Właśnie jestem po obejrzeniu miniserialu HBO pt Anioły w Ameryce. 6 jednogodzinnych odcinków. Niesamowite. niewiarygodne.

Serial jest o ludziach walczących z AIDSem. Ale do tego dochodzi homoseksualizm, historia Ameryki (sprawiedliwość, migrace, rasizm itp.) oraz, to co najważniejsze – religia. Występują tu przedstawiciewle 2 religii – Monmerzy i Żydzi.

Akcja dzieje się w 1985 i 86 w Nowym Jorku. Seiral jest podzielony na 2 częsci, każdy po 3 rozdzaiły (film jest oparty na sztuce). Generalnie każdy męski bohater okazuje się gejem. Trochę jest to obrzydliwe, ale to przecież też ludzie. Przecież dla nich może yć obrzydliwy widok całującej się pary heteroseksulanej. Obrzydliwe, aledaje do myślenia.

Najbardziej poruszyła mnie sprawa religii. Umierający homoseksualista, ma erekcje z powodu anioła-kobiety i jest wybrany na proroka. Lub porównanie Nieba do San Francisco z górami śmierdzących śmieci. Jest też wiele innych dziwnych spraw, ale nie chcę psuć ”radosci” oglądania.

Polecam ten seiral wszystkim. Jest długi i cholernie trudny i pogmatwany. Ale naprawde warto. Ostanie pół godziny są tego warte. Dopiero po objerzeniu całości to ma jakiś sans. Ja nie mogłam z siebie nic wydusić, żadnych emocji. Zero łez, zero myśli, zero uczuć.

I usually say, „Fuck the truth,” but mostly, the truth fucks you.