I see skies of blue
Clouds of white
Bright blessed days
Warm sacred nights
And I think to myself
What a wonderful world

Wczoraj była 100dniówka 2005. Było zajebiście. O 16.15 mała być próba generalna poloneza. Odbyła się o o 16.45 ale spox. Poszło naszej klasie ko-szmar-nie! Ale już polonez właściwy – wręcz idealnie. :D Nastepnie koncert zespołu metalowego. Przebieg koncertu – siedzenie w Niebie – jedzenie kanapek oraz nieustające pytania kiedy oni skończą ‚śpiewać’. Po tym, jakże cudownym koncercie, impreza się rozkręciła. Generalnie puszcali techno, disco-polo i Elvisa. Ale było spox. Pomijając rodzaj muzyki bawiłam się świetnie. Generalnie liczyłam, że nie będzie wolnych, ale miło się rozczarowałam! :D O dziwo, nie przestałam tych parunastu minut pod ścianą, sama. ;) Cała impreza była wspaniała. Jestem ‚piekielnie’ szczęsliwa i w ‚niebo’ wzięta.

* * *
Ja – Madzia, powiedz, że jestem głupia.
Madzia – Nei jesteś.
Ja – Jestem!
Madzia – NIE JESTEŚ!!

Madzia, miałaś rację – AŻ tak głupia nie jestem. Raczej niecierpliwa i zachłanna. Bóg wie, co robi. Nie myli się w przydzielaniu ludziom czasu. Każdemu daje czas na zrobienie tego, co chce, by zrobił.
;)

Dziękuje Madziu! :*

* * *

AND I THINK TO MYSELF – WHAT A WONDERFUL WORLD