kasztanek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

Dzisiaj kolega rozjaśnił mi umysł… Opis na gg (–> Chile wita bye bye poland) otworzył mi oczy. „Open your eyes” – głos Penelope Cruz z ‚Vanilla Sky’ (filmu, ktory byjl jak dla mnie za dlugi i za trudny) przeszył moją głowę.

Chile… I nie widziałam nic. Nie znajdowałam się w swoim, nota bene posprzątanym, pokoju tylko w kompletnej ciemności. Przez myśli przetaczały się setki wspomnień, a przed oczami, jak zdjecia z polaroidu, sceny z lutego 2005. z ferii.

To mi otworzył oczy… Rok temu. A ja poprostu zapomniałam. Tak jak się zapomina o niemiłym sprzedawcu w sklepie, samochodzie który Cię miną czy o nudnym programie w tv, który oglądasz żeby zapomnieć o problemach. A ja tak ‚potraktowałam’ przyjaciół. Jezu, czuję się głupio. Jak szmata. 365 dni. >.<

Pamiętacie przypowieść o synu marnotrawnym?
Było dwóch synów – jeden został z ojcem i ciężko pracował, a drugi poszedł w świat i stracił cały swój majątek. Drugi syn przyznał się przed samym sobą, ze źle żrobił i wrócił do ojca i go przerposił. Starzec się ucieszył i urządził ucztę z okazji jego powrotu. Pierwszy syn zdziwił sie bardzo i naskoczył na ojca, ze jemu nawet nie pzowala na meł przyjecie z przyjaciółmi. Staruszek odparł mu, że pierwszy syn jest przy nim zawsze i wszystko co staruszka to pierwszego syna. Lecz trzeba się cieszyć, ze drugi syn zrozumiał swój błąd, przynał się do winy i przeprosił.
Wniosek? Mam nadzieje, że moim ‚starzy’ przyjaciele mi ‚wybaczą’ długą nieobecność i będzie dobrze. :)
Nadzieja zawsze umiera ostatnia. ;)

Oprócz tych paru długich listów, pełnych przeprosin i wspomnień, muszę, a raczej chcę, napisać inną serię listów. Jak te peirwsze będą dotyczyły przeszłości, to te drugie – przyszłosci. Boję się. Tylko nie wiem któych bardziej. Przy obydwu poleją się łzy. Ale zobaczymy. :) Nie ma co się martwić na zapas. ;)

Zastanawiam się, czy to co tu napisałam, nie jest zbyt osobiste, intymne, moje. Ale nie chcę zamykać się w moim małym świecie z moimi wyolbrzymionymi problemami. Już nie.

Znalazłam to innym blogu. Do myślenia.

Niekochane nie wpinają czerwonych róż w mysie włosy. Nie tańczą salsy na przystankach autobusowych, ani nigdzie indziej. Spuszczają wzrok na widok całującej się pary. Mają nadwagę i kota Filemona, a także przyjaciółkę jeszcze z podstawówki, której również nikt nie pokochał. We dwie chodzą do teatru i do kina, we dwie spacerują po parkach w niedzielę, we dwie planują pielgrzymkę do Częstochowy. Mówią, że po co im ta cała miłość, która zawsze jakoś głupio się kończy, chorowitym bachorem, wredną teściową, mężem chlejącym z kolesiami. Mówią, że niezdrowe są przeciągi wiejące przez serca. Że jeszcze sama zobaczę.

sęs życia

2 komentarzy

10.01.2006. 19:30
M:
teksty masz zaejbiste :D

10.01.2006. 17:46
M:
ROZUMIESZ JESTES NAJLEPSZA! JESTES BESTIA! GRRR I DLATEGO JESTES NAJLEPSZA :D :D :D

06.01.2006. 18:23
R:
no sure wkrece cie na jakas bibe :] to bedzie zajebicie wtedy :D

06.01.2006. 18:25
R:
kogo? hhmmmm ciebie :) bo lubie cie :)

04.01.2006. 18:29
R:
no i prawidlowo ZUCH DZIEWCZYNA :]

04.01.2006. 19:15
R:
nie martw sie damy rade! :)

04.01.2006. 19:19
R:
nie, ja cie lubie jakbym cie nie lubil to bym teraz ztboa nie gadal :]

03.01.2006. 22:07
M:
Agatka jak szalesjesz co z ta spokojna dziewczynka ktora znam z Kochanowskiego? :D

Takie złote myśli z gadu-gadu. :)

XIV finał

Brak komentarzy

Wczoraj był XIV finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

12 godzin chodziłam razem z Karolinką po mieście zbierajac pieniądze na chore dzieci i naukę udzielania pierwszej pomocy.

Na samym początku nie szło nam najlepiej. Przez około 4 godziny zebrałyśmy we dwie może 150 zł. Ale kiedy ok 13 dołaczył do nas Rafi i poszliśmy na podbój Galerii – los sie odwrócił. ;] Ja dostałam nawet 50 zł jednorazowo! ;]

Pojechaliśmy pod Pałac, by spotkać Agatkę Młynarską (miłosć Rafiego ;p) ale jej tam nie bło. Znów wróciliśmy do Galerii i po obiadku przyłaczył się do nas Tomasz. I zaraz po wejściu do Galerii jakiś koleś dał nam torebkę pełną monet – od 1 grosza przez 5 zł do euro! ;] nie wiem ile tego było, ale we czwórkę, do 2 puszek wrzucalismy to przez 10 minut! ;]

Potem pojechaliśmy do TVP na Woronicza. Weszliśmy do studia, rozliczyliśmy się – ja miałam około 500 zł ! :D – byliśmy w PANORAMIE i było sympatycznie. ;]

Pojechaliśmy pod Pałac na „Swiatełko do nieba”. Niestety rozdzieliśmy się – Ja, KArolina i Arła same, Tomek i Rafi sami a lamusy – również osobno. Chciałyśmy z dziewczynami isc pod scene, ale tam był tłum, agresywny i wogóle mnóstwo pijanych i naćpanych ludzi. Hardcore. Wycofałyśmy się i oglądałyśmy fajerwerki w bezpieczniejszym miejscu. Fajerwerki były śliczne. Oglądajac je poczułam sie jak mała dziewczynka. Było świetnie. ;]

Po 40 minutach znaleźliśmy Tomka i Rafiego i pojechaliśmy do domów. ;]

Chociaż ludzie nie byli mili – teksty, że już dałam/dałem, że musze rozmienić, że nie mam kasy itp, to było świetnie. :) Dobrze się bawiłam, spędziłam miło niedziele i zrobiłam bardzo dobry uczynek. :D

Czuję się spełniona. :)

i co z tego?
wszystkiego
świat wokół
budzi nienawiść
niszczy umysł
psuje ciało
strach wypełnia krew
krew ciało
ciała świat
nie ma miejsca

na duszę…
i co z tego…
że jestem…

Adnotacja do poprzedniej notki, ostaniego wersa wiersza

i panna nikt czekająca na szczęście

1) Sprawy pozostawione same sobie, zmieniają się ze złych na jeszcze gorsze. – jedno z praw Murphego, które poprostu uwielbiam i uważam, że coś w nich jest. ;]
Nie mówię, że będę szukać na siłę szczęścia lub wmawiać sobie ze jest dobrze, fajnie i wogóle szczęśliwie. Nie bedę czekać z założonymi rękami. Spełniam swoje marzenia, bawię się i nieczego nie żałuje. ;] A szczęście znajdzie mnie – jeśli tylko zdoła mnie dogonić. ;]

2) Panna Nikt – z tym się nie zgodzę. ;] Każdy jest kimś i każdy jest jedyny, niepotwatrzalny, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. ;] A ja napewno nie jestem Nikim – szybko zapadam ludziom w pamięć, jestem ważna i potrzebna niektórym, nie jestem ‚lamusem’. ;]

to tyle na teraz. Dzisiaj byłam na castingu do nowego polskeigo serialu. Posżło nieźle, ale nie idealnie, ale w realnym świecie nie ma ideałów. :] Pogadałam sobie z kolegą o jakiś totalnych głupotach, posłałam setki uśmiechów monitorowi. ;]
Jest dobrze. ;]

PS. Pierwsza notka w tym roku. ;]


  • RSS