Droga z mojego domu do Careffura Reduta jest jak każda inna. Asfalt, pasy, znaki, światła, budynki. A dzisiaj jadąc tą drogą, którą jedże kilka lat, wiele rzeczy sprawiało mi ból. Ożywały wspomnienia.

*Teatr Ochoty – wreszcie dostałam się do teatru. Stałam się częścią moagicznego świata – tak nowego dla mnie. Ale…przestałam chodzić, po jednych zajęciach. Coś, co zaczęło się jak z bajki, teraz trwa i jest „koszmarem”, z któego nie można się obudzić. Wszystko na własną prośbę.

*Ulica Żwirki i Wigury
-Klub PROXIMA, a w nim – EGURROLA DANCE STUDIO. Chodziłam tam od marca do września, a w lipcu wyjechałam na wspaniały obóz. Dzięki nim wielu rzeczy się nauczyłam – nie tyle o tańcu, co o samej sobie. Ale we wrześniu przestałam chodzić. Główna przyczyną było kilka dziewczyn, które były chamski i głupie oraz brak dogodnego terminu zajęć. Po przyjeździe z Augtowa, po wspaniałych 2 tygodniach, powiedziałam sobie, że napewno pojade na obóż zimowy. A tu co? Ferie 2005 spędzę kilka tysięcy kilometrów od miejsca obozu tanecznego.
-Lotnisko. Pozostawię to bez komentarza.

*Dworzec Zachodni. Z tamtąd wyjechałam na wyżej wspomniany obóz taneczny z EDS’u w lipcu 2004. Mimo wielu wylanych tam łez, obóż był cudowny. Bije się w pierś, że to szybko nie powróci, jak i nie nigdy…

*Droga pod Carffourem w stronę zachodnią + korek. 24 września 2004. Klub Ośmiu Wspaniałych. Wyjazd do szkoły w Ursusie. Było wspaniale. Sceanriusz jak z filmu Woddego Allena. Taak. To było 4 miesiące temu. Przez te 140 dni nie zmieniła się tylko ta droga…