kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

2 komentarzy

Świat się zmienia,
Padają mury, otwierają się granice
Teatr też się zmienia
Niezmienne pozostają tylko marzenia…
… marzenia młodych ludzi, nasze marzenia

:D

1 komentarz

Wycieczka do Władysławowwa zdecydowanie udana! :D Działy się naprawdę rózne rzeczy – przyjemne i te troche mniej – ale było naprawdę ok. Takie wyjazdy naprawde zbliżają ludzi… ;)

Jedyny minus – wróciłam chora i nadal nie wyzdrowaiałam. Średnia temperatura mojego ciała – 35.6 O.O

Teraz już tylko byle do wakacji. ;) Podciągnąc parę ocen, zanieść papiery i na obóz. :D Jestem przeszczęśliwa – obóz z Buffo w Miętnym czeka. :D Heheee.

I jeszcze czekam na przesyłkę… >;D

No więc jutro jedę na klasową (+ 3d) wycieczkę. Nareszcie. 4 dni, ale zawsze. Do Władysławowa. Oczywiście, jakiś idiota wymyślił, żebyśmy zwiedzali od ch**a rzeczy. Kogo to interesuje? Ostanie dni w tym skłądzie będziemy się zachwycać w Muzeum Rybołóstwa?!

NO COMMENT!

* * *

Wczoraj byłam na KOTACH. Oczywiście gdyby wszystko poszło jak należy, to nie byłoby to samo. ;) Spóźniłyśmy się z 5 minut, ale w całkowitej ciemności, znaleźć rząd 5 miejsca 29 i 30 nie jest tak łatwo. :) Po zdeptaniu paru osób, spokojnie oglądałam zajebiaste przedstaweienie. :) Na mnie KOTY wywarły niesamowite wrażenie. Charakteryzacja, choreografia, muzyka, piosenki. CUDO! Wszczególności Ram Tam Tamek. ;) Kubuś. :D Słodzak.

Ten świat jest cholernie mały. Stanowczo za mały. Poszłam na KOTY dzieki babce, która prowadzi warsztaty na które chce chodzić.

A na dodatek zajecia prowadzą tam m.in. rodzice kolegi.

O.o

Wczoraj, czwartek, był dniem zajebistym. Najpierw 3 lekcje – 2 polskie przegadane o wakacjach itp i matma, na której zawsze są luzy.

Potem razem z „Klubem 8 Wspaniałych” na galę rozdania nagród XII edycji konkursu jakiegoś tam. Do Sali Kongresowej. Było naprawdę fajnie. Siedziałyśmy z dziewczynami (Just, Agata i Karina) w 4 rzędzie. Pierwsza część była przydługa (pieprzyli od rzeczy), ale dało się znieść. Nawet Glemp się pojawił . Jedyne co mnie trzymało w stanie pełnej świadomości, to przystojny saksofonista. Słodziak.
Po rozdaniu nagród, przerwa. To my, mądre dziewczynki, poszłyśmy zwiedzać Sale Kongresową. Byłyśmy w na maksa wypasionych/odpicowanych salach, na zapleczu i pod garderobą Sistars.
Potem koncert Sistars. Było naprawdę super. ;] Dziewczyny i Bartek dali czadu. Zaspiewali największe przeboje, pare nieznaych kawałków i najnowszy singiel który trafi do radia dopiero za kilka(naście) dni. Atmosfera była naprawdę zajebista. ;]

A wieczorkiem, na 19 do Buffo na METRO. To było jeszcze bardizej zajebisty. Świetny scenariusz, scenografia. A taniec i cała choreografia – niepowtarzalna. Aktorzy – świetni. Poprostu brak słów. Najważniejsze, że był Krzysiek… Słodziak. ;]

* * *

Dzisiaj była dyskoteka. Najfajniejsza była ostania godzina. Razem z silną ekipą z 3a, 3d i paru innych daliśmy czadu. ;) Najlepiej bawiłam się z dziewczynkami na wolnych, kiedy psułyśmy atmosfere drąc się na całe gardło. Kto powiedział że wolne są tylko dla zakochanych par?! ;]

A karktówki z historii i tak nie było. Pizda. ;/

Ostatnio niemogę przestać czytać. Wczoraj z bólem serca odłożyłam ksiązkę, zgasiłam lampkę i włączyłam DISCOVERY TRAVEL & LIVING by spokojnie zasnąć.

A tą ksiązką jest KOD LEONARDA DA VINCI Dana Browna. Moim zdaniem – wspaniała książka, chociaż jeszcze nie doszłam do połowy (dokładnie jerstem na 233 stronie). Fabuła opiera się na zabójstwie kustosza Luwru i śledztwie i wszystkim co jest dość blisko z tym zwiazne. Lecz mnie najbardziej inetresuje tajemniczość i znaczenie. Ukryte znaczenie. Np. Pentagram, uważany za symbol Szatana, tak naprawdę pierwotnie oznaczał równośc, harmonię i był symobolem Wielkiej Bogini, czyli defakto kobiety. Wszechobecna liczba fi – 1,6181, oraz że MONA LIZA jest hermafrodtą. Prawdopodobnie to fikcja literacka, lecz…

Nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Opakowanie, które tak dobrze znamy, a nawet jego zawartość może nas zaskoczyć. Dalej być tym samym czym jest od początku, ale jakby zmieniło się. Na lepsze.

Nie wiem po co to napisałam. Don’t ask and i don’t answer.

Niemożliwe jest polizanie własnego łokcia?
Ponad 75% osób, które to czytają będą próbować polizać swój łokieć?
TO JEST NAPRAWDĘ NIEMOŻLIWE!!

Gdy mocno kichasz możesz złamać sobie żebra?

Gdy próbujesz powstrzymać kichnięcie naczynia krwionośne w mózgu lub szyi mogą pęknąć a Ty umarłbyś/umarłabyś?

Gdy kichasz z otwartymi oczyma gałki oczne mogą zostać wypchnięte?

Budowa ciała świnii uniemożliwia jej spojrzenie w niebo?

50% ludności na świecie nigdy nie otrzymała ani nie wykonała telefonu?

Szczury i konie nie mogą wymiotować?

Założenie słuchawek tylko na jedną godzinę powoduje wzrost ilości bakterii w Twoim uchu o 700%?

Zapalniczkę wynaleziono wcześniej niż zapałki?

Kwakanie kaczki nie powoduje echa i nikt nie wie dlaczego?

23% wszystkich uszkodzeń kopiarek powodowanych jest przez ludzi, którzy na nie siadają aby skopiować swój tyłek?

Dokładnie jak odciski palców, odcisk języka jest niepowtarzalny?

Gdybyś krzyczał/a nieprzerwanie 8 lat, 7 miesięcy i 6 dni wyprodukowałbyś/wyprodukowałabyś energię potrzebną do zaparzenia filiżanki kawy? Opłaca się?

Orgazm świnii trwa 30 minut. (W moim następnym życiu chcę być świnią)

Gdy uderzasz głową w mur spalasz 150 kalorii. (Ciągle myślę o świnii)

Karaluch bez głowy żyje przez 9 dni zanim umrze z głodu?

Niektóre lwy parzą się do 50 razy w ciągu dnia. (Mimo wszystko zostaję przy świnii. Jakość przed ilością.)

Słonie są jedynymi zwierzętami, które nie potrafią skakać…… (I chyba dobrze)

Kocie siki fosforyzują w ciemności.(Kto dostaje kasę, żeby coś takiego badać?)

Oko strusia jest większe niż jego mózg.(Znam laski u których jest podobnie)

Rozgwiazdy nie posiadają mózgu. (Takie laski też znam)

Niedźwiedzie polarne są mańkutami.

Ludzie i delfiny to jedyne stworzenia, które odczuwają przyjemność z powodu sexu. (Hej! A co ze świnią???)

Taaaa… Dziwna data dzisiaj –>

05-05-05

To i dziwna notka. W atmosferze absurdów i prób polizania łokcia (impossible is nothing ;) wracam do nauki. ;)

Właśnie jestem po obejrzeniu miniserialu HBO pt Anioły w Ameryce. 6 jednogodzinnych odcinków. Niesamowite. niewiarygodne.

Serial jest o ludziach walczących z AIDSem. Ale do tego dochodzi homoseksualizm, historia Ameryki (sprawiedliwość, migrace, rasizm itp.) oraz, to co najważniejsze – religia. Występują tu przedstawiciewle 2 religii – Monmerzy i Żydzi.

Akcja dzieje się w 1985 i 86 w Nowym Jorku. Seiral jest podzielony na 2 częsci, każdy po 3 rozdzaiły (film jest oparty na sztuce). Generalnie każdy męski bohater okazuje się gejem. Trochę jest to obrzydliwe, ale to przecież też ludzie. Przecież dla nich może yć obrzydliwy widok całującej się pary heteroseksulanej. Obrzydliwe, aledaje do myślenia.

Najbardziej poruszyła mnie sprawa religii. Umierający homoseksualista, ma erekcje z powodu anioła-kobiety i jest wybrany na proroka. Lub porównanie Nieba do San Francisco z górami śmierdzących śmieci. Jest też wiele innych dziwnych spraw, ale nie chcę psuć ”radosci” oglądania.

Polecam ten seiral wszystkim. Jest długi i cholernie trudny i pogmatwany. Ale naprawde warto. Ostanie pół godziny są tego warte. Dopiero po objerzeniu całości to ma jakiś sans. Ja nie mogłam z siebie nic wydusić, żadnych emocji. Zero łez, zero myśli, zero uczuć.

I usually say, „Fuck the truth,” but mostly, the truth fucks you.


  • RSS