Super.

Za 3 dni egzamin gimnazjalny humanistyczny.

Za 4 dni egzamin gimanzjoalny matematyczno-przyrodniczy.

Teoretycznie mam to gdzieś. Ale zawsze jest stres, nerwy, wyścig szczurów.

Boję się. Nie tego, że nie będę pamiętała kiedy był vhrzest Polski albo wzoru na prędkość. Nie boję sie o moją wiedzę. Boję się, że zrobię głupi błąd. Nie doczytam polecenia. Poprostu wyłoże się z własnej głupoty.
A to jest w ‚moim stylu’.

Jeszcze wiekszy problem mam z liceami. 3 wybrane – Cervantes, Kochanowski i Królówka. Tylko jaka kolejność? Pierwszy Cervantes – klasa „0″ z hiszpańskim, inne fajne klasy z rozszerzonym hiszpańskim, dziwna szatnia, mało chłopaków, dość mała szkoła, czy Kochanowski – olbrzymia szkoła, szafki, fajne profile (w szczególności ekonomiczno-rosyjski), faceci, nienajkorzystniejszy dojazd, wiecej punktów?

Nie wiem co będzie. Narazie uważam, że lepiej iść do szkoły żeby się uczyć, a nie zeby mieć mase chłopaków i szafki. Na to zawsze będzie czas. Ale czy napewno?

Bez ładu i składu