Bo temu lżej, kto pokocha mniej…
To nie są czasy na jedyną w życiu miłość!
To tylko gra, gra, gra…

Wiele osób mi powtarzało, kiedy to wszystko było z K., żebym za dużo nie wymagała – miłość przyjdzie z nienacka. Teraz i ja wyszłam z takiego założenia. Nie – to nie. Łaski bez. :P

Powyższe 3 wersy móią same za siebie. Miłosć to gra. Tylko gra. A teraz nie są czasy na jedyną w życiu miłość – przynajmniej nie dla mnie. Jestem teraz jednym z życiowych zakrętów. W domu nienajlpiej. W szkole zapieprz i rzygam polonezem. W życiu osobistym (przyjaźń itp.) wszystko się zmienia o 180 stopni. Wszystko jest zupełnie inaczej niż dokłądnie miesąc temu. Generalnie wszystko zmierza ku lepszemu. „Wyrwałam się” z ciasnej grupki i odkryłam wiele wspanialych osób. Madzia, Jucha, Zuzia, Dawid, Maciek, Radek i parę innych ;) Ucierpiała na tym część tamtej grupki i trochę tego żałuje, ale po co ciagnąć coś, czego wcale nie było? Żyć złudzeniami? Męczyć się? It doesn’t make sense. A jeszcze niedługo studniówka, ferie i „coś jeszcze” – ale o tym narazie nie mówmy. ;)

I tak to wygląda. Staram się bawić życiem. Usmiechać się, być radosna i mieć (ulotne) chwile szczęścia. Staram się nie rozpamietywać przeszłości, tylko wyciagać z niej wnioski. Staram się dzielić czas na naukę, przyjaciół i siebie.
A faceci? Faceci są jak miejsca parkingowe, te dobre są zajęte a inne są za małe. Ale okazuje się, że Ci zajeci albo za mali są najlepszymi kumplami. Kumplami do zwykłej, niezobowiązującej rozmowy, takiej gadki-szmatki. Chociażby o tranzwystycie. ;)