Kolejny tydzień za BISem.

Te 5 dni były wmiarę normalne. Nauka, lecz BIS nie siedział nad książkami więcej niż powinien. ;) Miejscami było ciężko, ale BIS dzięki swojemu sprytowi, wyszedł z tego obronną ręką (no, powiedzmy… ;).

W piatek BIS miał 8 lekcji. 8 długich lekcji, na których, BIS miał problemy z koncentracją. Ale to zapewne przez to, że dnia poprzedniego BIS zasnął, mając głowę na zeszycie od biologii. ;)

Po tym długim dniu w szkole, BIS szybkim i pewnym krokiem ruszył w stronę kolejki podziemnej, a następnie autobusu. W tak zwanym ‚międzyczasie’ rzucił paroma ‚kurwami’, które były skierowane do telefonu komórkowego BISa, który odmówił posłuszeństwa w najbardziej nieodpowiednim momencie. Jak zawsze.

Gdy BIS dotarł do miejsca przeznaczenia, wbiegł po schodach ruchomych, rozejrzał się … i … nic. Nie było Go. Lecz BIS nie mogąc w to uwierzyć, rozjerzał się jeszcze raz dokładnie – każda osoba została dokładnie obejrzana przez BISa. I dalej nic. BIS czuł się zawiedziony. Nikt na niego nie czekał. Lecz po 2 – 3 minutach zjawił się On. Po przyjemnym i ‚ciepłym’ powitaniu poszli do McDonald’sa, ponieważ On był głodny.

Tam rozmawiali. I to właśnie w jadłodajni centrum handlowego spędzili najprzyjemniejsze chwile, przynajmniej w odczuciu BISa. Potem dołączył do nich Brudas. Cały czar i urok prysł niczym bańka mydlana, która odbija w sobie światło, dając wszystkie kolory tęczy.

Poszli do kasy. Brudas kupił bilety, lecz niespodziewanie na inny film, niż wcześniej ustalili. BIS był zdziwiony, że On zaproponował „Charlie i fabryka czekolady”, skoro wcześniej tak bardzo chciał iść na „Broken flowers”. Co sprawiło, że On tak nagle zmienił zdanie? Co Nim pokierowało? Kiepski recenzje znajomych czy bezbronny BIS?? Zapewne, BIS się tego nigdy nie dowie.

Poszli w stronę sali. BIS był pod wrażeniem sztucznie zrobionego nieba pełnego gwiazd. Co z tego, że było zrobione przez ludzi – BISowi naprawdę się podobało. Weszli do sali. Na ekranie były już reklamy. A na sali – nikogo. BIS miał dziwne uczucie – w każdej sekundzie przeżywał nowe emocje i miał nowe myśli.

Usiedli. Akurat tam, gdzie chciał BIS. I BIS był w środku. Po lewej siedział Brudas, a po prawej – On. Przez cały film BIS siedział tak jakby bardziej z prawej strony. Pare razy BIS poczuł Jego dotyk na swym ramieniu. Chociaż był to przypadek to BIS miał dziwne uczucie. W ułamku sekundy przez całe ciało BISa przeszedł dreszcz i każdy nerw wysłał do mózgu impuls.

Sam film podobał się BISowi. Taki dla dzieci, prosty, przewidywalny. Ale to było dobre po całym, dość męczącym tygodniu i przed jeszcze gorszym. Nie zawsze to co najlepsze jest właściwe. I BIS się o tym niejednokrotnie przekonał, nie tylko jeżeli chodzi o filmy.

Idąc w stronę autobusu, Brudas chciał wejśc do EMPIKU. On powiedział, że jeżeli Brudas chce tak bardzo iść to niech idzie sam. Podbna była sytacja, kiedy przy wyjsciu zaproponowali im kopiowanie kart SIM. Brudas chciał iść, On znowu powiedził „Idź sam”. BISa to zaskoczyło. Kolejny raz Brudas miał coś zrobić sam, a On z BISem mieli zostać „sami”. Czy fakt, że staną obok Brudasa coś by zmienił? Tego, jak i dlaczego On zmienił decyzję o filmie, prawdopodobnie BIS sie nigdy nie dowie.

Czekając na autobus, On i Brudas rozmawiali o wspólnych znajomych i jakiś „śmiesznych” akcjach. Lecz BIS był nieobecny duchem. Co go to interesowało? Nie znał tych ludzi, więc…? BIS rozmyslał. „Co by było gdyby nie było Brudasa? Gdyby BIS i On byli kompletnie sami w ciemnej sali? Czy coś by się zdarzyło?” BIS odpowiedział na ostanie pytanie „Pewnie nic.” i „wrócił na Ziemie”. Lecz te pytania dołączyły do poprzednich, na które BIS nigdy nie dostanie odpowiedzi.

Wysiedli w Wilanowie. BIS stracił oreintację jak ma wrócić do domu. Brudas i On powiedzieli mu. Lecz za nim się rozstali, stali przy cemntarzu i dalej Brudas się produkował. Następnie poszli do McDonald’sa. Oczywiście Brudas poszedł kupić im jedzenie. Gdy szli odprowadzić BISa na przystanek i powiedzieć mu jak ma dojechać do domu, BIS patrzył na cemntarz. Jak zawsze BIS czuł się nieswojo i odczuwał jakiś lęk w takim mijescu, teraz czuł się dziwnie spokojny. Przechodząc obok patrzył na pare ustawionych zniczy i tak jakby przeżył chwilowe katharsis – oczyszczenie. Zdziwiło to BISa, ponieważ najchętniej omijałby cmentarze szerokim łukiem.

Poszli na przystanek BISa. Opiekowali się nim, chcieli go odprowadzić i dać poczucie bezpieczeństwa. Przyjechał autobus BISa. Rzucili sobie nawzajem zwykłe „cześć” i „narazie” i BIS wsiadł do 117. Przed nim było 25 długich przystanków. BIS miał czas pprzemysleć parę spraw…

Gdy BIS wrócił do domu, wszedł na gg. Odbył 2 istotne rozmowy.
Pierwszą – z Nim. BIS podziękował za miłe popołudnie. On napisał, że nie ma za co i że chętnie to potórzy. BIS był szczęśliwy. Może z tej euforii zaprosił Jego do teatru. Mimo że bał się reakcji i odpowiedzi, zapytał się. Nie dostał odpowiedzi. „Pomyślę”. Nawet jeżeli BIS usłyszy „nie”, to będzie miał świadomość, że jest kowalem własnego losu i nie jest zamknięty w sobie i nie
czeka na ruch drugiego człowieka. To też jest ważne dla BISa.
Drugą – z dawno niewidzianą Natką. BIS zwierzył się jej ze wszystkich rozterek, myśli i emocji, ktore w nim siedziały. Chodziło głównie o Niego. Natka była osobą, która pojawiła się we wlaściwym miejscu i o własciwej porze, jedną z osób z którą BIS mógł szczerze porozmawiać na te tematy. BISa jeszcze bardziej ucieszył fakt, że i On i Natka są szczęśliwi. Wreszcie. Po 3 latach „udręki”. Prosta rzecz a BISa to cieszy. Cóż, BIS już taki jest. Strasznie czuły, delikatny i bardzo wszystko przeżywa. :)

Szczęśliwy BIS połóżył się spać. Leżał w łóżku i myślał o tym co się wydarzyło, o odpowiedziach na pytania któe sobie sam postawił i o tym co go jeszcze czeka. Zasnął.
Widział siebie szczęśliwego. Bardzo szczęsliwego i spokojnego. Bo był obok niego On. Czuł Jego ciepło, dotyk; wiedział co On czuje. Lecz On czasem był Nim, a czasem BIS widział Skate’a obok siebie, który także dawał BISowi szczęście. Skate to luby BISa, sprzed parunastu miesięcy. Luby, któy okazał się człowiekiem nieodpowiednim dla BISa. Pod wieloma względami.
BIS obudził sie. Zobaczył swój pokój. Był zawiedziony. „To był tylko sen” – pomyślał sobie. Ale potem BIS doszedł do wniosku, że to był AŻ sen. Potem BIS próbował zasnąć cały czas wspominając obrazy, które zostały wykreowane przez jego podświadomość…

Szczęśliwy BIS patrzy w przyszłosć z uśmiechem na twarzy. Jest ciekway co przyniosą kolejne dni. :]

Może dostanie odpowiedzi na wiele zadanych sobie pytań…? ;)