Wczoraj, czwartek, był dniem zajebistym. Najpierw 3 lekcje – 2 polskie przegadane o wakacjach itp i matma, na której zawsze są luzy.

Potem razem z „Klubem 8 Wspaniałych” na galę rozdania nagród XII edycji konkursu jakiegoś tam. Do Sali Kongresowej. Było naprawdę fajnie. Siedziałyśmy z dziewczynami (Just, Agata i Karina) w 4 rzędzie. Pierwsza część była przydługa (pieprzyli od rzeczy), ale dało się znieść. Nawet Glemp się pojawił . Jedyne co mnie trzymało w stanie pełnej świadomości, to przystojny saksofonista. Słodziak.
Po rozdaniu nagród, przerwa. To my, mądre dziewczynki, poszłyśmy zwiedzać Sale Kongresową. Byłyśmy w na maksa wypasionych/odpicowanych salach, na zapleczu i pod garderobą Sistars.
Potem koncert Sistars. Było naprawdę super. ;] Dziewczyny i Bartek dali czadu. Zaspiewali największe przeboje, pare nieznaych kawałków i najnowszy singiel który trafi do radia dopiero za kilka(naście) dni. Atmosfera była naprawdę zajebista. ;]

A wieczorkiem, na 19 do Buffo na METRO. To było jeszcze bardizej zajebisty. Świetny scenariusz, scenografia. A taniec i cała choreografia – niepowtarzalna. Aktorzy – świetni. Poprostu brak słów. Najważniejsze, że był Krzysiek… Słodziak. ;]

* * *

Dzisiaj była dyskoteka. Najfajniejsza była ostania godzina. Razem z silną ekipą z 3a, 3d i paru innych daliśmy czadu. ;) Najlepiej bawiłam się z dziewczynkami na wolnych, kiedy psułyśmy atmosfere drąc się na całe gardło. Kto powiedział że wolne są tylko dla zakochanych par?! ;]

A karktówki z historii i tak nie było. Pizda. ;/