Znalazłam to innym blogu. Do myślenia.

Niekochane nie wpinają czerwonych róż w mysie włosy. Nie tańczą salsy na przystankach autobusowych, ani nigdzie indziej. Spuszczają wzrok na widok całującej się pary. Mają nadwagę i kota Filemona, a także przyjaciółkę jeszcze z podstawówki, której również nikt nie pokochał. We dwie chodzą do teatru i do kina, we dwie spacerują po parkach w niedzielę, we dwie planują pielgrzymkę do Częstochowy. Mówią, że po co im ta cała miłość, która zawsze jakoś głupio się kończy, chorowitym bachorem, wredną teściową, mężem chlejącym z kolesiami. Mówią, że niezdrowe są przeciągi wiejące przez serca. Że jeszcze sama zobaczę.