Ostatnio niemogę przestać czytać. Wczoraj z bólem serca odłożyłam ksiązkę, zgasiłam lampkę i włączyłam DISCOVERY TRAVEL & LIVING by spokojnie zasnąć.

A tą ksiązką jest KOD LEONARDA DA VINCI Dana Browna. Moim zdaniem – wspaniała książka, chociaż jeszcze nie doszłam do połowy (dokładnie jerstem na 233 stronie). Fabuła opiera się na zabójstwie kustosza Luwru i śledztwie i wszystkim co jest dość blisko z tym zwiazne. Lecz mnie najbardziej inetresuje tajemniczość i znaczenie. Ukryte znaczenie. Np. Pentagram, uważany za symbol Szatana, tak naprawdę pierwotnie oznaczał równośc, harmonię i był symobolem Wielkiej Bogini, czyli defakto kobiety. Wszechobecna liczba fi – 1,6181, oraz że MONA LIZA jest hermafrodtą. Prawdopodobnie to fikcja literacka, lecz…

Nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Opakowanie, które tak dobrze znamy, a nawet jego zawartość może nas zaskoczyć. Dalej być tym samym czym jest od początku, ale jakby zmieniło się. Na lepsze.

Nie wiem po co to napisałam. Don’t ask and i don’t answer.