kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2005

Wróciłam. Wakacje się teoretycznie skończyły.

Rowy 2005. Przyznam, ze było bardzo bardzo fajnie. Nie spodziewałam się tego. Wszystko dzięki spotkaniu ‚klienta’ mojej mamy z pracy. Aże owy ‚klient’ okazał się bardzo fajnym 22-letnim męzczyzną, i na dodatek z nieprzecietnie dobrym poczucicem humoru. Taaa. Jacek i Magda (jego dziewczyna) to naprawdę wykątkowi i fajni ludzie. W ciągu 5 dni naprawdę zzyliśmy się. Ja – 16 lat, oni – 22 i moi rodzice – po 40. Jedynym problemem były moje sprzeczki z rodzicami. Znów czułam się cieniem i czasami zastanawiałam się czy to napewno ja jestem młodsza, czy ja jestem dzieckiem. Cóż.

Ten wyjazd zostanie niezapomniany.

Piękna pogoda.
Zajebiści ludzie.
„Ala to piękne imię każdej przystoi dziewczynie, Andrzej to imię męskie – u nas darmowe weekendy od piatku od 18″ i różne tego wersje.
Nocne msze odprawiane z instrukcji do telefonu NOKIA 6610.
Rozwolnieniu.
I napewno paru innym sytuacjom / zjawiskom… ;P

* * *

Duży buziak dla Just za to poświęcenie. Kiler żyje dzieki Tobie! :*

* * *

Wada wymowy, a dokładnie miękkie ‚R’ (tak deliektnie) jest naprawdę ‚fajne’. To takie słodziutkie, w szczególności u facetów. >;)

Sweet 16. ;)

3 komentarzy

Dzisiaj są moje 16. urodziny. Boże. Już 16. Generalnie nie czuje się jakos inaczej, bo np. jak byłam młodsza to ten dzień był jakiś dla mnie wyjątkowy, sam w sobie. A dzisiaj nic. No cóż. Z pewnych rzeczy się PO PROSTU wyrasta. Just like that.

Zdziwiłam się, bo wyjątkowo dużo osób pamietało o tym jakże wspaniałym dniu. Dziękuje wszystkim. Naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyliście! :*

Nie tak sobie ‚wymarzyłam’ ten dzień. Ale taki też nie był zły. Był naprawdę fajny. :) Przynajmniej pierwsza połowa. Wielkie dzięki Just! :D :* A w bilarda się jeszcze odegram… ;P

* * *

Jutro w nocy, koło 2 – 3 jade z rodziacami nad nasze polskie morze, do Rowów. Po dwóch dniach tata wraca do Warszawy a ja zostaje sama z mamą. Mam nadzieje, ze będzie fajnie i będzie ładna pogoda. Najbardziej przerażają mnie ‚dzieciaki’, które tam są. Nie chce tam być. Nie moje klimaty. Ale tam będą jakieś osoby, które znam. Nie łatwo będzie uciekać przez 2 tygodnie. Brrrr…
do not panic.

Arivederci i jeszcze raz dziękuje za pamięć i życzenia! :*

„Home”

6 komentarzy

No więc. Czasu nie marnuje.
Wczoraj – spotkanie z Just. Najpierw kino – Mr. & Mrs. Smith. Szczerze mówiąc – zawiodłam się. Pomysł i obsada dobra. Ale… za długie i zbyt perfekcyjne. Utopia. Potem oglądanie zdjęć Just z rodzinnego wyjazdu do Szwecji. Bardzo fajne. :) Musiało być śmiechowo i bardzo fajnie. ;D A potem jeszcze długie i dziwne rozmowy… I tak zleciała niedziela. ;)

Dzisiaj – spotkanie z Natalią i wspominanie starej szkoły i klasy. Potem do Galerii Mokotów, znów do kina. Tyma rzaem z Elą z obozu żeglarskiego i jej kolerzanką, która będzie w Kochanowskim. „Pretty man, czyli chłopak do wynjaęcia” jest bardzo fajnym filmem. Śmieszne, lekko zakręcone, romantyczne, ‚wrażliwe’. Just perfect. Lecz… takie filmy to dziwna sprawa. Teraz.

Od wczoraj prześladuje mnie piosneka Michaela Buble „Home”. Jest to niewątpliwie ładna i wzruszająca kompozyjca; ona ma to ‚coś’.

Maybe surrounded by
A million people I
Still feel all alone
I just wanna go home
Oh I miss you, you know

* * *

Teraz marze tylko zeby się zrzygać. Serio. Ale wsadzanie sobie palcy nie pomaga. Mój organizm przewidział takie akcje i się uodpornił wczesniej. Cóż.

Drugim pragnieniem jest pójść spać i obudzić się za długi czas. Nie jest dobrze. Ostatnio moj nastrój to skrajnosci. Najpierw mam dołek psychiczny, jakieś dziwne myśli a zaraz potem wielki entuzjazm, radość dziecka a to tylko po to żeby znów ‚spaść’… i tak wkółko… ;/

„Wake Me Up When September Ends….”

Green Day 4 Eva.

W środę wróciłam z obozu. Było dobrze, aczkolwiek mogłoby być lepiej. Z powodu 2 pannienek z mojej wachty jak i pewnych sytuacji / układów na obozie. Ale nie będę wnikać.

Żeglarstwo mi się bardzo spodobało. Podczas tych dwoch tygodni nauczyłam się naprawdę dużo. Knagowanie weszło mi w krew. Klarowanie nie sprawia mi problemu, lecz zdażają się ‚radosne’ buhty. Cumowanie, kotwica, overholing i kładzenie masztu nie są czarną magią. Jedynie sterowanie jest sprawia mi trudność (cóż – aby skręcić w lewo musisz sterem skręcić w prawo o.o).

ITAKA. Najlepsza SupernovaS 660 (Sasanka 660 lub Abecadło) na Mazurach. Chociaż miecz sie zacinał, płetwa nie chciała się opuścić a drzwiczki od szafki z naczyniami odpadały i tak jest najlepsza. :D

~ * ~ * ~ * ~

W czwartek rano obudziłam się z potwornym bólem gardła. Tak mnie napieprzało, ze przełkniecie śliny było wyzwaniem (niczym ‚Chwila Prawdy’). Naszczęście dzisiaj już dostałam leki i mam nadzieje, że jakoś w najbliższej przyszłości mi przejdzie. Najciekawsdze jest to, że tabletki na gardło mają 2 cm długości, 1 cm szerokości i 0,5 cm grubości. Ciekawe kto z opuchniętym i bolącym gardłem to połnie…
Co kto lubi.

~ * ~ * ~ * ~

Dzisiaj na noc przyjdzie Just. Jeszcze mnie czeka weekend z nią. Cieszę się, bo od września nasze ścieżki się rozchodzą – inne licea. Prawdopodobnie ostanie tak beztroskie chwile…
:)


  • RSS