W życiu przychodzą takie chwile
gdy siadasz na ławce w parku
i zaczynasz mysleć o sensie Twojego
istnienia…
Popatrz wtedy w niebo, popatrz na drzewa, usłysz śpiew ptaków i śmiech dzieci…

Spróbuj dostrzec to czego nie widzisz
na codzień
w wyścigu szczurów…

Usiądź na ławce…
… a wtedy uwierzysz w to…
że marzenia…. spełniają się zawsze…
Tylko po prostu trzeba je zobaczyć…
bo brudna szyba autobusu o 7:30 rano… nie pokaże Ci marzeń…

Marzenia spełniają się w Tobie, we mnie…
Marzenia spełniają się w nas…

Cóż mogę dodać? Ostatnio tak żyję. Ze świata marzeń bezszczelnie coś mnie wybudza i każe powrócić do szarej i nudnej rzeczywistości. Ale czy jest aż tak beznadziejna? Nie zawsze. Nawet lekcja języka polskiego może być piękniejsza. Jak? To już moja słodka tajemnica. Narazie skończyłam antologię i jestem z siebie zadowolona. Mam „czyste konto”.

W sobotę studniówka. Jest cień szansy, że polonez wyjdzie dobrze i, że się nie zabije na jakimś wirażu. Ale będzie dobrze. Sala będzie „pikna”, będą góry żarcia oraz zabieram ze sobą dobry humor i brata. :P Będę się zajebiście bawić, jak wszyscy, i nie myśleć o tym co „było” i co „będzie”. To zostawię sobie na historię. :P