Tak. Tytuł jest wymowny. Coraz częściej [wróć - prawie cały czas] tak się czuje. Niepotrzebna. Niekochana. Zbędna. Jak stara, szmaciana zabawka, która nie jest już potrzebna, którą już się nikt nie bawi. Ale żal ją wyrzucić; sentyment. Nie jest to oczywiście mój manifest typu – odwrócicie się wszyscy ode mnie; ja wiem ze wy wiecie. NIE. WRĘCZ ODWROTNIE. Jestem na życiowym zakręcie. Mam huśtawki nastrojów. Jest mi naprawdę ciężko. Już naprawdę nie wiem czego chcę. Musze też doprowadzić moje zdrowie fizyczne do porządku. Nie wiem w którą stronę mam iść. Z każdym dniem ogarnia mnie coraz większy strach. Paniczny lęk, który jest tworem mojej wyobraźni. Niby powinnam iść dalej przez Labirynt i szukać Sera. Bo strach motywuje. Bo zawsze może być gorzej. No ale chyba to już nie tyczy się tematu.
Naprawdę się tak czuje. Chociaż i Just i P. mnie zapewaniają, że tak nie jest, ja w to jakoś nie mogę uwierzyć. Moze faktycznie dla nich też frajdą jest spędzić czas ze mną. Może to faktycznie im nie przeszkadza. Ale nie chcę się narzucać. Moja skromność i chęć do sprawienia, by ludzie byli sczęśliwisi ode mnie.

Dzisiaj usłyszałam od Madzi [:*] bardzo miłe, aczkolwiek zaskakujące słowa:

Agata
Ale ja nie mam doświadczenia ‚w TYCH sprawach’… – -
Madzia
No to co? Ale ty rozumiesz wiele więcej.

Czytając to miałam łzy w oczach. Może faktycznie ktoś jest na tym świecie, kto mnie potrzebuje? Kotś komu jestem potrzebna do:
-roześmiania się?
-uśmiechania się?
-bycia w dobrym humorze?
-wyładowania stresu/napięcia?
-wyrzycia się?

Tylko, dlaczego w tej notce jest samo ‚może’? Dlaczego wciąż jestem niepewna? Niepewna siebie? Niepewna swoich uczuć? Niepewna uczuć i myśli moich bliskich?

Dlaczego wszyscy we mnie wierzycie? Co? Naprawde jestem taką fajną, miłą, inteligentą, wrażliwą dziewczyną, z którą można zawsze o wszystkim pogadać? Nie przeczę, ale też nie wierze Wam. Wam – moim ‚bliskim’. Moim przyjaciołom. Moim kolerzankom. Moim kolegom. Moim nauczycielom. Nawet Wy – szkolni pedagodzy – chociaż macie swoje życie i problemy staracie się dać mi po dupie i zmotywować do działania i WRESZCIE uwierzenia w siebie.

Muszę wreszcie ruszyć się z Magazynu Sera S, w celu znalezienia Nowego Sera. Ale strach. Lęk przez ciągłym błądzeniem po ślepych korytarzach Labirytnu.

* * *

-Jestem piątym kołem?
-Nie u tego wozu.

-Przeszkadzam wam?
-Ty niegdy nie przeszkadzasz.

Ostani dialog z filmu ZAKAZANY OWOC, pomiędzy Brianem (Edward Norton *.*) a Anną (Jenna Elfman). Dwie wersje tłumaczenia: pierwsza – napisy do Divx a druga – pierwotne tłumaczenie filmu.