W poniedziałek nareszcie wrociłam do domu. Mój samolot z LA się spoznił 4 godziny, więc nie zdążyłam na lot do Warszawy. Ale naszczęście, ludzie z LOTu na lotnisku JFK byli bardzo mili, przyjemni i zatroszczyli się mną, gdy byłam w stanie prawie-histerii. No ale wszystko się dobrze skończyło i o 10 w poniedzialek rano byłam już w domu. :)

No a dzisiaj spotkałam się z kochaną Just. Wypad do kina na świetny film – Meet the Fockers. Polecam gorąco. ;D

Moich ferii nie da się opisać słowami. Zdarzenia i wszystko można, ale tego jak ja sie czułam tam i czuje teraz, uczuć, myśli… To jest niedoopisania. Tam poprostu trzeba być i przeżyć to… ;) Miejsce, szkoła, atmosfera – niesamowite i niepowtarzalne. Najgorsze jest to, że najbardziej zaprzyjaźniłam się z chłopakiem z Chile. O ironio… Ale, w gruncie rzeczy, 13 tys kilometrów to tylko 13 tys kilometrów. ;) Ważne, że się zaprzyjaźniliśmy, spędziliśmy razem wiele przyjemnych chwil (w szczególności w SF) i było bardzo przyjemnie. Ale naszczęście inni wspaniali ludzie, których poznałam miszkają bliżej – Dania, Niemcy i Włochy. ;)

Przebojem może nie radiowym, ale szkoły EF była piosenka stara, ale dobra. Po lekcjach, na korytarzu było słychać melodie i wszyscy spiewali lub nucili sobie ją pod nosem.

THE EAGELS – HOTEL CALIFORNIA

(…)
And I was thinking to myself,
‚This could be Heaven or this could be Hell’
Then she lit up a candle and she showed me the way
There were voices down the corridor,
I thought I heard them say…

Welcome to the Hotel California
Such a lovely place
Such a lovely face
Plenty of room at the Hotel California
Any time of year, you can find it here

(…)
And still those voices are calling from far away,
Wake you up in the middle of the night
Just to hear them say…

Welcome to the Hotel California
Such a lovely place
Such a lovely face
They livin’ it up at the Hotel California
What a nice surprise, bring your alibis

Last thing I remember, I was
Running for the door
I had to find the passage back
To the place I was before
‚Relax,’ said the night man,
We are programmed to receive.
You can checkout any time you like,
but you can never leave!

* * *

Happy birthday, Julian! You are great men. Chociaż nie spędziliśmy ze sobą za dużo czasu, to piątek, te 10 sekund, były wspaniałe. Naszczęście, dzieli nas tylko rok różnicy i naprawde mało kilometrów! Może uda nam się spotkać…

Bardzo bym chciała. ;)