kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

I see skies of blue
Clouds of white
Bright blessed days
Warm sacred nights
And I think to myself
What a wonderful world

Wczoraj była 100dniówka 2005. Było zajebiście. O 16.15 mała być próba generalna poloneza. Odbyła się o o 16.45 ale spox. Poszło naszej klasie ko-szmar-nie! Ale już polonez właściwy – wręcz idealnie. :D Nastepnie koncert zespołu metalowego. Przebieg koncertu – siedzenie w Niebie – jedzenie kanapek oraz nieustające pytania kiedy oni skończą ‚śpiewać’. Po tym, jakże cudownym koncercie, impreza się rozkręciła. Generalnie puszcali techno, disco-polo i Elvisa. Ale było spox. Pomijając rodzaj muzyki bawiłam się świetnie. Generalnie liczyłam, że nie będzie wolnych, ale miło się rozczarowałam! :D O dziwo, nie przestałam tych parunastu minut pod ścianą, sama. ;) Cała impreza była wspaniała. Jestem ‚piekielnie’ szczęsliwa i w ‚niebo’ wzięta.

* * *
Ja – Madzia, powiedz, że jestem głupia.
Madzia – Nei jesteś.
Ja – Jestem!
Madzia – NIE JESTEŚ!!

Madzia, miałaś rację – AŻ tak głupia nie jestem. Raczej niecierpliwa i zachłanna. Bóg wie, co robi. Nie myli się w przydzielaniu ludziom czasu. Każdemu daje czas na zrobienie tego, co chce, by zrobił.
;)

Dziękuje Madziu! :*

* * *

AND I THINK TO MYSELF – WHAT A WONDERFUL WORLD

Dzisiaj po lekcjach po lekcjach pojechałam do centrum po jakieś drobne zakupy. Gdy już wracałam, przechodząc obok jednego ze sklepów usłyszałam znajomą piosenkę…


I can say anything crazy
I know you’ll catch me right before I hit the ground
With nothing but a T-shirt on
I never felt so beautiful
Baby as I do now
Now that I’m with you
With you, with you, with you

Usłyszałam tą piosenkę po raz pierwszy rok temu. Dokładnie rok. Byłam setki, tysiące kilometry od domu. Dzisiaj, w tej jednej chwili, powórciły wspomnienia… Z100.

marzenia

2 komentarzy

W życiu przychodzą takie chwile
gdy siadasz na ławce w parku
i zaczynasz mysleć o sensie Twojego
istnienia…
Popatrz wtedy w niebo, popatrz na drzewa, usłysz śpiew ptaków i śmiech dzieci…

Spróbuj dostrzec to czego nie widzisz
na codzień
w wyścigu szczurów…

Usiądź na ławce…
… a wtedy uwierzysz w to…
że marzenia…. spełniają się zawsze…
Tylko po prostu trzeba je zobaczyć…
bo brudna szyba autobusu o 7:30 rano… nie pokaże Ci marzeń…

Marzenia spełniają się w Tobie, we mnie…
Marzenia spełniają się w nas…

Cóż mogę dodać? Ostatnio tak żyję. Ze świata marzeń bezszczelnie coś mnie wybudza i każe powrócić do szarej i nudnej rzeczywistości. Ale czy jest aż tak beznadziejna? Nie zawsze. Nawet lekcja języka polskiego może być piękniejsza. Jak? To już moja słodka tajemnica. Narazie skończyłam antologię i jestem z siebie zadowolona. Mam „czyste konto”.

W sobotę studniówka. Jest cień szansy, że polonez wyjdzie dobrze i, że się nie zabije na jakimś wirażu. Ale będzie dobrze. Sala będzie „pikna”, będą góry żarcia oraz zabieram ze sobą dobry humor i brata. :P Będę się zajebiście bawić, jak wszyscy, i nie myśleć o tym co „było” i co „będzie”. To zostawię sobie na historię. :P

f i r e

2 komentarzy

Dzisiaj sądziłam, że sobie spokojnie skończę antologię, a tu nic. Okazało się, ze mamy jutro klasówkę z biologii z 2 działów. A mnie nie było na lekcji bilogii ani razu w 2005 roku. Taaa… Jedyną osobą, która mi o tym powiedziała był Grzesiek. Tak. Wierzcie albo nie. Tak już jest (:P).

Taaa. Ostanio coś mi się miesza. Czy narzekam? Bynajmniej. Stare, śmierdzące sprawy się kończą, i otwierają się nowe, ładniejsze i większe drzwi. Drzwi, za którymi jest wiele więcej dróg i skrzyżowań. I znaków. ;) Czy żałuję, że to wszystko się tak potoczyło? Hmmm. Chyba nie. Po co rozpamiętywać przeszłość? I tak niczego nie zmienię. A to co było wokół mnie, sprawiało że się dusiłam, brakowało mi powietrza. Teraz wszystkie stare śmieci wyrzuciłam i stałam się odważniejsza. Przeznaczenia i losu nie oszukam. Ale czy ja wierzę w przeznaczenie? Wierzę, że coś jeszcze kieruje moim życiem?

The ice we skate is getting pretty thin
The waters getting warm so you might as well swim
My world’s on fire

„Ogień sugeruje pragnienie zmiany, przyspieszenia czasu, sprowadzenia całego życia do kresu, do wyjścia poza nie. (…) Zafascynowany człowiek słyszy wezwanie stosu. Zniszczenie staje się dla niego czymś więcej niż zmianą, ODNOWIENIEM.”

Weekend minął mi b. dobrze.
Piątek. Po szkole poszłam na Łowicką i posiedziałam tam 4 godziny z Markiem, Pauliną i małą Julką. Było fajnie. Moje lęki zredukowały się do zera. Nastepnie do domu. Pół godzinki snu i do Silver Screenu na maraton grozy. Było bardzo fajnie.
*”Osada” (‚The Village’) – słyszałam od wielu ludzi że to kwas, syf i wogóle szkoda na to czasu. O dziwo mi i Just się bardzo podobało. Inne niż wszystko. Interesujace. Tylko ta ślepa dziewczyna – Ivy – trochę tak, jakby na jedno oko widziała. ;P
*”Blair Witch Project” – już to oglądałam. Kwas. Choć w kinie robi wrażenie. Ale pomimo, ze ostania scena jest przerażająca, nie zrobiła na mnie takie wrażenia jak za pierwszym razem. Nawet w kinie. Przynajmniej kimnełam się ponad pół godzinki. :P
*”Piła” (‚Saw’) – faworyt tego maratonu. Moim zdaniem najlepszy horror. Podobny do „Siedem” Davida Finchera. Także jest psychol, który sobie ubzdurał, że jest nie wiadomo kim i chce by ludzie doecnili czym jest życie. Mi się bardzo podobało. Ewenementym było to, że się bałam. Zakończenie jest poprostu rozbrajające. Poprostu czarny humor w najlepszym wydaniu. :D Ale „Piła”, jakby spojrzeć z „lotu ptaka”, jest filmem inteligetnym i okrutno-obleśnym. Problem postawiony przez psychola jest istotny, a film pokazuje to co może się stać w przesadzony sposób.
*”The Groudge – Klątwa” – no to już zupełny kwas. Połączenie „Ringu” z „Dark Water”. Znowu japonka zabija. Znowu długie czarne włosy. Znwou oko. Znowu Sarah Michelle Gellar próbuje uratować świat. Dla odmiany – nawiedzony dom. Pomysł dobry, tylko czemu tak oklepane elementy jak długowłosa japonka? Kwas.
Sobota. Wróciłam z ENEMEFU o 7 rano. Spać. O 12.30 po licznych próbach dotarłam do fryzjera i pani zrobiła mi próbną fryzure na studniówkę. Wyglądałam nienajlepiej. Jakbym miała wodogłowie. A na dodatek na moje włosy poszła puszka lakieru! Wyglądałam jak modelka Dolce&Gabana z FashionTV. Okropnie. Wieczorem przyszła Just na noc. Było smiesznie. Na poczatek długa lecz wygrana przez nas walka z moim komputerem i NFS:U2. Następnie Just dorwała się do moich zdjęć z ferii i wakacji. Już dawno się tak nie śmiałysmy. Nastepnie zdjęcia. Just była kotkiem i żulem z Centralnego a’la Brad Pitt w „Snatch”. A ja robiłam za Yoko z „Klątwy” i Monike Lewinsky. :P
Niedziela. Rano umyłam wreszcie głowę z tej tony lakieru. Potem wałki i kolejna wersja fryzury na 29. O wiele lepiej. :D A tak to zrobiłam prawie całą antologię. Tylko poprawić wstęp i słwoniczek, poszukać zdjęć i pójść z tym do Paulinki! :D

Podczas tego weekendu oglądałam za dużo telewizji. A do tego moja zbyt bujna wyobraźnia ciężko pracuje. Rezultat? Jestem smutna i jakaś przygnębiona. Czuje bezsilność. Nie myślę o utopii, tylko o realnych wydarzeniach. Ale do tego potrzeba wiele wysiłku, pracy, czasu, wiary, determinacji i motywacji. I szczęścia. „Życie jest jak poker – liczą się umiejętności, a nie szczęście”. Uda się. Jak nie to, to coś innego.

Niesamowite. W jednej minucie potrafię być odpowiedzlną osobą, która zmaga się z przeciwnościami losu, a strach i porażki budują sukces. A drugiej małą, bezbronną dziewczynką, która nie umie albo nie chce zrozumieć tego co się dzieje wokół niej; która potrzebuje dłoni by wstać, i ramienia by się wypłakać i czuć sie bezpieczną.

Teraz jestem małą dziewczynką, ale w przyszłości będę wzdzięczna za to że natknęłam się w ten weekend na WRP, AO i SD.

Nie wiedziałam, że zjedzenie skromnego posiłku z Nim da mi tyle radości. Dla takich chwil warto iść dalej. Nawet przez takie błoto kłamstw i wyimaginowanych pretensji, w którym teraz jestem. No i warto dla marzeń…

ball1.jpg

Wanna be like Belle… She’s beautiful… And she find a true love. I’m not complaining – I’m fine. More then fine. But I look at Belle and envy a little… But I don’t know what. Maybe way in which Beast look at she…? Or how he try to be like human? Don’t want to hurt her? I really don’t know. But in my life are people which let me feel beautiful. When one of them are near I feel extraordinarily & that I’m one and only. :) Thanks guys… your the best :* It’s beautiful and extremly… I can feel like that e-v-e-r-y-d-a-y… ;) :*

Just a little change
Small, to say the least
Both a little scared
Neither one prepared
Beauty and the Beast

Jestem wariatem – tak mi mówią
Bo nie palę, nie chleję, nie ćpam
Bo seks traktuję poważnie
Jestem anormalnie wytykany palcami
Gdyż nie mam wielu twarzy
I zapominam o sobie
Gdy okazuję uczucia
Wiesz co Świecie!
Pięknie jest być wariatem
Z czasem ludzie się przyzwyczajają
A ja sam wciąż jestem wolny…

* * * * *

Od paru dni jestem jakaś bez życia. Mam ochotę coś zrobić, ale nie pozwala mi albo czas albo przyczyny zewnętrzne. Jestem trochę podbita, ale bedzie ok. :) Pół mojej rodzinki zostało postawione na nogi z powodu mojej studniówki. Fajnie. ;]A w tym tygodniu mam dwa bardzo ważne a zarazem bardzo sympatyczne spotkania. :) Jedno zostało mi obecane, a drugie sama muszę zmaterializować, bo jak nie, to ja nie widze happy-endu. Narazie.

Ale to los rozdaje karty. A w pokerze, nie liczy się szczęście, a umiejętności. Ja w tym rodaniu mam parę króli. Jak będzie w następnym…?

PS. Mysterious – dziękuję za piątek i z niecierpliwością czekam na przyszły tydzień. ;) :*

!!NOTKA PISANA WCZORAJ!!

Look at me
I will never pass for a perfect bride
Or a perfect daughter
Can it be
I’m not meant to play this part?
Now I see
That if I were truly to be myself
I would break my family’s heart

Who is that girl I see
Staring straight
Back at me?
Why is my reflection someone
I don’t know?

Somehow I cannot hide
Who I am
Though I’ve tried
When will my reflection show
Who I am inside?
When will my reflection show
Who I am inside?

To nie był dobry dzień. Źle się czułam. Naskoczyłam na A-neko – PRZEPRASZAM CIĘ BARDZO!! Wszystko było przecwko mi. I jeszcze zdałam sobie sprawę z jednej, dość istotnej,a zarazem smutnej dla mnie rzeczy. ;( Ale tą refleksję zachowam dla siebie.

Co do piosenki. „Zaczęłam myśleć.” Nie. To określenie mi zbrzydło i … eh szkoda gadać.( Kto wie, ten wie o co mi chodzi.) Ale taka jest prawda. Co ja mogę powiedzieć o sobie – dziewczynie, którą codziennie widzę w lustrze? Sporo. Ale czy wszystko, co wiem? Czy nie boję się powiedzieć, że jestem odważna przed samą sobą? Że potrafię? Czasem mam wrażenie, że nie znam siebie – nic nie wiem o brunetce z brązowo-zielonymi oczami, która patrzy na mnie z lustra. Z dnia na dzień zmienił się mój system wartości. Moje marzenia. Jak jeszcze w listopadzie pragnęłam mieć chłopaka, to teraz cieszę się, że mogę pogadać np. z Dawidem lub Filipem o szkole, teatrze albo tv! Albo wczorajsza rozmowa z Mysteriusem sprawiła, że zasnęłam z uśmiechem na twarzy. Czemu? Bo zechciał poświecić mi mój czas i porozmaiwać o głupotach. Porozmawiać ze mną. Doceniam to, ale nie zawsze potrafię to okazać. Cóż, nadal jestem głupią piętnastką, któa robi a potem myśli. Która nie wie dokąd prowadzi jej droga. Która boi się przyszłości. ale ta głupia piętnastka ma szczęście, jest farciarą. Ma wspanianiałych przyjaciół i niezastopianych znajomych. Zawsze ktoś do niej wyciagnie rękę. Ale nikt za nią nie pokocha i nie zakceptuje jej samej.

Ostanio moje w życie wtargnęły 3 M. Podniszą na duchu. Akceptują. Starają się albo rozumieją. Pocieszją. Rozsmieszają. Są pozytywną energią. Sprawiają że wracając do domu, zasypiając albo idąc rano do szkoły jestem uśmiechnięta. Nie martwię się i przecwności losu są wyzwaniem, które chce pokonać. A strach motywacją. :) Thanks:
- Madzia :*
- Maciek :*
- Mysterious :* [mam nadzieję, że jesteś usatysfakcjonowany :D]

The matrix is everywhere. It is all around us. Even now, in this very room. You can see it when you look out your window or when you turn on your television. You can feel it when you go to work, when you go to church, when you pay your taxes. It is the world that has been pulled over your eyes, to blind you from the truth.

* * * * *

Have you ever had a dream, Neo, that you were so sure was real. What if you were unable to wake from that dream? How would you know the difference between the dream world and the real world?

* * * * *

You take the blue pill, the story ends. You wake up in your bed and you believe whatever you want to believe. You take the red pill, you stay in wonderland. And, I show you how deep the rabbit hole goes.

* * * * *

What is real? How do you define real? If you’re talking about what you can feel, what you can smell, what you can taste and see, then real is simply electrical signals interpreted by your brain.

* / * / * / * / *

B-I-G H-U-G for person who said this to me today. ;) Symbols – that’s great thing, and You show me how to find and read them. It’s great. :D Thank you.

Bo temu lżej, kto pokocha mniej…
To nie są czasy na jedyną w życiu miłość!
To tylko gra, gra, gra…

Wiele osób mi powtarzało, kiedy to wszystko było z K., żebym za dużo nie wymagała – miłość przyjdzie z nienacka. Teraz i ja wyszłam z takiego założenia. Nie – to nie. Łaski bez. :P

Powyższe 3 wersy móią same za siebie. Miłosć to gra. Tylko gra. A teraz nie są czasy na jedyną w życiu miłość – przynajmniej nie dla mnie. Jestem teraz jednym z życiowych zakrętów. W domu nienajlpiej. W szkole zapieprz i rzygam polonezem. W życiu osobistym (przyjaźń itp.) wszystko się zmienia o 180 stopni. Wszystko jest zupełnie inaczej niż dokłądnie miesąc temu. Generalnie wszystko zmierza ku lepszemu. „Wyrwałam się” z ciasnej grupki i odkryłam wiele wspanialych osób. Madzia, Jucha, Zuzia, Dawid, Maciek, Radek i parę innych ;) Ucierpiała na tym część tamtej grupki i trochę tego żałuje, ale po co ciagnąć coś, czego wcale nie było? Żyć złudzeniami? Męczyć się? It doesn’t make sense. A jeszcze niedługo studniówka, ferie i „coś jeszcze” – ale o tym narazie nie mówmy. ;)

I tak to wygląda. Staram się bawić życiem. Usmiechać się, być radosna i mieć (ulotne) chwile szczęścia. Staram się nie rozpamietywać przeszłości, tylko wyciagać z niej wnioski. Staram się dzielić czas na naukę, przyjaciół i siebie.
A faceci? Faceci są jak miejsca parkingowe, te dobre są zajęte a inne są za małe. Ale okazuje się, że Ci zajeci albo za mali są najlepszymi kumplami. Kumplami do zwykłej, niezobowiązującej rozmowy, takiej gadki-szmatki. Chociażby o tranzwystycie. ;)


  • RSS