kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

majówka

Brak komentarzy

Nareszcie już PO egzaminach. ;]

Wreszcie mogę zrobić wiele rzeczy, które ciągle odkładalam na koniec kwietnia / początek maja. ;] Po „trudnych dniach” trzeba zając się sobą. ;P

Po pierwsze primo ultimo – ROWER!! :D Taka pogoda, że aż grzech siedzieć w domu. Więc czas ruszyć tyłek z domu i poznać miasto z perspektywy pedałów. ;P
Czekam na ekscytującą wyprawę rowerową do Powsina… ;]

Po drugie – FILMY. :D Przez te pare tyogdni trochę sie ich nazbierało – Conffesion (…), Requiem dla snu, Anioły i parę innych niezapominając o pierwszych odcinkach ONE TREE HILL! :D

Po trzecie – czekam na przesyłeczkę z pewnym cudeńkiem! >:]

Po czwarte – zobaczymy co wyjdzie w praniu. ;)

Po piąte – porządek w szafie nareszcie jest! :D

Wszystkiego najlepszego,
Uśmiechu szczerego..
Kilograma czekolady,
Na śniadanie marmolady..
Przytulnego życia,
Oraz chwil godnych przeżycia..
Soku malinowego
Słońca promiennego..
Gwiazdki z nieba
Smacznego chleba..
Gorącej miłości
Udanej starości..
Przyjeciela kochanego
Przez tyle lat oczekiwanego..
Tęczy kolorowej
Pogody odlotowej..
Słonecznych dni wielu
I smacznego kisielu..
Nauki skutecznej
I pożytecznej..
Pomysłów szalonych
Kotletów mielonych..
Eleganckiej limuzyny
I ‘zdrowego’ picia na urodziny..
Mnóstwa prezentów
I jak najmniej zakrętów..
Korzystnego horoskopu
Wsiąkającego wodę mopu..
Przyjaciół na kawie
I asa w rękawie..
Dużo rodzynek w cieście
I mieszkania w cudownym mieście..
Wielkie przygody
I wspaniałej pogody..
Cudownych wakacji
I zapachu rozkwitającej akacji..
Wygodnych butów
I nie wystających znienacka drutów..
Miłych niespodzianek losu
Zawsze stanowczego głosu..
Zdobycia Mount Everestu
I słodkiego agrestu..
Słońca namiętnego
Nieba niebieskiego..

:D :*

* * * * *

Nareszcie po egzaminach!! :D
Humanistyczny był bardzo, bardzo łatwy.
Matematyczno-przyrodniczy też do trudnych nie należał. :D

Jestem zajebiście zadowolona z siebie!! :D

Wszystkiego najlepszego,
Uśmiechu szczerego..
Kilograma czekolady,
Na śniadanie marmolady..
Przytulnego życia,
Oraz chwil godnych przeżycia..
Soku malinowego
Słońca promiennego..
Gwiazdki z nieba
Smacznego chleba..
Gorącej miłości
Udanej starości..
Przyjeciela kochanego
Przez tyle lat oczekiwanego..
Tęczy kolorowej
Pogody odlotowej..
Słonecznych dni wielu
I smacznego kisielu..
Nauki skutecznej
I pożytecznej..
Pomysłów szalonych
Kotletów mielonych..
Eleganckiej limuzyny
I ‘zdrowego’ picia na urodziny..
Mnóstwa prezentów
I jak najmniej zakrętów..
Korzystnego horoskopu
Wsiąkającego wodę mopu..
Przyjaciół na kawie
I asa w rękawie..
Dużo rodzynek w cieście
I mieszkania w cudownym mieście..
Wielkie przygody
I wspaniałej pogody..
Cudownych wakacji
I zapachu rozkwitającej akacji..
Wygodnych butów
I nie wystających znienacka drutów..
Miłych niespodzianek losu
Zawsze stanowczego głosu..
Zdobycia Mount Everestu
I słodkiego agrestu..
Słońca namiętnego
Nieba niebieskiego..

:D :*

* * * * *

Nareszcie po egzaminach!! :D
Humanistyczny był bardzo, bardzo łatwy.
Matematyczno-przyrodniczy też do trudnych nie należał. :D

Jestem zajebiście zadowolona z siebie!! :D

changes

Brak komentarzy

Anything you think of with a name,
there isn’t anything in life,
That ever stays the same

Its evoluntionary
Everything changes, changes
Changing all the time,
Playing with your mind.
Modified or re-arranged
Everything has got to change

It’s ture. Unfortunetly. I thought I knew someone / something, but next day – Who are you? Did I know you / it? Hello?!. Yea. Pathetic. But, what can I do? Do somethin’? Yes, I can, but… 200 times do the same with any result? Come one…

NO means NO.

Maybe I should want to spend so much time with you, but you are the best. The best people on the best place in the best time. Everything gonna be alright. Everything IS alright.
Lov U :*
Thanks for being. Jast for that.

”Just gonna have to be a different man
Time may change me
But I can’t trace time”

Super.

Za 3 dni egzamin gimnazjalny humanistyczny.

Za 4 dni egzamin gimanzjoalny matematyczno-przyrodniczy.

Teoretycznie mam to gdzieś. Ale zawsze jest stres, nerwy, wyścig szczurów.

Boję się. Nie tego, że nie będę pamiętała kiedy był vhrzest Polski albo wzoru na prędkość. Nie boję sie o moją wiedzę. Boję się, że zrobię głupi błąd. Nie doczytam polecenia. Poprostu wyłoże się z własnej głupoty.
A to jest w ‚moim stylu’.

Jeszcze wiekszy problem mam z liceami. 3 wybrane – Cervantes, Kochanowski i Królówka. Tylko jaka kolejność? Pierwszy Cervantes – klasa „0″ z hiszpańskim, inne fajne klasy z rozszerzonym hiszpańskim, dziwna szatnia, mało chłopaków, dość mała szkoła, czy Kochanowski – olbrzymia szkoła, szafki, fajne profile (w szczególności ekonomiczno-rosyjski), faceci, nienajkorzystniejszy dojazd, wiecej punktów?

Nie wiem co będzie. Narazie uważam, że lepiej iść do szkoły żeby się uczyć, a nie zeby mieć mase chłopaków i szafki. Na to zawsze będzie czas. Ale czy napewno?

Bez ładu i składu

Czuję się jakbym
wciąż błądziła we mgle
Za nią samotne drzewo
pod którym chcę usiąść
i dotknąć
ukryte wśród złotych liści szczęscie
Byłam tam nie raz
Wschodzące słońce mówiło:
trzeba wracać
a ja nie chciałam
odejść
Może błądziłam nieostrożnie
w niebezpiecznej krainie snów?
Cóż, gdy ten sen wydawała się
bardziej rzeczywisty od tego
którym dziś karmią mnie zmysły
Nie mogę uwierzyć,
że to dzieje się naprawdę,
Zabawny teatrzyk,komiczne przedstawienie…
Gdzie w tym wszystkim prawdziwa ja?
Sztylet wbity prosto w serce
krwawa blizna nie chce się zagoić
Tak boli samotność
rozdarta przepełnionym bólem
cichym krzykiem
Orła, który okaleczone ma skrzydła
Już nie poleci ze mną
w krainę snów
Zranione skrzydła.
zranoina wiara,
przepełniona strachem myśl o jutrze,
które może nie nadejść
Błądzę we mgle
Nie wrócę już tam
pod samotne drzewo
Orzeł nie weżmie mnie
na swoje wielkie, silne skrzydła
bo właśnie umiera
z pustką w oczach
w moich bezradnych dłoniach
Zostanę tutaj
pomiędzy rzeczywistością
a krainą snów
Nade mną niebo
mimo wszystko tak
intensywnie błękitne
Może zlituje się nade mną
i utonę w słodkim zapomnieniu
w tym błękicie
Czekam na śmieć
jak na przyjaciela,
który otrze ostatnią łzę
Czekam
naiwna
wytęsknionymi oczami wyglądam
wyciągam ręce ku niebu
Może wzejdzie słońce
zostawi ostatni ocalały
promień nadziei
Ale…
nic się nie dzieje
Stoję
pośrodku
nieba i ziemi
We mgle błądzę
bez ratunku
bez powrotu
bez celu

Cóż mogę dodać…? Wiersz jest chyba wymowny i jednoznaczny. Nie jest AŻ tak źle… Ale czasem mam naprawdę dosyć, chce o WSZYSTKIM zapomnieć; zgubiłam się.

Where I can find fight club?

1 komentarz
no more
unnesesery
words

just calm down

(fuck everything – how told me doctor)

and JUST WAITING…

only one (multiply 2) reason to smile & be happy

;]

Ty wiesz, że ja nie wiem co to jest
Ale jest coś w Tobie nieodpartego.

Czy Ty nie próbujesz powiedzieć mi, że On nie jest w moim typie
Ukrywam to co czuje naprawde
Kiedy on sprawia że jestem słaba mimo pożądania

Wiem, że powinnam dać mu trochę czasu
Dać mu to przemyśleć, ja lubie polować ale nie mogę
Przestać podsysać ognia namiętności
Wiem, że powinnam powiedzieć nie.

ALE ONE JEST NIEODPARTY
BLISKI I INDYWIDUALNY
TERAZ NIEUNIKNIONY
TRUDNIEJ ODDYCHAM, WIĘCEJ NIŻ TYLKO
FIZYCZNIE GŁĘBIEJ NIŻ DUCHOWO

Pod tajemniczym zaimkiem ‚ON’ nie kryje się już pluszowy miś.

Nawet jeżeli pod ‚ON’ kryje się parę osób, to każda z nich jest wyjątkowa. Słowa i czyny kazdego z nich były wspaniałe i ‚na właściwym miejscu i wlasciwej porze’. Nigdy za dużo. Ewentualnie – za mało.

Lecz w szkole nadal jest normalnie. Uczucia są głęboko schowane. Lecz czasem, gdy zostaje ‚sama’ albo pod wpływem jakiegoś boźdzca zaczynam rozmyślać. I tak sobie myślę, co będzie jeżeli któregoś z ‚NICH’ zabraknie. Moze nie na zawsze, ale gdy to co było wczoraj lub jest dzisiaj nigdy nie powróci nawet w 0,01. I nieważne czy to bedzie ‚ON1′, ‚ON2, ‚ON3′ czy ‚ON4′.

* * * * *

zadobre serce…
zadużo wrażliwości…
zasilny i za trudny charakter…
Karol Wojtyła

Jan Paweł II

NASZ Papież

[*]

* * *

Miałobyć dobrze. Panowała względna równowaga. Smutek przeważał szalę z radoscią, ale tylko troszeczkę. Lecz wygrało doświadczenie.

Dzisiaj usłyszalam wiele przykrych słów ‚zza ściany’. Niewiele mniej ja sama powiedziałam. Jest mi cholernie ciężko. A jutro? Jutro dalej będę robiła to, co mi najlepiej wychodzi, czyli dobrą mine do złej gry. Wciąż będę wykrzywiać usta w coś przypomnacjące uśmiech i wsiąż skrywać najgłębsze uczucia i pragnienia.
Są 2, no może 3 osoby, któym mogę wszystko powiedzieć. Nawet na jednej przerwie. Nawet jeżeli TA OSOBA powie jedno zdanie, tak proste i banalne, to to zabrzmi zupełnie inaczej. O wiele bardziej prawdziwie i przejmująco. Ten głos nie przejdzie przez ucho, a przez serce.

Teraz, kiedy jest naprawdę źle i cięzko, jestm kompletnie sama. Jedyne co mi pozostaje to kazałek papieru za szkłem i czerwone słoneczka. Lecz tylko ON jest ze mną zawsze. Co noc. Gdy mój mózg sprawia, że się boję, jestem szczęsliwa lub jestem w zupełnie innym świecie.

Tylko ON.

Tylko pluszowy miś.


  • RSS