1) zrobiłam świąteczne zakupy – wydaje mi sie, że udane, ale to się okaże 5 i 6 grudnia

2) sklamałam. strach mnie sparaliżował. uciekłam. poprostu spieprzyłam przed problemem zamiast stawić mu czoła. teraz tego cholernie żałuje. :/

3) dzisiaj też uciekłam przed kolejnym problemem. ale już nie czuje się ‚winna’ – poprostu czy bym przesiedziała tą godzinę w sali czy na korytarzu nie ma różnicy, nieprawdaż?

4) zrobiłam pracę na WOK. plakat będzie jutro dokończny. hura!

To tyle. Za półtora tyogdnia wyjedżam do Zakopanego na białą szkołę. Za 3 tyogdnie święta. Za 4 tygodnie sylwester. Czyli – nic nowego, poznawczego ani niezwykłego.

Chyba, że do rzeczy niezwykłych można zaliczyć obudzenie się ze snu z płaczem. Poprostu. Zdałam sobie sprawę, że to nie jest już sen i że płaczę. Tym bardziej, że śniła mi się szkoła.