Wczoraj był XIV finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

12 godzin chodziłam razem z Karolinką po mieście zbierajac pieniądze na chore dzieci i naukę udzielania pierwszej pomocy.

Na samym początku nie szło nam najlepiej. Przez około 4 godziny zebrałyśmy we dwie może 150 zł. Ale kiedy ok 13 dołaczył do nas Rafi i poszliśmy na podbój Galerii – los sie odwrócił. ;] Ja dostałam nawet 50 zł jednorazowo! ;]

Pojechaliśmy pod Pałac, by spotkać Agatkę Młynarską (miłosć Rafiego ;p) ale jej tam nie bło. Znów wróciliśmy do Galerii i po obiadku przyłaczył się do nas Tomasz. I zaraz po wejściu do Galerii jakiś koleś dał nam torebkę pełną monet – od 1 grosza przez 5 zł do euro! ;] nie wiem ile tego było, ale we czwórkę, do 2 puszek wrzucalismy to przez 10 minut! ;]

Potem pojechaliśmy do TVP na Woronicza. Weszliśmy do studia, rozliczyliśmy się – ja miałam około 500 zł ! :D – byliśmy w PANORAMIE i było sympatycznie. ;]

Pojechaliśmy pod Pałac na „Swiatełko do nieba”. Niestety rozdzieliśmy się – Ja, KArolina i Arła same, Tomek i Rafi sami a lamusy – również osobno. Chciałyśmy z dziewczynami isc pod scene, ale tam był tłum, agresywny i wogóle mnóstwo pijanych i naćpanych ludzi. Hardcore. Wycofałyśmy się i oglądałyśmy fajerwerki w bezpieczniejszym miejscu. Fajerwerki były śliczne. Oglądajac je poczułam sie jak mała dziewczynka. Było świetnie. ;]

Po 40 minutach znaleźliśmy Tomka i Rafiego i pojechaliśmy do domów. ;]

Chociaż ludzie nie byli mili – teksty, że już dałam/dałem, że musze rozmienić, że nie mam kasy itp, to było świetnie. :) Dobrze się bawiłam, spędziłam miło niedziele i zrobiłam bardzo dobry uczynek. :D

Czuję się spełniona. :)