Jest Ktoś, przy kim mogę być sobą.

Mogę opowiadać o moich marzeniach,
pragnieniach i nadziejach, a także
o zwariowanych pomysłach

Mogę płakać i śmiać się głośno.

Mogę przetoczyć się przez pokój
w szalonym tańcu.

Mogę być szczęśliwy i nieszczęśliwy,
pewny siebie i zupełnie z siebie niezadowolony.

Nie muszę wkładać maski, lecz mogę
być taki, jaki naprawdę jestem
i jaki w danej chwili się czuje.

Kolejny wiersz. Kolejne dziwne myśli. Kolejne szalone pomysły. Lecz w moim przypadku JEST KTOŚ zamieniłabym na PRAGNĘ BY KTOŚ TAKI BYŁ. No dobra – jest kochana Just… Ale… Ale… ALE Pragnę czegoś innego, nowego, nieznanego mi do tej pory. Kogoś takiego jak ja – aczkolwiek zupełnie innego. Pragnę tego z całego serca. Chociaż nie mam zwyczaju i nie potrafię kłamać, „wy” (mimo wszystko język polski jest za mało opisowy) wiecie nie wiele – słowa to nie wszystko. Tylko wszystkie moje ruchy, mysli, plany itp ogranicza jedna rzecz – strach… Boję sie odrzucenia, „olania” i stracenia „tego” co jest teraz… Nie jestem odważna. Boję się. I „ostanio” nauczyłam się odwagi wyrażania swoich mysli i emocji. W tym wypadku mój strach jest bardzo malutki. Ale jest.

W tej całej sytacji (a zresztą nie tylko w tej) doszłam że wiedza jest niepotrzebna. Nie tyle niepotrzebna co szkodzi i psuje. Nie chodzi mi tu o deklinacje rzeczownika czy tabliczkę mnożenia, ale o…hm…świadomość. Gdybym o wielu rzeczach nie wiedziała było by mi o wiele łatwiej. I napewno nie tylko mi.

Mam uczucia.
Mam lęki.
Mam myśli.
Mam swoje zdanie.

Jestem tylko człowiekiem.
Jestem aż człowiekiem.

//Boję się. Mam tą cholerną świadomość. Panicznie się boję. Zrobię. Kiedyś muszę.//

Idżcie w pokoju. Amen.

PS. 2 listopad – Wszystkich Zmarłych

[*] ['] [*]