.stadion SKRY.

.śliskie schody + duże, czarne schody + długa kolejka.

.391.

.surowa podłoga + ściany pomalowane byle jak + zwykłe proste czerwone lampy + kilkanaście kanap.

.świetna muzyka –> mix beatu ze znanymi hitami: YMCA, All I Want For Chrismats, We’ll Be Burning, Cerata (:P), Weekend itp itd… :).

.polonez Wojciecha Kilara.

.tłum ludzi.

.sporo obiektów do nacieszenia oczu ;].

.najebany Divad.

.kolerzanka kolerzanki – Zuzia ;).

.kłęby dymu papaierosowego.

.nacpany koleś, który chciał za wszelką cenę zmacać mnie, Just i Olę :PP.

Chociaż chciałam wyjść koło 23 i udać się na moje połowinki, cieszę się, ze zostałam. Było naprawdę super – poznałam fajnych ludzi, wytańczyłam i wyszalałam się. I nie musisałam patrzeć na mordy, które sprawiają mi lub bliskim mi osobom przykrość oraz któych poprostu – dażę antypatią.

Było bardzo fajnie, choć tłoczno. Nacieszyłam oczy, ciało i duszę. :D
„Ciekawym” zjawiskiem był owy wyżej wspomniany koleś, który chciał pododtykać mnie, Just i Olę. Był on naćpany i to mocno. Ale mimo stanu ciała i umysłu znalazł nas i dalej chciał osiągnąć cel. Tia… :D