Dzisiaj nie działo się generalnie nic ciekawego.

Gdy się obudziłam, obejrzałam musical komediowo-romantyczny Woddego Allena „Wszyscy mówią: Kocham Cię”. Zrobiłam to tylko z powodu obsady – Woody Allen, Goldie Hawn, Edward Norton, Drew Barrymore, Julia Roberts, Natalie Portman. Moje wrażnie – moze być. Strasznie idealistyczny. Bogata rodzina z Mathattanu – rozwódka z nowym bogatym mężem, córka zaręczona w wspaniałym chłopakiem z dobrego domu, druga córka zmienia chłopaków jak rękawiczki i nie ma w tym nic złego, facet zmienia się i gra dla dziewczyny jego życia. Taaaa… Takie aż za słodkie. No ale dla zobaczenia Edward Nortona, którego po prostu wielbię :D, śpiewającego i stepującego, warto było obejrzeć cały film. Jednak jego obita morda z „Fight Clubu”, ani koloratka z „Zakazanego owocu”, nie przebija stepowania u jubilera. Mimo wszystko Edward ma bardzo ładny głos. I dobrze mu szło stepowanie. Ma chłopak talent i się nie marnuje przynajmniej. :P
Popołudniem pojechałam do lekarza. Generalnie jest lepiej. Dieta mi służy. Wyglądam lepiej i jestem zdrowsza. Ale to nie koniec. Jeszcze musze się pomęczyć. Dostałam leki i za dwa tygodnie będę miała testy i będę odczulana. Będzie dobrze. „Trzeba być optymistą, nie?” Jak to dzisiaj mi Ktoś powiedział… :P
Po wizycie u lekarza pojechałam do Maćka – braciszka po bluzę, która dziwnym trafem leży u nich od Wigilii. Przyznam się, że mi ta sytacja była na rękę, bo chciałam się spotkać z bratem i pogadać. ;) Przekupiona jednym ptasim mleczkiem i z ucieszoną mordką wróciłam do domu. Taaaa… Jestem jednak farciarą. ;)

* * *

Dziś znów wzeszło słońce
Choć jeszcze wczoraj wydawało się to niemożliwe
Dzień był taki szary i deszczowy
Lecz ból wkońcu odszedł
Chociaż nie wierzyłam iż to możliwe
Bo przeiceż tak bardzo cierpiałam
To nie dorzeczne że potrzebowałam tak wiele czasu
By zrozumieć że
Szczęście trzeba znaleźć w sobie

Wracając do domu uśmiechałam się sama do siebie. Znów. ;) Agata