Na początek – dziękuje wszystkim za życzenia. :* Nawet nie wiecie ile dla mnie znaczą te słowa… Szczególne podziękowania należą się Myseriousowi :* Dziękuje, że jesteście. Wszyscy, bez wyjątków.

We wtorek jade na ferie. Już we wtorek, 8 lutego. O 12:50. Wracam w niedziele – 28 lutego. Jadę daleko. B. daleko. Za granicę. Gdzie? Nie chcę o tym mówić… Mam zamiar dobrze się bawić, poznać dużo nowego i czegoś się nauczyć. Wiedzy typowo szkolnej i zyciowej.

* * *

Oh life goes on
And it’s only gonna make me strong

Rozmawiałam dzisiaj z pewną osobą, nazwijmy ją Q. Osobą, która zawsze jest uśmiechnięta, wesoła i radosna. Lecz dzisiaj karta się odwróciła. Q był/a smutny/a, przygnębiony/a… Rozmawialiśmy. Czułam się dziwnie pocieszając akurat Q. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Chyba zrobiłam dobrze i coś wskórałam. Jeżeli nie „wyciagnęłam” Q z tego dołka, to chociaż dałam do zrozumienia, ze nie jest sam/a. Powiedziałam Q komplemet (a raczej prawdę ;), którego mu/jej najwyraźniej brakowało. Dostałam w znamian piękne podziękowania. Mimo że wirtualne. Wiem, że to jeszcze nie koniec. ;) Że Q dotrzyma słowo, i spełni obietnicę. Prędzej czy później sprawi, że będę szczęśliwa. Chce już teraz, ale nie mogę mieć wszystkiego na raz. Muszę cierpliwie czekać… Wiem, ze potrafię… ;)

Cierpliwość jest drzewem, które ma gorzkie korzenie, ale bardzo słodkie owoce.

>> spojrzała na zdjecie w pomarańczowo-żółtej ramce, stojące na biurku; uśmiechnęła się do siebie; w ‚tle’ można było usłyszeć ”…beauty & the beast…” <