wystarczy? Czy to nie były puste słowa? Słowa byś wreszcie poszedł na górę i zjad obiad? Mam nadzieję, że nie. „Żyję w świecie fikcji wśród pustych mrzonek” – taaaaa….

* * *

Nieśmiałość

Nieśmiałość jest wadą czy zaletą??
Człowiek taki jest normalny czy jest kaleką??
Czego chcą oni bardzo dobrze wiedzą,
Chcą czegoś lecz nic nie robią, siedzą,
Wstydzą się czy, boją odrzucenia??
Nie mówią choć mają dużo do powiedzenia,
Czekają na zbawienie, czy próbują przełamać siebie??
Rozczulają się nad sobą i idą dalej ze spuszczoną głową,
To nie jest zaleta to jest ich ułomność,
To jest ich wada, która z dnia na dzień coraz silniej na nich spada,
Biada im !!
A zarazem szkoda ich,
Bo słabość ta jest ogromna,
Przez co ich postać nie jest wolna.

[samotna łza spływa po zimnym, jeszcze różowym policzku. pociąga nosem. brązowe oczy nagle zmieniają swój kolor na zielony. zawsze tak sie dzieje. zawsze.......gdy płacze. czy to nie jest 'piękne'?] Dziękuje.

PS. Zapraszam do wczorajszej notki. Nic szczególnego, ale mojego.

Kiedy nikogo nie będzie i pomyślisz,
że nikomu nie zależy.
Kiedy cały świat opowie się przeciwko Tobie
i poczujesz się osamotniony.
Ja będę obok
Kiedy ten na kim najbardziej Ci zależy,
nie będzie dbał o Ciebie.
Kiedy ten, komu dasz swoje serce, rzuci Ci je w twarz.
Ja będę obok
Kiedy osoba, której zaufałeś zdradzi Cię.
Kiedy ten, z którym dzielisz wszystkie myśli i tajemnice,
nie będzie pamiętał nawet o Twoich urodzinach.
Ja będę obok
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto Cię wysłucha.
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto otrze Twoje łzy.
Ja będę obok
Kiedy Twoje serce będzie tak bolało,
że nie będziesz mógł nawet oddychać.
Kiedy będziesz chciał już tylko położyć się i umrzeć.
Ja będę obok
Kiedy zaczniesz płakać słysząc smutną piosenkę.
Kiedy łzy nie będą chciały przestać płynąć.
Ja będę obok
Więc widzisz, będę obok aż do końca.
To jest obietnica, którą mogę Ci dać.

To może odemnie usłyszeć każdy. Może nie wszystko i nie zawsze, ale może. Jestem taka z natury – zazwyczaj na pierwszym miejscu stoją moi bliscy a dopiero potem ja i moje potrzeby. Będę stała cierpliwie [szok!] i czekała aż wreszcie będę mogła podejść i pomóc. Ale ja też potrzebuję ‚mieć’ lub wiedzieć że ZAWSZE jest taka osoba, która ‚jest obok’. No dobra – jedna jest. Zawsze, w ten czy w inny sposób jest. Może to zabrzmi egoistytcznie i mogę tą osobę urazić, ale to mi niewystarcza. Nie to, że to nie jest to, czego oczekiwałam czy coś w tym stylu. Nie. Bynajniej. Dostałam nawet z nawiązką. ;) Ale mam 15 lat. Przechodzę okres dojrzewania. Moje ciało i psychika się zmieniają. Potrzebuję faceta! [dziwnie to zabrzmiało ^^"] Ale nie mogę już więcej sama się oszukiwać. Natury nie oszukam. Potrzebuję faceta, na którego mogę zawsze liczyć, pogadać, wypłakać się, wesprzeć na ramieniu, no i tego co mi najbardziej brakuje – przytulić się. Nie mam na myśli ślimaczenia się itp. Przyjaciel. That’s enough for me.
Chcę, aby wiedziały o sensie tego wiersza jeszcze 3 osoby. Czwarta, a w zasadzie pierwsza osoba powinna DOSKONALE I ZAWSZE O TYM WIEDZIEĆ.

By zrozumieć

By zrozumieć o czym myślisz trzeba nieźle się nagłowić,
często mówisz wiele rzeczy, całkiem łatwo ci przychodzi
ukrywanie swoich uczuć, masz w naturze zachowanie,
które nie jest nazbyt proste,kiedy chodzi o kochanie.

Są skrajności, które łączy twoja jedna postać śmiała,
jesteś tym kim chciałeś zostać, często jednak nie pozwalasz,
by podołał ktoś ogarnąć, to co w tobie jest prawdziwe,
mówiąc- milczysz, tak jest prościej- przejść przez życie dość burzliwe.

Jednak jest coś, co cię zdradza,
Blask twych oczu to wyraża,
że pod maską codzienności,
skrywasz duszę o ogromnej wrażliwości……..

Taaaak… Ja to ‚wiem od zawsze’. Ale ty nie wiesz o mnie wiele. Oceniasz mnie po ‚opakowaniu’. [[KitKat to nie biore. Pozdro dla Justyny P. :]] Ubzdurałeś sobie i wmówiłeś sobie coś i trudno będzie cię od tego odwieść. Ale ja mimo wszystko spróbuje. Mimo wszystko. Rozdrapię głębokie, świeże rany by pokazać Ci jak bardzo się myliłeś i jak bardzo mnie zraniłeś. Albo sam mi udowdnisz to, co mi powiedziała jakiś miesiąc temu Just…

Pewien Pan P. miał rację – kobiety zmieniają się w pełnię księzyca. Mam nadzieję, że męzczyźni [a z właszcza jeden taki] TEŻ. Dziękuje. [[Zawieszam Amen. Do odwołania.]]

Idąc parkową aleją o życiu rozmyślałam
Wszystkie za i przeciw analizowałam
Gruby gołąb na ławce gruchał
A ja wciąż rozmyślałam
Patrzyłam wstecz i przed siebie
Dodawałam odejmowałam
Długo rachowałam
Patrzyłam na figlarnie odbijające się
Promienie słońca zamazujące
Kontury drzew
Jedne obrazy zapamiętywałam
Inne wymazywałam
Pod moimi stopami chrzęścił żwir
Towarzysząc mi przy każdym kroku
W głowie kłębiły się liczne pytania
Bez odpowiedzi
Widziałam dzieci bawiące się z psem
I skuloną staruszkę
A między nimi życie
Jedno w rozkwicie
Drugie u schyłku
Już teraz wiem na czym polega
Spacer przez życie
To plecionka smutku z radością
Dni powszednich z wyjątkowymi
To kroczenie kroczenie po naturze
I tym co sami tworzymy
Już teraz wiem czym są łzy radości
A czym uśmiech w smutku
Mogę spokojnie iść dalej
Moją parkową aleją

Autor:Iwona

* * *

Tak łatwo się tym zasłaniasz
Że znów coś źle zrozumiałam
Więc nie psuj tej ślicznej bajki tym razem
Nie mów mi teraz, że kłamiesz

Kiler „Liar”

Tak. Nareszcie koniec. Koniec z TYM. Nareszcie. :) Może wreszcie mi się uda… ‚Let the rain (snow ;) falls. I’m coming.’
W zeszłej notce pisałam o znakach [osoby-nie-w-temacie zapraszam do wczorajszej notki - nie jest straaasznie długa ;)]. Lecz to była metafora. Wczoraj znowu gapiłam się w niebo. Ale to chyba było piękniejsze. Granatowe. Księzyć dwa dni przed pełnią. Pięknie „świecił” białym światłem. Chmury równie szybko płyneły jak we wtorek. Były szare. I nawet kiedy płyneły tak, że zasłaniały księżyc, to jego (księżyc) było nadal widać. Znak. Magia. … :) To chyba mnie przekonało. To i jak to zrozumiałam. ;)
Wczoraj podjełam decyzję i zrobiłam to, co sobie postanowiłam. Może nie w 100%, ale przecież to nie jest aż tak ważne. Ale zrobiłam. I chyba dobrze, że aż tyle poczekałam. NARESZCIE posłuchałam głosu serca. A nie wypełniłam polecenia innych. :) I dzisiaj powstrzymałam się od powiedzenie rzeczy, które mogły by dziwnie zabrzmieć albo być niewłaściwe. W tej bitwie to ja jestem NARESZCIE górą!! :D

* * *
Słowo na weekend. ;)

Chcialabym zasnac
lecz zasnac nie moge
bo mysle o Tobie
a w myslach mam trwoge

Czy do mnie przyjedziesz
gdy Ciebie zaprosze
czy sie rozmyslisz…

Lza niepewnosci
po policzku splywa
zycie to nie bajka
to droga burzliwa

Wiec mily prosze
nie kresl moich planow
rozpatrz porozmyslaj
dobrze sie zastanow

I pamietaj…

Choc jestes daleko
niepewnosc Twa czuc moge
a chcialabym juz zasnac
i zamknac ta trwoge

Autor: sweetdaisy

Co mysli człowiek widząc dziewczynę, która idzie sama i uśmiecha się sama do siebie, w piękny ciepły dzień, gdy snieg pada? ‚Idiotka.’ A co myśli ta dziewczyna? ‚Farciara.’ Dziękuje. Amen.

PS. Ayaneko – nie bierz wszystkiego co piszę i mówię zbyt dosłownie. ;)

tak łatwo…

Brak komentarzy
Tak łatwo ci odejść bez słowa
i poprostu tak żyć
beze mnie,
chociaż w ostatnich miesiącach byłam dla ciebie kimś?
Tak łatwo odwrócić się,
nie walczyć o to,
by się nie zepsuło wszystko,
co budowaliśmy sobie
przez ostatnie miesiące,
lepiej jest przecież
nie komplikować sobie życia,
żyć spokojnie…
…a ja dlaczego nie potrafie być twarda,
zapomnieć o tobie
żyć spokojnie…
bez ciebie, bez moich łez…
może dlatego że byłeś dla mnie wszystkim
i może dlatego
że wolałabym od ciebie usłyszeć najgorszą prawde,
niż wciąż żyć z tą niewiedzą.

Autor: siwunia

Uciec bardzo łatwo. Ale tak biegnąc wreszcie zobaczymy tabliczkę:

|| WRONG WAY ||

Ja taką tabliczkę zobaczyłam dzisiaj. I ujrzałam jeszcze jedną…

|| O N E W A Y ||

Świetny wiersz. Mam nadzieję, że to już ostani kawałek TEJ układanki. Dziękuje. Amen.

Żywot ludzki jest jak droga
Czasem prosta
Czasem wyboista
Lecz mój żywot nie jest drogą
Nie można go porównać do niczego
On kwestionuje me człowieczeństwo
Bo nie jest jak droga
Patrząc na istoty ludzkie
Na ich poczynania ze światem
Wnioskuję, że nie należę do nich
Do ich społeczności
Są całkowicie inni
Różni nas między innymi wiedza
Nie wiedzą co ich otacza
Są zamknięci w świecie realiów
Nie rozumieją
Że prócz rzeczy namacalnych
Istnieją również takie
Których nie można dotknąć
Żaden bóg nie jest jedną z tych rzeczy
Religia to wymysł ludzki
Gdyż bez niej nie istniałoby
To prymitywne społeczeństwo
Rzeczą, o której mowa jest Magia
To mnie różni od ludzi
Ja zdaję sobie z niej sprawę
Oni nie
To co nazywają magią
Jest tylko iluzją
Dobrym wykorzystaniem głupoty ludzkiej
A nie Magią
Mało który człowiek ostaje olśniony
Zbacza z drogi życia
Poznaje prawdę
I już nigdy nie wraca do ludzi…

Autor: Flavia Eden

Może ten wiersz nie jest idealny, ale przecież nie taki ma być. Nie pasuje do tego dnia, bo chyba tak ma być. Mam mieszane uczucia. Więcej jest tych dobrych oraz jedno, duże – złe. A przecież każdy wie – jakość nad ilość. W niedziele i dzisiaj jedna osoba udowodniła mi, że mimo wszystko – to jak było i jest (i prawdopodobnie będzie) – zauważa mnie, w jakiś sposób martwi się, troszczy i interesuje się mną. Co najaważniejsze – robi to bezinteresownie. I to mnie cieszy. Dzisiaj dostałam od tej osoby wspaniały prezent. Mimo „mojego stanu psychicznego” to mnie usieszyło i było takim promykiem radości, prawdziwej radośći, której ostanio mi brakuje. Nie padną tu zadne nazwiska, bo przecież nie o to chodzi. Każdy to zinterpretuje jak chce. I tak ma być. Dziękuje CI jeszcze raz.

A co do wiersza. Faktyvznie – ja również zboczyłam z mojej drogi. I naprawdę czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że jestem człowiekiem. Może to kwestia, że wcześniej dojrzałam – patrzę na pewne sprawy inaczej, może że przeżyłam w swoim krótkim życiu „trochę” i to zazwyczaj niemiłe sytuacje. A może poprostu sytuacje życiowe mnie przerastają i to moja ucieczka? Że nawet nie chcę być nawet człowiekiem?
Wiele osób mówi, że liczą się uczucia itp. OPAKOWANIE NIE JEST WAŻNE ITP. Ale ilu z nich nie mówi prawdy. Ja mogę się przyznać – ucucia się dla mnie najważniejsze; nieprzeczę że wygląd nie ma dla mnie znaczenia ale nie jest najważniejszy; a rzeczy materialne – pieniądze są ważne w moim życiu ponieważ teraz bez nich nawet najgorętsza miłość (Romeo + Julia i te sprawy) nie przetrwa. Nie te czasy.
I magia. W sumie, wierzę w magię. Ale nie, że powiem jakąś formułke i sprawie, że jakiś superprzystojniak się we mnie zakocha. Tylko magię. Nie umiem tego dokąłdnie opisać. Dzisiaj stałam z przyjaciółką i przez 15 minut patrzyłyśmy w chmury. Chmury były dzisiaj nadzwyczaj piękne. Te wyżej – stały w miejscu , a te nizej – bardzo szybko płyneły. A miały przerozmaite kształty, ale tylko przez chwilę. Zazwyczaj przypominały konia. Ja raz zauważyłam serce…….z dziurą po środku. :| Ale ta właśnie chwila była magiczna – stałam z bliską mi osobą i byłam „szczęsliwa” i wiem, że bedąc tam, sprawiałam tej osobie radość.

Wy bądzcie szczęsliwi. Ja jestem by wam pomóc odnaledź to „szczęście” i „radość”. A ja? Kiedyś wreszcie i szczęscie się do mnie uśmiechnie. Bóg i los mi to kiedyś wynagrodzą. Po burzy jest zawsze słońce i tęcza. ZAWSZE.
AGATA – UWIERZ W TO. POTRAFISZ I CHCESZ.

Chcę już piątek / święta / ferie / dzień świętego spokoju – lenistwa / odpoczynku / poukąłdać sobie życie / wyjaśnić pewną sytuację / być choć chwilę naprawdę SZCZĘSLIWA. Lista długa. Ale niech choć jedno z ostanich się spełni. A wiem, żo to możliwe.

Dziękuje. Amen.

Dzisiaj środa. Dopiero połowa tyogdnia za mną – ta lepsza. Ale mimo wszystko cały ten czas jestem strasznie zmęczona, śpiąca, rozkojarzona, bezradna, roztrzepana. W szkole nie ma lekko – na rosysjki musze umieć wszystkie słówka ekologiczne jakie istanieją a na polski muszę znać Pana Tadeusza i to nie tylko to co napisał Mickiewicz (nie pytajcie – kocham moją polonistkę! Sławińska RULZ the world! __-__). A jutro ide na zawody w unihocka! Cieszę się, bo to defakto moje pierwsze zawody. Musimy wygrać! :D No a w piątek TYLKO trzy klasóweczki – ruski, anglik i historia. Zyć nie umierać. Umierać nie żyć. I tak trzymać.

Dzisiaj poszłam na dodatkowy polski. Było bardzo fajnie i to o dziwo z panią Sławińską. Było śmiesznie; naraziłam się jej podając niepełne porówanie no i wreszcie zaliczyłam Elegię —> dostałam 5!! :D Kolejny raz udowodniłam sobie samej że jednak chcę i potrafię. :D Kolejne małe zwycięstwo! :D Ale przechodząc do tematu… Na zajeciach pojawiły się dwa piekne wiersze
-”Kot w pustym mieszkaniu” Wisława Szymborska
-”Czas” Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Pierwszy jest naprawdę piękny. Spojrzenie z punktu kocura na śmierć. Ellegante! :D No i ten drugi.
<>
To napisałam o tym wierszu na lekcji. Zainteesowanych naprawdę zachęcam do przeczytania go – jest genialny. :D
„To taki kopniak od Boga” powiedziała Ayaneko. To że taki wiersz dzisiaj omawialiśmy z TAKIM PRZESŁANIEM. Może faktycznie to znak, jeden z wielu. Powołując się na treść wiersza – we wrześniu dostałam od czasu króciutką spódnieczkę złotą, miękką i delikatną spódniczkę, od ponad miesiąca chodzę w szarym, grubym i szorstkim płaszczu. A, kto wie, może pod choinką znajde piękną złotą bluzeczkę?! Bardzo bym chciała. Chociaż ją przymierzyć… ;)

No a teraz wiersze. Pikne wiersze. Brakujące elementy w układance zycia. ;)

W różowym kolorze

Podaruj mi Boże

Życie w różowym kolorze

Albo przynajmniej pozwól uwierzyć

Że takie jest

Bym nie musiała już ronić łez

Nad szarością swego bytu

Odzianego w smutki, odartego z
promiennego zachwytu…

Lubawa,3.11.2004r.
Autor: Anka

/pod skrzydłami anioła/

Chciałabym zasnąć pod skrzydłami anioła
Mego stróża
Kiedy będę śniła, by nade mną czuwał
By dobrą gwiazdą snu drogę oświetlił
By z księżyca blaskiem sen mój piękny spełnił
Albo o poranku już ze wschodem słońca
Byle tylko anioł skrzydłem mnie nie trącał
Żebym nie zbudziła się czasem zbyt prędko
Chciałabym swój sen wyśnić do końca

Lubawa,31.08.2004r.
Autor: Anka

Amen.

PS. MAYA!! Dzięki za Twoje komentarze i wytrwałość w opdwiedzaniu mojego bloga. :* Jakbyś mogła to podaj adres swojego bloga lub wogóle się odezwij! :D Please & thanks… GG:2536095

„Ty i ja”

1 komentarz

Dzisiaj piosenka (nie powiem skąd bo to…..obciach :P aler piosenka ładna z bardzo mądrym tekstem ;). Taki mały promyczek kiedy za oknem jest jak jest (każdy widzi ;). Chyba nie muszę pisać komu ją dedykuje i poświecam zarazem całą notkę . Przepraszam, jeżeli coś (znowu) schrzaniłam i nie jestem „idealna”. Kocham Cię :*** i nigdy nie zejdziesz na drugi plan. :D

Ty i ja już na zawsze tak
Spełnić sny, wyruszamy w świat
To nasz czas i niestraszny trud
Gdy prawdziwy wspiera Cię duch

Oto my, po nowe przygody
Ruszać czas, nic nas nie zaskoczy
Nawet gdy, mroźna ciemność nas otacza
Ty i ja razem odegnamy strach
Jeżeli więc chcesz pokonać swój lęk
Stań przy mnie blisko, ciemność zniknie wnet
Kolejny więc raz dla Ciebie i mnie nastanie dzień

Ty i ja już na zawsze tak
Spełnić sny, wyruszamy w świat
To nasz czas i niestraszny trud
Gdy prawdziwy wspiera Cię duch

Kim są prawdziwi przyjeciele
Poznasz ich kiedy będziesz w biedzie
Przez wszystkie te dni, przyjaciel jak nikt
To własnie Ty

Ty i ja już na zawsze tak
Spełnić sny, wyruszamy w świat
To nasz czas i niestraszny trud
Gdy prawdziwy wspiera Cię duch

Pamiętasz, odkąd znamy się wszędzie razem
Czy to słońce czy też deszcz
Twój uśmiech – największy mój skarb
Niech na zawsze nasza przyjaźń
Tak cudownie trwa

Tematem jest cytat z „Człowieka w ogniu” z Denzelem Washingtonem w roli głównej (tytułowej ?). Wprawdze filmu nie widziałam, ale te dwa zdania utkwiły mi w pamięci z trilera, którego widziałam bodajże ze 3 razy.

Co ma cytat z filmu akcji do mojego życia? Otóż wiele. NAPRAWDE nie potrzebuje i nie chce pieniędzy / dosłownie i w przeności/. Zmieniło się moje podejście do życia – jeżeli usiądziesz ze mną na ławce, będzie -20 stopni, bedziemy tak siedzieć w całkowitym milczeniu, to to mi sprawi radość. Nawet jezeli potem bede miała grype, to jezeli to sprawi Ci radość i „się jakoś zbliżymy”, będę szczęśliwa. Mi do szczęścia naprawde niewiele potrzeba. I druga część – Chcę dowodu życia. Chcę dowodu życia od innych. Zielonego światła. Dowodu, że wszystko jest (i bedzie) ok, że jestem w jakiś sposób kochana i potrzebna, itp. A jak narazie widzę tylko czerwone i żółte światła. Zieleń emanuje od osób które moge zliczyć na palcach jednej ręki. Niestety. :| JA tego nie zmienie, ale MY – owszem.

Dowód życia tyczy się też mnie. Z każdym dniem jak wiele spraw się wali. A ja stoje i ze „spokojem” się na to patrze. Wiem, co chce osiągnąć, ale nie wiem jak. Dlatego pozostaje bierna. Niby czas najlepiej leczy rany. Ale wiem z autopsji, że wcale tak nie jest. Przez ten czas rana się goi, ale wreszcie znika i pozostawia tylko brzydką bliznę. Ja już mam dość blizn „na ciele, umysle i sercu”. I z każdym dnim widze, że moje kolory bledną. Moja siła, energia i ochota do życia gdzieś znikają. A najgorsze jest to, że też znikają moje marzenia. Nie mówię o tych odległch – kochającej rodzinie czy milionów na koncie – ale o tych bliższych. Nie wiem, może mi się tak tylko wydaje [oby]. Bo w sumie: mam wspaniałą przyjaciółkę (czego czasami nie potrafię docenić i przez to obie cierpimy __-__ Agata, ty głupia ***o), mam fajne kolerzanki i kolegów (!), zajebistych nauczycieli, którzy mimo wszystko są ludźmi (niewszysycy ale przekonuje się, ze większość tak :) no i prawdopodobnie dopełną się moje plany o aktorstwie (w jakiś tam sposób). Ale… Mimo wszystko chcę i potrzebuję czegoś jeszcze. :< Czuję, że nie mam w życiu celu. Poprostu wstaje rano, ide do szkoły, odsiaduje swoje, wracam, lekcje, spać i znowu tak samo. Jak maszyna. Lecz… Może pójście na polski z odrobioną praca domową, spowodowanie wybuchu śmiechu u Just czy zabawna wymiana zdań z jednym z nauczycieli moze być celem? Zastępczym napewno. Dopóki nie uporzadkuje sobie życia i nie określę lub nie odnajde „głebko we mnie” (bynajmniej nie w dupie) prawdziwego celu. :)

Muszę z Nim i z Nim pogadać. A z Nim spotkać i też pogadać. I wreszcie utrzymać nerwy na wodzy i nie denerwować się na Nią głównie – powrócić do starego systemu. A z Nią – ehhhh, coś zrobić (najlepiej kupić się na swoim życiu ^^”).

Amen.

Route 66

4 komentarzy

I lost myself.

I really don’t know what to do.

I really don’t know what I should think.

I really don’t know how say it.

I really want to change it.

You drive knife into my heart and everyday turn it.

I agonize.

I lack.

I suffer.

It isn’t my fault.

* * *

I really don’t know what I should/must do. I lost myself. My minds mess up. My life fuck up. I beyond hope.

WHICH WAY I SHOULD CHOOSE?!

Maybe Route 66? Legendary US rode… Maybe it hepls me. I really don’t know but I must do something. From L.A. to….happiness or nowhere.

route66large.gif

My life / minds / me is like this sign – old, damaged, tired. Remember – sameday I might explode and do things what I will never want to do. I’m tired. I’m boring. I really need you.

YOU CAN SEE ME, CAN’T YOU?!

Amen.

Jest Ktoś, przy kim mogę być sobą.

Mogę opowiadać o moich marzeniach,
pragnieniach i nadziejach, a także
o zwariowanych pomysłach

Mogę płakać i śmiać się głośno.

Mogę przetoczyć się przez pokój
w szalonym tańcu.

Mogę być szczęśliwy i nieszczęśliwy,
pewny siebie i zupełnie z siebie niezadowolony.

Nie muszę wkładać maski, lecz mogę
być taki, jaki naprawdę jestem
i jaki w danej chwili się czuje.

Kolejny wiersz. Kolejne dziwne myśli. Kolejne szalone pomysły. Lecz w moim przypadku JEST KTOŚ zamieniłabym na PRAGNĘ BY KTOŚ TAKI BYŁ. No dobra – jest kochana Just… Ale… Ale… ALE Pragnę czegoś innego, nowego, nieznanego mi do tej pory. Kogoś takiego jak ja – aczkolwiek zupełnie innego. Pragnę tego z całego serca. Chociaż nie mam zwyczaju i nie potrafię kłamać, „wy” (mimo wszystko język polski jest za mało opisowy) wiecie nie wiele – słowa to nie wszystko. Tylko wszystkie moje ruchy, mysli, plany itp ogranicza jedna rzecz – strach… Boję sie odrzucenia, „olania” i stracenia „tego” co jest teraz… Nie jestem odważna. Boję się. I „ostanio” nauczyłam się odwagi wyrażania swoich mysli i emocji. W tym wypadku mój strach jest bardzo malutki. Ale jest.

W tej całej sytacji (a zresztą nie tylko w tej) doszłam że wiedza jest niepotrzebna. Nie tyle niepotrzebna co szkodzi i psuje. Nie chodzi mi tu o deklinacje rzeczownika czy tabliczkę mnożenia, ale o…hm…świadomość. Gdybym o wielu rzeczach nie wiedziała było by mi o wiele łatwiej. I napewno nie tylko mi.

Mam uczucia.
Mam lęki.
Mam myśli.
Mam swoje zdanie.

Jestem tylko człowiekiem.
Jestem aż człowiekiem.

//Boję się. Mam tą cholerną świadomość. Panicznie się boję. Zrobię. Kiedyś muszę.//

Idżcie w pokoju. Amen.

PS. 2 listopad – Wszystkich Zmarłych

[*] ['] [*]

  • RSS