kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

KRZYK!!

5 komentarzy
Pragniesz kamieniem być ?
Sądzisz że kamień nie czuje nic ?
Bo twardy jest !
Kamieni też kruszy się…
Głaz też swoją wytrzymałość ma…
Wiec bądź kim jesteś…
………..KRZYCZ !…………..
Ktoś ten krzyk usłyszy ?
Ja słyszę Twój krzyk…
I modlę się…
Abyś nie była sama…
Z myślami swoimi…
Z bólem też…
A kamienie kruche są…
TY JESTEŚ SILNA…
……….UWIERZ W TO………….

Wiersz umieściłam z myślą:
>> Just – nasza wczorajsza rozmowa
>> Madzi
>> Samej sobie
>> Każdej osobie która ma problem. A największymi z nich jest niedowartościowanie i brak wiary w siebie.

I Need More Love. Just a little bit of. Agatka. ;] Propably, Somebody’s Agatka ;P

Dzisiaj nie działo się generalnie nic ciekawego.

Gdy się obudziłam, obejrzałam musical komediowo-romantyczny Woddego Allena „Wszyscy mówią: Kocham Cię”. Zrobiłam to tylko z powodu obsady – Woody Allen, Goldie Hawn, Edward Norton, Drew Barrymore, Julia Roberts, Natalie Portman. Moje wrażnie – moze być. Strasznie idealistyczny. Bogata rodzina z Mathattanu – rozwódka z nowym bogatym mężem, córka zaręczona w wspaniałym chłopakiem z dobrego domu, druga córka zmienia chłopaków jak rękawiczki i nie ma w tym nic złego, facet zmienia się i gra dla dziewczyny jego życia. Taaaa… Takie aż za słodkie. No ale dla zobaczenia Edward Nortona, którego po prostu wielbię :D, śpiewającego i stepującego, warto było obejrzeć cały film. Jednak jego obita morda z „Fight Clubu”, ani koloratka z „Zakazanego owocu”, nie przebija stepowania u jubilera. Mimo wszystko Edward ma bardzo ładny głos. I dobrze mu szło stepowanie. Ma chłopak talent i się nie marnuje przynajmniej. :P
Popołudniem pojechałam do lekarza. Generalnie jest lepiej. Dieta mi służy. Wyglądam lepiej i jestem zdrowsza. Ale to nie koniec. Jeszcze musze się pomęczyć. Dostałam leki i za dwa tygodnie będę miała testy i będę odczulana. Będzie dobrze. „Trzeba być optymistą, nie?” Jak to dzisiaj mi Ktoś powiedział… :P
Po wizycie u lekarza pojechałam do Maćka – braciszka po bluzę, która dziwnym trafem leży u nich od Wigilii. Przyznam się, że mi ta sytacja była na rękę, bo chciałam się spotkać z bratem i pogadać. ;) Przekupiona jednym ptasim mleczkiem i z ucieszoną mordką wróciłam do domu. Taaaa… Jestem jednak farciarą. ;)

* * *

Dziś znów wzeszło słońce
Choć jeszcze wczoraj wydawało się to niemożliwe
Dzień był taki szary i deszczowy
Lecz ból wkońcu odszedł
Chociaż nie wierzyłam iż to możliwe
Bo przeiceż tak bardzo cierpiałam
To nie dorzeczne że potrzebowałam tak wiele czasu
By zrozumieć że
Szczęście trzeba znaleźć w sobie

Wracając do domu uśmiechałam się sama do siebie. Znów. ;) Agata

jesteś ? . . . jestem
w tle magia Świąt
Rod Steward
rzeka słów
tylko do mnie
tylko ze mną
tylko dla mnie

wewnętrzni rówieśnicy
wewnętrznie piękni
wewnętrznie sami
szukają
potwierdzenia
zamieniając czarne literki
na pragnienia

Chociaż dzieli nas 6 lat różnicy i nasza rozmowa nie trwała więcej niż 30 minut, poczułam że to TO. Poczułam, że choć jesteśmy inni, żyjemy w dwóch kompletnie innych światach, to pasujemy do siebie…jak ulał. Szukałam przyjaciela daleko. Ulokowałam swoje uczucia i nadzieję w złej osobie / facecie. A TO było tak blisko. Dosłownie i w przenośni. ;)

Fragment rozmowy z Nim na gg, po Wigilii:

Ja (25-12-2004 1:10)
Ja jestem duża dziewczynka
X(25-12-2004 1:10)
wiem
X(25-12-2004 1:10)
i bardzo inteligentna z Ciebie bestja wyrosła …. świetnie mi się dzisiaj gadało

P. Trawińska powiedziała mi i Just 31 listopada „Bóg Wam wynagrodzi.” Ja chyba dostałam już nagrodę. ;)Pozdrawiam. Ja Was też bardzo kocham! :* Agatka

Wczoraj była Wigilia Bożego Narodzenia. Magiczny czas Świąt. W tym roku to są naprawdę najlepsze świeta.

Wszystko zaczęło się w środę na wigili klasowej. Mieliśmy łączone z klasą 3d. Na początku byłam raczej negatywnie nastawiona, ale wszystko się zmieniło, kiedy zaczelismy wszystko przygotowywać i zgadaliśmy się z chłopakami z 3d. A w środę wszystko było na biegu przygotowywane. Było ciasno, ale miło, ciepło i tak rodzinnie. Ale ile było żarcia! Jakieś 7 rodzajów ciast, każdy miał po MilkyWay’u, chipsy, ciasteczka… No poprostu – ogrom!! Nawet był śledzik i nasza [moja i Just] sałatka jarzynowa! :D
Lecz co mnie tak naprawdę ucieszyło, wręcz do łez, to było składanie życzeń. Usłyszałam tyle miłych słów, że szok. I to od osób po których się tego nie spodziewałam. Np. od jednego z chłopaków z mojej klasy:
„Żebyś była taka fajną dziewczyną jaką jesteś teraz, i żebyś zawsze tak się uśmiechała i była radosna.”
I wogóle… Jak Karina mi składała życzenia to ‚puściły mi zwieracze :P’ się popłakałm. Ze szczęśćia. ;] Święta to jednak magiczny czas. Nawet jeżeli nic sie nie zmieni od stycznia, to i tak pozostanie miłe wspomnienia. Bardzo miłe… ;) Dziękuję Wam – wszystkim! :*

No i Wigilia właściwa. Najpierw – jak zawsze do Dziadka. Nie było ciekawie. Żarcie było całkiem dobre, ale w porównaniu do zeszłych lat – gorsze. A mój chrzesty wyglądał jak żul z Centralnego. Serio. MASAKRA.

No, ale od 19.00 trwa wieczna impreza i moje prawdziwe szczęście!! Uśmiech na twarzy cały czas i poczucie że wreszcie znalazłam swoje miejsce. Jestem przeszczęśliwa, ponieważ:
a)spotkałam rodzinę, którą ostatni raz widziałam na Wielkanoc.
b)zobaczyłam Julcię – moją 6-dniową bratanicę. JEST SŁODKA! Ale tak malutka. I tak bezradna. I nie mogę uwierzyć, że mój szalony braciszek cioteczny – Marek – jest odpowiedzialnym i troskliwym tatusiem.
c)pogadałam sobie z Martą (jakąs tam moją kuzynką). Gadałyśmy o paleniu, zielsku, chłopakach [wniosek - facet to tylko zabawka, do której nie powinno się przywiązywać i po najwyżej 5 miesiącach kupić nową :P]. I wogóle złapałam z Nią konktakt.
d)moja druga cioctka najebała się w 3 dupy. Ale takie były z niej polewki. Bitwa pod Lenino przy rozmowie z nachlaną ciocią to był pikuś. No i tak ciocia chcąc nie chcąc została gwiazdą Wigili 2004. :D
e)nareszcie złapałam konktakt z Maćkiem – moim 21-letnim brciszkiem ciotecznym! :D Zaczeliśmy gadać o wszystkim, głównie o moim gimnazjum [Maciek chodził tam 7 lat temu, tylko że do podstawówki]. I ogólnie się zbliżyliśmy. Fajnie, że wreszcie wiem, że moja rodzina to nie tylko mama i tata. I ktoś mnie zauważył i docenił. ;)

Tak spędziłam Wigilię 2004. Bardzi przyjemnie. Gdzieś w listopadzie pisałam, że „Mam nadzieję, że na święta dostanę upragniony prezent – bluzkę zrobioną ze szczęścia, miłości i nadziei.” I to się spełniło. Jestem przeszczęśliwa i każdy, kogo znam, się do tego przyczynił. Dziekuję i Wesołych Świąt!! :* :D

Plany na dzisiaj – siedenie w domu, układanie puzzli i oglądanie tv.
Palny na jutro – jade do moich 2 sióstr ciotecznych do Międzylesia. Nie widziałam ich 2 lata. Ale może być już tylko lepiej.

:*

Nowy szablon. Na pierwszy rzut oka, mało świąteczny, ale jakby się przyjrzeć… Whatever.

KSIĘŻNICZKA Z BAŚNI NOCY

Noc sypnęła już gwiazdami,
Rozbudziła we mnie sen.
Zanuciła kołysankę,
W której się pojawił ten…

Upragniony lecz w marzeniach,
Jest iskierką w smutne dni,
Każdą chwilę opromienia,
Daje radość, uśmiech mi.

Śle strumienie pięknych nut,
Ciepła noc wiruje w nich.
Wplata w włosy kwiaty bzu,
Choć! Opowiem bajkę ci…

Najpiękniejszą z baśni tych,
Co króluje wokół nas.
Nikt jej nie zna i nie słyszał,
Może właśnie nadszedł czas?

Na opowieść z mego snu,
Na kropelkę w nim spełnienia.
Więc posłuchaj bicia serca,
A zabłysną me marzenia.

I zostanę piękną Julią,
Światłem słońca pośród dnia.
Twą księżniczką z baśni nocy,
Wśród złocistych gwiazd.

Co noc kładę głowę na poduszce i marzę by być Julią, Izoldą, Jasminą…
I jestem ubrana w piękną suknię w kolorze nadzei i marzeń, jestem przy Tobie…
Obejmujesz mnie…
Przytulasz…
Prawisz komplementy…
Czuję Twój oddech na ramieniu…
Nasze ręce są splecione…
Patrzysz głęboko w moje brązowo-zielone oczy i wiesz o mnie wszystko bez słów…
Czuję Twoją dłoń na biodrze…
Twoje delikatne usta dotykają moich…

Kim Ty wogóle jesteś?

Single

5 komentarzy
Ah yeah that’s right
All you single people out there
This is for you

I’m not waitin’ around for a man to save me
(Cos I’m happy where I am)
Don’t depend on a guy to validate me
(No no)
I don’t need to be anyone’s baby
(Is that so hard to understand?)
No I don’t need another half to make me whole

Make your move if you want doesn’t mean I will or won’t
I’m free to make my mind up you either got it or you don’t

[Chorus:]
This is my current single status
My declaration of independence
There’s no way I’m tradin’ places
Right now a star’s in the ascendant

I’m single
(Right now)
That’s how I wanna be
I’m single
(Right now)
That’s how I wanna be

Ah yeah Uh Huh that’s right

Don’t need to be on somebody’s arm to look good
(I like who I am)
I’m not saying I don’t wanna fall in love ‚cos I would
I’m not gonna get hooked up just ‚cos you say I should
(Can’t romance on demand)
I’m gonna wait so I’m sorry if you misunderstood

[Chorus]

Everything in it’s right time everything in it’s right place
I know I’ll settle down one day
But ’til then I like it this way it’s my way
Eh I like it this way

Make your move if you want doesn’t mean I will or won’t
I’m free to make my mind up you either got it or you don’t
‚Til then I’m single

This is my current single status
My declaration of independence
There’s no way I’m tradin’ places
Right now a star’s in the ascendant

Taaaak. Dobrze wszystkim znana piosenka. Kiedy jeszcze byłam załamana itp. wmawiałam sobie, że to prawda. Że lubie siebie taką jaką jestem. Że nie potrzebuje drugiej połówki, żeby stać się całością. Ale wmawiałam sobie tylko i w to „wierzyłam”.
A teraz, kiedy „zapomniałam” i zmieniłam się, to uważam, że to prawda. Ten tekst to prawda, ale nie dokońca. Potrzebuję bliskości samca, ale nie po to, żeby móc mówić „To mój chłopak”, albo żeby migdalić się z Nim przy kolerzankach [Oops!]. Tylko potrzebuję ciepła, bliskości, zrozumienia, poczucia bezpieczeństwa, i czucia się potrzebną. No. A piosenka jest tak czy siak zajebista.

Wokół poprzednich notek zrobiło się głośno. Ojej. Jetem naprawdę w szoku, że 3 dziewczyny się za mną wstawiły, chociaż ich o to nie prosiłam i byłaby to ostania rzecz jaką bym zrobiła w tej sytuacji. Jestem w jeszcze większym szoku, że jedną z tych osób była Zuzia. Nie oszukujmy się – nie mam z Zuzią za dobrego kontaktu, a tym bardziej nie gadamy o mnie i „moim świecie”. Więc dziękuje Madziu, Kasiu i Zuziu. Nie spodziewałam się. :* M.in. dzięki Wam jestem tym, kim jestem dzisiaj. ;)

Kasiu – masz rację. „Rozumiem” nie oznacza „Wybaczam” lub „Zapominam”. To we mnie cały czas żyło. Bardziej czułam „niechęć” do K. niż do G. No bo jak mam się czuć skoro chłopak ufa bardziej dziewczynie, którą poznał 22 godziny temu i rozmawia z Nią o MOICH uczuciach i myslach? Dziwne, nie? Dwie osoby, które uważałam, że są mi bliskie mnie wydymały, oszukały. I jak ja mam się czuć lub jak miałam się czuc? Oczywiście, uśmiechnęłam się i powiedziałam „Nie ma sprawy.” Teraz bym tak nie zrobiła. Może z G. było by podobnie, ale z Panem K. rozmowa by się odbyła odrazu, nie zważając czy jest głodny czy może boli go kolano, i napewno by nie była to spokojna rozmowa w atmosferze miłości. O nie, co to to napewno nie.

NIE MAM ŻALU. GOSIA, CIEBIE JESTEM W STANIE ZROZUMIEĆ, CHOICAŻ MAM Z TYM PROBLEMY. ALE TO JEGO WINA. ON ZACHOWAŁ SIĘ OKROPNIE. JAK MAŁA, PRZERAŻONA MĘSKA PICZA. Ojej, jak mi przykro. Zraniłam męskie ego. No porpostu tylko usiąść i się, kurwa, rozpłakać.

Just – Nie jesteś jego warta.
Kasia – Jesteś dla niego za dobra.
Madzia – Stracony czas. Daruj sobie.

I TERAZ WIEM, ŻE TO PRAWDA. DZIWIĘ SIĘ SAMA SOBIE, ŻE AŻ TAK MOCNO UWIERZYŁAM W COŚ. W COŚ NIEREALNEGO. ZAMIAST WZIĄŚĆ SIĘ W GARŚĆ, JA ŚLEPO WIERZYŁAM W NIEGO I W LEPSZA PRZYSZŁOŚĆ, KTÓREJ TAK SIĘ BOJĘ. ALE NASZCZĘŚCIE DAŁAM SOBIE SPOKÓJ. ZMIENIŁAM SIĘ NA LEPSZE. CHOCIAŻ CIERPIAŁAM, WIEM ŻE TO BYŁO POTRZEBNE I PONIEKĄD, DOBRE. DOBRE BO ZROZUMIAŁAM I BĘDĘ SIĘ CIESZYĆ Z MNIEJSZYCH RZECZY. I OKAZAŁEŚ SIĘ BEZDUSZNYM EGOISTĄ. I ZA TO MOGĘ CI PODZIEKOWAĆ…

…KRZYSIU.

Uwaga! Kolejna rada z podręcznika dla akwizytorów Just!
Nie skreślam Cię, ale Z GÓWNA MIODU NIE WYCIŚNIESZ!!

Pozdrawiam.

Szczęsliwa, choć singlowa, z wspaniałymi przyjacółmi i nowa
Agata

No cóż. Aż 7 komentarzy do Listu. Jestem pod wrażeniem. Dziękuje.

Co do komentarzy.
Madzia – tak, pisząc ten list nie miałam Ciebie na myśli.
Sil – dziękuje. Wiem, że to było odważne pocunięcie, ale byłam świadoma konsekwencji. Zmieniam się. Na lepsze. To ja ide do świata, a nie On do mnie. ;) A czy daje do myślenia? Owszem. O to mi chodziło. Podwójne dno – moja specjalność. ;)
Niokkunia – Znasz powód mojej poprzedniej notki. Więc chyba mnie rozumiesz. Nie pamiętam o Tobie?! Jak to? Że napisałam o Madzi to już o Tobie zapomniałam? Poprostu jej musiałam coś powiedzieć. Pamiętam o Tobie. Nie mów tak.
A-neko – Tak. Chodziło mi o osoby, które były wczoraj w fundacji, czyli też o Ciebie. Nie wypieraj się, ze nie jesteś egoistką. Każdy jest. Dla każdego ważny jest jego własny tyłek. Tylko jedni są bardziej, a drudzy mniej. Więc nie odbieraj tego tak dobitnie. Nie napisałam (i tym bardziej nie pomyślałam), że byłaś w fundacji to jesteś egoistyczną kretynką. NIE!

Dzisiaj wiem, że popełniłam wczoraj błąd. Przepraszam. Ale to był odważny krok. Przestałam udawać ślepą. I przestałam milczeć.

PRZEPRASZAM. NAPRAWDĘ NIE CHCIAŁAM NIKOGO ZRANIĆ. TO BYŁ MÓJ BŁĄD. JESTEM SAMA SOBIE WINNA.

ALE NIE ŻAŁUJE.

NIE OBRAŻAJCIE SIE I NIE BĄDŹCIE ŹLI. JA NAPRAWDE NIE CHCIAŁAM ŹLE.

Nie chciałam…

Agata

Kochany „Klubie Ośmiu Wspaniałych”!

Chociaż jestem Twoją członkinią, bez żadych, ale to żadnych, skrupułów piszę, że Twoimi członkami jest banda egoistycznych kretynów. Czemu śmiem tak pisać? Przecież to także o mnie, mojej przyjaciółce oraz inny bliższch i dalszych znajomych. Przecież to wolontariat. Ale jednak JA mam powody.

Zacznę od siebie. Jestem kretynką. Jestem nią, ponieważ zaufałam ludziom niegodnym ufania. Obdarzyłam niektóych nieodpowiednim uczuciem. Jednym dałam za dużo, a za to innych skrzywdziłam i niedoceniłam. Niedoceniłam ich nadzeji i wiary we mnie, osobowości oraz, jak by to nazwał poeta, duszy. Ale przedewszystkim jestem kretynką, ponieważ czekałam i dawałam ciagle „drugą szanse” ZA DŁUGO. ZA DŁUGO czekałam, by się podnieść i pójść żwawo kolejną ścieżką życia.

Po drugie, dzisiejsza sytacja. Nie chcę o tym pisać, bo sam dobrze o tym wiesz. W końcu, to bezpośrednio dotyczyło Ciebie. A pozatym, szkoda słów. Ale Twoi członkowie mnie olali. Czy naprawdę chcieli, żebym łaskawie przyszła? Czy o to chodziło? Żebym zobaczyła, co utraciłam?! Od czego ŚWIADOMIE się odwróciłam? Lecz zrozum. Chciałam przyjść dla siebie i Ciebie, dla ludzi, którym pomagasz. A Twoi członkowie odwrócili się ode mnie. Zachowali się egoistycznie. A przecież to wolontariat. Czy ja jestem taka zła, wredna, złosliwa i jakaś odrażająca? Nawet jeśli choć taz odpowiedź była twierdząca, to to nie jest powód do skreślenia mnie. Przez błachostkę rozzłosciłam się. Pewnie to impuls – dwa neurony w moim mózgu się połączyły w zły sposób i ten list jest tego skutkiem. Pewnie o tym dowie się wiele osób. Mogę mieć nieprzyjemności. Ale to moze mi pomóć. Prziecież zawsze po burzy jest słońce, tęcza i wszystko budzi się do życia. Więc może to jest pierwszy krok do przejrzenia na oczy? Pierwszy krok do……

Tak więc może nie moje zdanie nie jest prawdziwe, ale jest w nim ziarnko prawdy. A moze nawet dwa? Jestem świadoma tryiwalnej przyczyny i skutków tego listu. Nie boję się. Ostanie dwa miesiące wiele mnie nauczyły. Chociaż zostałam zraniona, to w tym bólu znalzłam radość. Ale o tym napiszę Ci w następnym liście…

Pozdrawiam.
Członkini „Klubu Ośmniu Wspaniałych”
Agata

* * *

To mój list otwarty do „Klubu Ośmiu Wspaniałych”.

Zero kamstw.
100% MOICH uczuć.
MOJE ŻYCIE.

Moje. Nareszcie moje.

PS. Przepraszam, jeżeli kogoś bardzo i dobitnie zraniłam. Albo urazilam jego dumę albo EGO. Ale pamietajcie. Ja kiedyś przestane być miłą, uprzejmą, zawsze pomocną i uległą dziewczynką. JA TEŻ MAM UCZUCIA, MYŚLI, MARZENIA, PRAGNIENIA I POTRZEBY!
PS2. Tak Just. O tego faceta chodzi.
PS3. Madzia – dziękuję. To Ciebie nie doceniałam. I tu był mój błąd. Przechodziłam obok wspaniałej osoby z ogromnym sercem obojętnie. Przepraszam jeżeli Cię skrzywidziłam. :* :* :*

Dzisiaj czekając na wizitę do okluisty skończyłam książkę Nicolasa Sparksa „Pamiętnik”. Romans. Adaptacja filmowa skłoniła mnie do lektury. Film, mimo schiz w Sali Platinium z Just, mi się podobał. Książka. Hmmm… Opowiada o wielkiej, namiętnej i poniekąd nieszczęsliwej miłości. Zaczynałam tą książkę kiedy byłam zauroczona (chyba mogę tak napisać) a kończyłam z ranami na sercu. I uważam że jeżeli ktoś jest fanatykiem romansów to to przeczyta z ochotą. Innym polecam film (RYAN GOSLING!!!! SŁODZIAK!!!). A co ma piernik do wiatraka?! W sumie to nie wiem. Miałam jakąś myśl, ale…

W sobotę oglądałam po raz drugi film „A.I. Sztuczna Inteligencja”. Dużo osób mówi że to syf, ale ja tak nie uważam. Owszem można by skrócić o jakieś 30 min. Nie będę pisać o co mi chodzi dokładnie, bo stracicie ‚frajdę’ oglądając. No ale tak po krótce.

Uwierzyłam że z Nim może być dobrze. Może być doskonale, wspaniale i inne superlatywy. I wierzyłam. Miałam zamydlone oczy. Lecz nawety kiedy tą pianę zmyłam, dalej wierzyłam. Miałam nadzieję. Chociaż wiedziałam że to bezowocne, wierzyłam i próbowałam. Jak David. Jeden, idealny, wspaniały dzień z Nim. Tylko jeden. To mi wystarczy. Jeden w którym będziemy tylko dla siebie, nikt nam nie będzie przeszkadzał [Just - już to wiesz o jakim mydełku piszę... CYBERmydełku ;P]. Oboje, choć jeden dzień bylibyśmy szczęśliwi. ‚A potem udam sie do krainy marzeń…’ Jak David.

ALE. W sumie… czemu przez tyle czasu zadręczałam się? Zadawałam sobie pytania typu ‚Co było pierwsze – kura czy jajko?’. Niszczyłam siebie i innych. Bliskich. Tych na których mi zależy i dla których ja jestem ważna. Chociaż wiele rzeczy zrozumiałam. I to jest pozytywne. To jest dobrze. Zobaczyłam, że jestem ważna dla wielu osób. Że gdyby mnie zabrakło, nie przeszli by obok tego zdarzenia obojętnie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie mogę żyć ciągle w świecie marzeń, złudzeń, pytań-bez-odpowiedzi, wyolbrzymionych problemów i lęków. Tak nie można. To samozagłada. Jak strzał na właśną bramkę.
Dużo osób mówi mi wiele miłych rzeczy. Że jestem miła, ładna, mądra, inteligetna, utalentowana, silna. Powinnam w to wierzyć. I zaczynam dopiero teraz. Kiedy dostałam porządnego kopa od zycia, losu i Just. Coś w tym musi być. Nawet jeśli nie, to wiara czyni cuda! ;) Lecz najbardziej mi się zrobiło miło jak Pewnien-Bardzo-Przyjemny-I-Fajny-I-Wogóle-Zajebisy-Facet powiedział mi, że słodko wyglądam jak się czerwienie. Nie, Just?! ;)

Więc…

Już czas to wszystko
porzucić
Poukładać alfabetycznie
Zetrzeć kurze istnienia
Zamilczeć by uprościć
Bo czas ucieka za czasem

Popatrz
Jakie to wszystko nie takie
Jak trzeba
I jakież doskonałe
Już czas by wszystko
naprawić
I zostawić to
Co kiedyś było wszystkim…..

Mam dość. Mam dosyć siebie. Mam dosyc Jego. Nie może tak być. Skoro jestem taka fajna i wogóle to czemu przez jakiegoś imbecyla mam się stać burakiem, który użala się nad własnymi, kosmicznymi problemami?! No kurwa, dlaczego?! No właśnie. Nie. Koniec tego. Jestem jaka jestem i zmieniam się, ale skoro dla Ciebie istanieje tylko obudowa telefonu to… Może faktycznie dziewczyny mają rację? Może ja faktycznie byłam za dobra? Za cierpliwa? Moze nie jesteś mnie wart? Narazie tak uważam. KONIEC. ZDECYDOWANIE KONIEC. Nie skreślam, a zmieniam kolejność.

Kocham Was. Wszystkiech. Bez wyjątku. Dziękuję, że ze mną byliście i wytrzymaliście. =*

Błogosławieni którzy się smucą.

Dziękuje za miłe słowa co do poprzedniej notki. :*

Ale małe sprostowanie – mój świat to nie jest Justyna, Paweł, Krzysiek i Gosia. A jeżeli tak to odbieracie, to źle odbieracie. Poprostu z Nimi spędzam najwięcej czasu. Z Nimi czuje się najlepiej. Oni mają zawsze dla mnie czas. [No dobra... TEORETYCZNIE. Gorzej jest z praktyką.] Ale ja się nie zamykam. Ja chcę ‚dać siebie’ każdemu, ale to nie zawsze jest takie proste. Ale chcę. Uwierzcie mi. Moja zewnętrza skorupajest straszna i nie pokazuje tego co czuję, nie zawsze. I to mnie kiedyś zgubi.

”Nie powiem Ci nic, choć krzyk sam ciśnie się do ust … czuje się jak zaszczute zwierze … lecz nie chce zarazić Cie moim strachem … tak bardzo się boje … daj mi troche swojej siły …”

Dzisiaj, jak co niedziele, byłam w Kościele. Jak zawsze miałam głupawkę – śmiech zatrzymał łzy. Ale dzisiaj Nasz-Ulubiony-Ksiądz-Adam ;] powiedział bardzo mądre słowa.
‚Jest ktoś, na kogo się czeka. Kto jest cierpliwy. Kto zawsze wysłucha. Kto zniesie nawet najgorszy ból i wybaczy. Ktoś bliski. Ktoś ważny. Tym kimś jest Bóg….albo druga osoba.’
Słuchając tego patrzyłam na Just. Z drugiej strony siedział Paweł. Patrzyłam na Nią i myslałam o Nim (nie o Pawle ;). Ona wiedziała o co mi chodzi. Miałam łzy w oczach. Czułam bezradność.
Potem jeszcze ksiadz Paweł coś mówił o świętach i jutrzejszych Mikołajkach. Powiedział, że niektórych prezenty nie bedą drogie. Ale bedą bezcenne. Dar serca. Prosił, aby właśnie jutro – w dzień Świętego Mikołaja – powiedzieć wszystkim, których się kocha ‚Kocham Cię’. I właśnie to jest mój wymarzony prezent. Oddałabym nawet Play Station 2 [którego nie mam nawet, ale mi się marzy odkąd skończyłam 3 lata], żeby być naprawdę szczęśliwa. Żeby móc spróbować. Żeby móc poznać Jego. Śmiać się z Niego. Śmiać się z siebie przy Nim. Rozmawiać z Nim. Płakać przy Nim, a nie z Jego powodu.

Życzę wszystkim wesołych i miłych mikołajek. Spełnienia pragnień. Bądźcie radośni. Chociaż Wy…


  • RSS