Dziękuje za miłe słowa co do poprzedniej notki. :*

Ale małe sprostowanie – mój świat to nie jest Justyna, Paweł, Krzysiek i Gosia. A jeżeli tak to odbieracie, to źle odbieracie. Poprostu z Nimi spędzam najwięcej czasu. Z Nimi czuje się najlepiej. Oni mają zawsze dla mnie czas. [No dobra... TEORETYCZNIE. Gorzej jest z praktyką.] Ale ja się nie zamykam. Ja chcę ‚dać siebie’ każdemu, ale to nie zawsze jest takie proste. Ale chcę. Uwierzcie mi. Moja zewnętrza skorupajest straszna i nie pokazuje tego co czuję, nie zawsze. I to mnie kiedyś zgubi.

”Nie powiem Ci nic, choć krzyk sam ciśnie się do ust … czuje się jak zaszczute zwierze … lecz nie chce zarazić Cie moim strachem … tak bardzo się boje … daj mi troche swojej siły …”

Dzisiaj, jak co niedziele, byłam w Kościele. Jak zawsze miałam głupawkę – śmiech zatrzymał łzy. Ale dzisiaj Nasz-Ulubiony-Ksiądz-Adam ;] powiedział bardzo mądre słowa.
‚Jest ktoś, na kogo się czeka. Kto jest cierpliwy. Kto zawsze wysłucha. Kto zniesie nawet najgorszy ból i wybaczy. Ktoś bliski. Ktoś ważny. Tym kimś jest Bóg….albo druga osoba.’
Słuchając tego patrzyłam na Just. Z drugiej strony siedział Paweł. Patrzyłam na Nią i myslałam o Nim (nie o Pawle ;). Ona wiedziała o co mi chodzi. Miałam łzy w oczach. Czułam bezradność.
Potem jeszcze ksiadz Paweł coś mówił o świętach i jutrzejszych Mikołajkach. Powiedział, że niektórych prezenty nie bedą drogie. Ale bedą bezcenne. Dar serca. Prosił, aby właśnie jutro – w dzień Świętego Mikołaja – powiedzieć wszystkim, których się kocha ‚Kocham Cię’. I właśnie to jest mój wymarzony prezent. Oddałabym nawet Play Station 2 [którego nie mam nawet, ale mi się marzy odkąd skończyłam 3 lata], żeby być naprawdę szczęśliwa. Żeby móc spróbować. Żeby móc poznać Jego. Śmiać się z Niego. Śmiać się z siebie przy Nim. Rozmawiać z Nim. Płakać przy Nim, a nie z Jego powodu.

Życzę wszystkim wesołych i miłych mikołajek. Spełnienia pragnień. Bądźcie radośni. Chociaż Wy…