^Wróciłam. :)
^Było bardzo fajnie.
^Początki były trudne, lecz ostanie 3 dni zmieniły wszystko.
^Było ciężko i pracowicie.
^Poznałam wiele głupich panienek, które sądzą, że jak „OBSADA” się na nią spojrzy to już jest w niej zakochana i chce z nią spędzić reszte życia.
^Poznałam też parę fajnych i NORMALNYCH osób. :)
^Chmurki i mini-metro rządzą! Rany, te dzieci są takie słodkie i rozkoszne… *.*
^Marcel, w wieku 6 lat jest największym gentelmenem jakiego poznałam. Bravo! :D
^Miałam z koleżankami niezłe fazy i tak m.in. zrodził się OSTATNI ŁABĄDŹ, MASTER YODA NIEGAZOWANA, ARNIE, SAMANTHA i pare innych. ;) (niezapominając o wspaniałych ksywkach Pachął i Mąłgli! :)

^Na wczorajszym pokaznie było od cholery osób – rodzice (w tym moim + Just – dzięki że byliście :*), cały ośrodek (w tym ludzie na wózkach co mi się bardzo spodobało) oraz Grzegorz P. i pan Józefowicz. :D
^Prawie wogóle się nie denerwowałam. :)
^Nie pomyliłam się ani razu! (NAwet INDIANIE poszli mi w miare moich mozlwiosci dobrze :D)
^Jest to wspaniałe uczucie gdy wychodzi na „scenę” i patrzy na Ciebie kilkaset par oczu, a Ty czujesz adrenalinę, masz pustke w głwoie a kiedy muzyka ucichnie, a Ty stajesz i się kłaniasz, masz ogromną satysfakcję, że wszystko poszło dobrze i dałaś z siebie wszysto. :)

To jest to, co chcę robić.
Ta adrenalina.
Ta pustka w głowie.
Te brawa.
To przekanie emocji widzowi, „oddawanie części siebie”.
To wywoływanie emocji i uczuć w widzu.

TA OGROMNA, NIEOPISANA I NIEZASTĄPIONA SATYSFAKCJA.