Nowa notka i zmiana – bloga oraz częsci mnie. :D

„Gdy jest źle, to dobry znak, bo musi znowu lepiej być”

I to jest fakt. Byłam w dołku emocjonalnym mniej wiecej od wakacji. Ale od niedzieli jest dobrze. Just like that. Wszystkie zmartwienia zniknęły jak koszmar po przebudzeniu się. Zmartwienia powodują u mnie smutny grymas na twarzy albo ewentualnie zaprzątniecię głowy na maksymalnie 30 minut. :D I to jest dobry znak! :]

Potem szybkie „dobranoc” i parę słów szeptem bez nadziei, że będzie inaczej.

Ostanio tak było. Ze strachem, przerażeniem i zniechęceniem patrzyłam na kolejne jutro, a nawet – następne 10 minut. Lecz teraz tak juz nie jest, coś sie we mnie przełamało. Chyba znalazłam w sobie tą nadzieje, która zawsze tam gdzieś była. Dla mnie, teraz, jutro jest wyzwaniem, kolejną przygodą, przeszkodą do pokoniania. Przeszkodą, którą pokonam z radością i uśmiechem na twarzy. :D I nawet ONA nie zepsuje tego. Bo i tak jestem od niej lepsza. I, uwierzcie mi, pod wieloma wzgledami… ;P I jest nadzieja. I będzie lepsze jutro. :D

Sam to sobie wybrałem – nie byłem naćpany Czy ktoś spyta na jaki chcę świat?

Nie wiem co to ma wspólnego, ale czuję że to pasuje. Do mnie, a tym bardziej – do tej notki. Może fakt, że osoby, o których miałam niskie mniemanie coraz bardziej lubię i chcę być przy nich, a skolei bliskie osoby usuwają się w cień. Moze z własnej winy, moze ja im pomagam. Moze to ja im to wybrałam.

Ale jedna osoba. Ta jedna, która przyczyniła sie do wybuchu płaczu. Która włozyła kij w morwisko. Teraz jest blisko. Blisko, ale daleko. Powoli gubię się w tej sytuacji. Nie wiem co robic, a tym bardziej co myśleć. Teraz, przez ta osobę uśmiecham sie do samej siebie i może to właśnie ona przyczyniła sie do poprawy humoru. Kto wie… ? Ale wiem jedno. :

Ci, przez któych płączemy nie są warci naszych łez, a ci, którzy są tego warci, nie chcieli by, żebyśmy płakali.

;]