kasztanek blog

Twój nowy blog

Witajcie…

Wiem notek nie było… Nawet tej jednej obiecanej – przedśwątęcznej… Czciałam dodać 23.12, ale nasz kochany serwer blog.pl się wziął i nie działał.. A potem mi kopmuter padł… I dopiero wczoraj odżył… Ehhh…

Święta jak święta… Kupę żarcia, ludzi i nie zawsze kupę prezentów… Bywa… Ale ja tam się cieszę ze świąt… Jedzonko było git, wesoło i wogóle… Prezenty jak prezenty… Piżama, książka („Dziewczyna ameryki” Meg Cabot), świecznik, kolczyki, torba i to chyba wsio… No cóż… Święta, święta i po świętach…

Właśnie odbyłam kłótnie z matką… Powiedziałam, że chciałabym mieć stałe łącze lub chociaż jakiś pakiet… Nobo telewizja kablowa to do mnie nie dotrze… No cóż… Dla nich centrum Warszawy to koniec śwaita i lepiej iść i założyć tam gdzie psy dupami szczekają… Ehhhh…

Ehhhh… Jak to miło popatrzeć jak inni gadaj godzinami na GG z przyjaciółmi… Gadają nawet tak długo, że suwak w oknie jast tak mały, że go ledwie widać… Gadają całą noc… Czekają nawet na tą jedną noc cały tydzień, a gdy przychodzi TEN dzień to jest dla nich jak błogosławieństwo… A jak spotkają się w realu to zapominają o wszystkich przeciwnościach losu i okrucieństwie tego świata… Szkoda, że ja nie mogę zaznać choć cząstki tego szczęścia…

Dobra nie będę użalać się AŻ tak tutaj… Owszem to mój blog ale bez przesady… Mam do tego inne miejsce i inną porę…

Jeśli czhceci mi zrobić niespodzinakę to zróbcie mój FriendTest… Z góry dziękuję…

Już niedługo Sylwester… Ostatnia noc w roku… Mam nadzieję, że w tą noc zapomnę o wszystkich „złych rzeczach”…
Ale tak czy siak życzę Wam szampańskiej zabawy i udanego roku 2003…

Może z okazji nowego roku zmienię laya na blogu… Choć dużej ilości bloga podoba się ten lay… Ale i tak czekam na propozycję jak zmienić… Na jaki kolor… Jaką fotkę ustawić na logo itp…. Z góry dzieki…

Przepraszam, że w poprzedniej otce nie działa fotka… Big sorry… Może w tej zadziała…?

I tym optymistycznym/pesymistycznym/dołyjącym (niepotrzebne skreślić) akcentem kończę prawdopodobnie ostatnią notkę w tym roku…

Pozdrawiam…

Keycioch…

PS.Może mało sylwestrowa ale fotka… ^^”

sailor_kostiumy.jpg

Przepraszam…

1 komentarz

Witajcie…

Wiem, że ostatnio nie było notek… Brak czasu… Ehhh… Przepraszam…

Właściwie nie przyszłam tu pisać drugiego „Pana Tadeusza”… Przyszłaam przeprosić… I powiedzieć, że jeszcze przed Świętami będą notki… (Cała sala popada w śmiech) I mała niespodzianka…

W ramach przeprosin umieszczę tekst mojej ulubionej piosenki świątecznej… „Last Christmas” WHAM!

Last Christmas
I gave you my heart
But the very next day you gave it away
This year
To save me from tears
I’ll give it to someone special x2

Once bitten and twice shy
I keep my distance
But you still catch my eye
Tell me baby
Do you recognize me?
Well, it’s been a year
It doesn’t surprise me
(Happy Christmas)
I wrapped it up and sent it
With a note saying „I love you”
I meant it
Now I know what a fool I’ve been
But if you kissed me now
I know you’d fool me again

Last Christmas
I gave you my heart
But the very next day you gave it away
This year
To save me from tears
I’ll give it to someone special x2

A crowded room
Friends with tired eyes
I’m hiding from you
And your soul of ice
My God, I thought you were
Someone to rely on
Me?
I guess I was a shoulder to cry on

A face on a lover with a fire in his heart
A man under cover but you tore me apart
Now I’ve found a real love you’ll never fool me again

Last Christmas
I gave you my heart
But the very next day you gave it away
This year
To save me from tears
I’ll give it to someone special x2

I to wszystko… Na koniec oczywiście foteczka…

Pozdrawiam…

Crazy, Lazy and Stupid Keycioch… ;P

PS. Dzisiaj imiieninny grudnia… ;P

PS2. Fajnie by było mieć takiego Hidekiego… Sweet Dreams…

hideki.jpg

SFORA…

1 komentarz

Witacjie…

Znowu dawno nie było notek… Nyo, ale cóż… Nie mam aż tyle czasu… A zresztą, co będę się tłumaczyć… Tylko winny się tłumaczy…

Ten tydzień był naprawdę niezwykły… No, lae zacznijmy od początku… Od szkoły… W szkole jest ok… Dostałam 6- z antologi z polskiego, 5+ z układu z W-F… Na tańcach byłliśmy na Warszawaince na basenie… Było zajebiście… Wogóle wszystko co jest z panią Madzią a tym bardziej z Kariną i Agatą musi być zajebiste… Tak, Agata i Karina są naprawdę super… Zwariowane, szalone… Tak, pasujemy do siebie…

Od wczoraj mam w pokoju kompa… Cieszę się bardzo… Od zawzsze o tym marzyłam… Nie jest od najlepszy ale zawsze… Jedyną jego „wadą ” jest to, że nie ma drukarki, i żeby coś wydrukować muszę chodzić do tamtego PC’et i to, że nie ma netu… Nyo, ale jak założą mi stałe (bushahahahahahahahaaaa…) to nie będzie problemu, ż e utrudniam dostęp do PC’eta…

Powiedziałam, że ten tydzień jest nie zwykły… Oceny – nic nadzwyczjanego… Układ to praca zespołu, a antologia totylko kwestia szukania i zrobienia tego co się musi… Komp… To sprawa, że tata kupił 17 do nowszego PC’eta… A że wszystko inne (PC’et, klawaitura i myszka) było w domu… Ale o rzeczy najbardziej nie zwykłej zachwilę…

W piąek byłam w kinie z Kariną na „Znakach” chioć miałyśmy iść na „Zemstę”… ^^ Film może być… Mnie niczym nie zachwicił… Serio… Ale widziałam trailler filmu na który muszę iść, lae się boję… „THE RING” (PL „Krąg”). Oto krótkia recenzja z ulotki którą mi brutalanie wepchnięto…

Wyglądało to tylko na współczesną legedę, opowieść o tajemniczej kasecie video z filmem jak z sennego koszmaru. Jeśli obejrzałeś ten film – dzwonił telefon i dziwny głos w słuchawce mówił, że za siedem dni umrzesz. Dziennikarka Rachel Kelner (Naomi Watts) podchodziła do tego scaptycznie, dopóki czworo nastolatków nie straciło życia w tajemniczyxh okolicznościach – dokładnie tydzień po obejrzeniu filmu. Zawodowa ciekawość sprawiła, że rachel obejrzała przeklętą kasetę. Teraz ma tylko siedem dni, aby rozwiązać zagadkę i ocalić życie swoje i swojego synka. On też przypadkiem widział ten film…

JEŚLI OBEJRZYSZ TEN FILM, ZOSTANIE CI 7 DNI ŻYCIA.
ALE ZANIM UMRZESZ ZOBACZYSZ KRĄG.
CZY MASZ ODWAGĘ IŚĆ DO KINA?

Oto fabuła przecudnego filmu na który nie mam odwagi iść ale chce… Zellas? Masz odwagę iść do kina? ;P

W czwartek byłam na premierze (Oo) filmu „SFORA : BEZ LITOŚCI” pana Wojciecha Wójcika z udziałem Pawała Wilczaka, Olafa Lubaszenki i Radosława Pazury… Film jest zmotnowany jest z 9 50 minutowych odcinków TV… Film jest ogólnie o… Jest czwórka przyjaciół, zają się od dzieciństwa… Walernian Duch (P. Wilczak), Stanisław Olbrycht (O. Lubaszenko), Grzegorz Nowicki (R. Pazura) i Sulima. Nazywają się STROFA… Pewnego dnia zabijają Sulimę i żoną Olbrychta… Reszta SFORY wie, że sprawcą tego jest Starewicz „Stary” (Krzysztof Koldberger) i robią wszsytko by go złapać i zamknąć… Film mi się cholernie podobał… Polecam jak nie film to serial… Po filmie był bankiet… Żarcie było ochydne… Jedyne co mnie podbudowywało – aktorzy się kręcili po całym kinie… Ehhh, wydaję to się dziwne… Co w tym dziwnego być w tłumie ponad 100 ludzi kręciło się paru aktorów… Tym bardziej jak byłam na finałach IDOLA i minełam się w drzwiach kina z Wojewódzikm? Nic… Ale dla mnie to było coś miłego… Przpychać się za Wilczkeim przez tłum… Przeciskać się aby nie popsuć zdjecia Koldbergera… Patrzeć jak Radek Pazura stoi przed stołem i wybiera… Ehhhh… I tak pewnie nie wiele którzy doczytali do tego miejsc zrozumie to… Ehhhh…

To tyle… Pewnie szybko nie będzie notki… W weekend albo jak zdarzy się coś nadzwyczjengo… Życzę wam miłej nocy i udanego tygodnia…

Pozrawaiam…

Crazy Angel Key…

chibiusahelios.jpg

Witajcie…

Wiem, notek nie było od wieków… No, ale cóż, nie mam za bardzo czasu… Szkoła, nauka, zajęcia dodatkowe, nauka.. No i trzeba znaleźć jeszcze trochę czasu na sen… Ehhh… Ja mam trochę tego czasu i piszę…

Tak, więc… W szkole nie działo się nic ciekawego… Parę ocen się złapało… Ehhh… 2 z gegry, 5- z ruskiego (aplauz ^^’), dwie 6 z sztuki… Nic ciekawego… Zapisałam się z szkole na tańce, które prowadzi moja ulubiona nauczycielka – Pani Madzia od W-F… Te tańce to połączenie aerobiku i tańców… Ehhh… Fajnie jest… I zapisałam sięna basen… Tam jest wręcz zajebiście… 6 torów (25 m), dwa jazzuci, rzeczka i zjeżdzalnia… Wiem nic nadzwyczjnego ale biorąc pod uwagę, że było 6 osób ze mną na basenie to było zajebiście…

Ehhh… Jestem chora… Od wczoraj… Chyba się dorobiłam jak byłam u Agatki Dzikoskiej na imrezce… Oj… Moja głowa… Popiło się trochę… ^^ Nie chce mi się nic robić… Boshe… Dziś to nic… Ale wczoraj… Brakowało mi tylko drgawek prześmiertlnych… Dobra przestanę się nad sobą użalać… To nie jest do tego najlepsze miejsce…

Może wkrótce pojawi się tu Friend Test… Rzecz jasna o mnie… Ciekawe czy mnie dobrze znacie… Ehhh… Nikt mnie dobrze nie zna… Nawet ja sama sibie nie znam… Wiem, okrótne to, ale jak dla mnie – prawdziwe…

Dobra kończę te wywody chorej (fizycznie i psychicznie ;P) dziewczyny… Może w chorobie wezmę się za pisanie opowiadań które chodzą mi po głowie… Któż to wie…? Życzę wam udanego weekendu… ;p

Chora psychicznie Keycioch…

PS. Oto foteczka z AS któa znalazłam nie dawno na dyskietce ZIP… Jest to chyba Michael… Nie wiem nie znam się… Ale mi się podoba… Anioły
ruless… ;P

michaelangel.JPG

Witajcie…

Oo… Tak dodaje notkę… A w zasadzie krótkie sprawozdanie… Muszę jeszcze
zrobić zielnik… – -”

Tak więc… Otóż… NIE ZAKOCHAŁAM SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak mi się tylko wydawało… A nawet jeśli to i tak nie mam szans… On jest dość
przystojny jak na 13 lat i nie ja jedna o nim myślę… Tak więc odrtazu wolę o tym aż tak nie myśleć niż potem przeżyć rozczarowanie i mieć znowu doła… Tak więc jak już wspomniałam… Nie zakochałam się… Ehhhh… A tak wogóle to po co ja to piszę…? Ehhh… Nie wiem… Boshe…

Mam do was prośbę… Od miesiąca zabieram się do zmiany wyglądu bloga… Tak… Więc pytam was czytelnkiów co i na co powinnam zmienić… Nie chce mi się robić sondy więc czekam no opinie w komentarzach lub Księdze… Tak więc walcie śmiało… Nie obraże się…

Kończę… Nie zajumjuje wam czasu… Kto by chciał czytać durną notkę nienormalnej dziewczyny/kosmitki/smoka? Nie wiem…

Pozdrawaiam…

Keycioch…

PS. MIŁEGO PORANKA ŻYCZY OWSIANKA!!!!!!!!!!!!

PS2. No i foteczka… Oto dziewczyna od której zaczeła się przygoda/męczrna z Key… Proszę państwa oto… … KEY – THE METAL IDOL!!!

07.jpg

Witajcie…

Tak, wiem dawno notek nie było… Możecie mnie zlinczować/zabić/udusić… Broń sami wybierzcie… Ja jestem za magią lub mieczem….

W szkole… Hmmm… Chyba nic nic ciekawego… Parę ocen… Raczej dobrych… 6, 5-tki, 4-ki i 3… Znalazłam w szkole prawdzie kolerzanki… Da się z nimi pogadać o wszytstkim… I są zabawne i wszystko… Nyo, ale nie miałam tu pisać o mjej definicji kloerzeństwa…

Pewnie dziwi wielu z was tytuł tej notki… Mnie też dziwi… Jak wracał do domu to wpadłam jakże idealny pomysł (cała sala GLEBA)… Ale chyba się zakochałam… Nie zakochać się to złe słowo… Zauroczyłam… O tak… Ale nie zdradzę wam mojej słodkiej tajemnicy… Nie, Zellas nawet Tobie się nie uda tego ze mnie wyciągnąć… Hehehee… Wszyscy teraz klasy pozakochiwali się… Jedna dziewczyna (głupia, pojebana itp. Ogółem nie lubię jej) chodzi z cłopakiem z III klasy (znają się ze stołówki – -”)… Jedna dziwewczyna chodzi z chłopakiem z równoległej kasy… Dwie zakochały się w dwóch z mojej klasy i w dwóch z innej… Ehhh… Jedna z nich nawet płakała po dysce, że Maciek z nią nie tańczył… A Maciek tańczył z Justyną… Ale to nie jest powód do płaczu! Ehhh… Ludzie są dziwni… Dobrze, że ja jestem kosmitką/smokiem… Było, dużo białych tang (panowie proszą panów) i do niego nie podeszłam… Brak mi odwagi… I co płaczę z tego powodu? Nie… Ehhhh… Przestanę was zanudzać i użalać się nad ludzką głupotą… To bezsensu…

Ta notka jest krótka, gdyż nie mam zbyt wielu czasu… Za godzinę mam angielski i jeszcze lekcje… Tu chcę wspomnieć o fotkach do notek… Nie wiem czemu zawsze dodaję fotkę… Teraz będę dodawać notkę kóra jest mi bliska lub pokazuje moje aktualne odczucia… Albo coś innego ale o tym będę wpominać przy wiecznych PS… ^^

Żegnam was i życzę wam miłej nocy i udanego tygodnia gdyż nie wiem czy znajdę

w tym tygodniui czas na napisanie notek…

Pozdrawiam…

Key…

PS. Prawdziwa przyjaźń… Zawsze o niej marzę… Może w tym roku mi się uda?

company.jpg

Wiersz…

Brak komentarzy

Witajcie…

Wiem, dawno notek nie było… Miałam pracować nad blogami ale, żadnych zmian narazie nie ma… Ehhh… Miałam tyle pracy i jeszcze przyleciał dziadek i wujek z USA… Ostatntio tu byli z 8 lat temu… Mam nadzieje, że mi wybaczycie…

Przez ten tydzień nie działo się nic nadzwyczajnego, lecz nie codziennego… W sobotę był ślub mojego brata… Wesele… W niedziele odpoczywanie lub jak w moim przypadku nudzenie się lub robienie zbędnych rzeczy… W szkole ok… O tym zachwilę… Wrócę do niecodziennych gości… Bardzo się ucieszyłam, że przylecieli… Owszem widziałam ich rok temu ale to nie to samo… Dziadek wcale nie urodził się tam… On jest Polakiem… Wyjechał do USA bo tu, w Polsce nie miał warunków do dalszego życia… Zastanawiam się, jak to jest… Po 10 latach przyjechać do ojczyzny… Nie wiem… Ale tydzień spędziłam bardzo miło i bardzo się cieszę…

Teraz będę przynudzać o szkole… A w „kofanej” (- -”) szkole było o.k… Oceny ok… 5 – geografia, 5 – matematyka… Ehhh… W przyszły wtorek i środe czekają mnie testy… Matematyczno – przyrodniczy i humanistyczny by sprawdzić na jakim jesteśmy poziomie… Ehhh…
W klasie znalazłam kolerzanki… Karinę, Agatę i Justynę… Karina i Agata są jak „duże dzieci”… Karina chce się ciągle bawić… Ehhh… One są szalone… ;P Wtacając do Davida i Filipa… Odzepili się ode mnie… Nawet strasznie nie narzekają gdy musi być któryś ze mną w parze na angielskim… Jak chcą to potrafią uspokojić się i pomyśleć… W piątek byłam w parze z Davidem i uspokojił się, „pomyślał” i nawet obronił mnie (słownie)…

Tyle o szkole… Dziś jest kolejny odcinke Roswell… Ciekawa jestem co się w nim zdarzy… Liz i Max kochają się lecz nie mogą być razem… Maria i Michael ciągle kłócą się i godzą… I coś iskrzy między Isabel i Alexem… Ehhh… Przecież miałam pisać o czymś innym… Mianowicie o wierszu…

Mama wczoraj kupiła najnowszy tomik wierszy Wisławy Szymborskiej „CHWILA”… Bardzo mi się jej wiersze podobają… Widać, że kobieta mocno stoi na ziemi i ma ogromną wyobraźnię i fantazję… Ehhh… Jej wiersze… Moim zdaniem to najlepsza polska poetka… No w końcu za coś dostała tego Nobla…
Zamieszczę tu jej wiersz z nowego tomiku, który mi się bardzo podoba…

TROCHĘ O DUSZY

Duszę się miewa.
Nikt nie ma jej bez przerwy
i na zawsze.

Dzień za dniem,
rok za rokiem
może bez niej minąć.

Czasem tylko w zachwytach
i lękach dzieciństwa
zagnieżdża się na dłużej.
Czasem tylko w zadziwieniu,
że jesteśmy starzy.

Rzadko nam asystuje
podczas zajęć żmudnych,
jak przesuwanie mebli,
dźwiganie walizek
czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.

Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa
z reguły ma wychodne.

Na tysiąc naszych rozmów
uczestniczy w jednej,
a i to niekoniecznie,
bo woli milczenie.

Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,
cichcem schodzi z dyżuru.

Jest wybredna:
niechętnie widzi nas w tłumie,
mierzi ją nasza wlaka o byle przewagę
i trekot interesów.

Radość i smutek
to nie są dla niej dwa różne uczucia.
Tylko w ich połączeniu
jest przy nas obecna.

Możemy na nią liczyć,
kiedy niczego nie jesteśmy pewni,
a wszystko ciekawi.

Z przedmiotów materialnych
lubi zegary z wahadłem
i lustra, które pracują gorliwie,
nawet gdy nikt nie patrzy.

Nie mówi skąd przybywa
i kiedy znowu nam zniknie,
ale wyraźnie czeka na takie pytania.

Wygląda na to,
że tak jak ona nam,
również i my
jesteśmy jej na coś potrzebni.

Mam nadzieję, że wiersz wam przypadnie do gustu… Ja już kończę bo jeszcze cały dzień przedemną… Życzę udanego dnia i nocy itp.

Pozdrowienia…

Key aka Liz

PS. Foteczka… Dawno jej tu nie było… ;p Nic nadzwyczajnego ale zawsze coś innego…

mkrgroup.jpg

Witajcie…

Oto pierwsza notka od tygodnia… Ehhh… Zielona szkoła, potem ślub brata, przyjazd dziadka… Ale wszystko po kolei…

Sprawozdanie z kończącego się dziś tygodnia… Tak więc w poniedziałek o 8.00 pojechałam autokarem do Dzwirzyna koło Kołobrzegu na zieloną szkołę… W tym zadupiu byliśmy około 17.00… Obiadokolacja i spacerek nad morze… Ehhh… Morze… Plaża… Chyba nie ma piękniejszego miejsca na Ziemi… Zaszło już Słońce… Chmury na horyzoncie robiły wrażenie lądu… Ehhh… 24 wrześień – wtorek… W tym dniu mieliśmy lekcje… Było tak suuuuper… Zajęcia z sorką od bilogii to była pierwsza pomoc… Na nieszczęście chłopców nie było sztucznego oddychania usta-usta… ;P Potem jeszcze spacer z kobietą od fizyki nad morze a potem coś tam pieprzyła, potem spacerek wokół drzew z inną babą, potem j.polski i jakaś legenda a potem matma z naszym wychowacą… A najgorze było to, że dał nam zadania na oceny i trzeba było to robić też w wolnym czasie… Ehhh… Beloved mr. Jędroszkowiak… Po obiedzie poszliśmy na spacer nad morze z kobietą od gegry i bawiliśmy się w cząsteczki powietrza… – -”"”"”"”"”" NC!!!!!!!!!!!! Wieczorem była dyskoteka… Utwory które wszystkich podrywały z krzeseł/podłogi/od ścian/czegoś innego (niepotrzebne skreślić) to m.in.: „Nas Nie Dogoniat”,
„When You Look At Me”, „Jestem Bogiem” i Eminiem… W środę pojechaliśmy na cały dzień do Kołobrzegu… Niby było fajnie, ale mieliśmy głupią przewodniczkę… Zadużo gadała… Ehhh… Potem było głupie ognisko w towarzystwie deszczu… – -’ W czwartek od rana lało… Mieliśmy gdzieś tam iść… Nyo, ale panie i pan animatorzy zrobili jakieś zawody… My rywalizowaliśmy z klasą Ib (ja jestem w Ia) i wygraliśmy!!! A jak… ;P Później poszliśmy z facetem na zakupy… Wieczorem była dyskoteka do 23.00… A w piątek powrót do domu… O 22.00 bylismy w Wawie…

Wczoraj był ślub mojego starszego brata ciotecznego – Marka… Było fajnie… Wesele też sie udało ale ja nie tańczyłam… Byłam tak „trochę” zmęczona ale było ok…

A teraz piszę tę notkę… Właśnie wpadł mi w ręce nowy numer Kawaii z płytą… Tak więc kończę i życzę udanego tygodnia bo sądze, że w najbliższym czasie nie będzie notek…

Pozdrowienia…

Key aka Liz…

Witajcie…

Ja dziś na krótko… serio!!!

Tak więc w szkole przez te dni nie działo się nic szególnego… Tylko dziś
byliśmy na ścieżce regionalnej… Polegało to na tym, że chodziliśmy po okolicy szkoły, baba coś tam mówiła (my musieliśmy udawać, że jej słuchamy) a my mamy zrobiś z każdego przedmiotu coś tam… BOSKO… Wszystko albo chociaż połowę muszę zrobiś dziś… Ponieważ dzisiaj idę na otwarcie wystaway Picassa (extra nie?) a w sobotę chcęsięspotkać z Zellas a w oniedziałek wyjeżdzam da ZS… Bosko… Oto sytuacja…

Wzasadzie chciałam ylko to napisać i powiadomić was, że wyjeżdzam… Wracam piątek około 22.00 Ehhh… Lekcje nad morzem… ALe zawsze jakaś atrakcja, nie?

Ok. That’s @ll… Nie mam czasu się rozpisywać… Tak więc życzę wam udanego tygodnia… Chociaż niech wam się uda…

Pozdrawiam…

Very tried Key…

Ps. Sea rulessssss… – -”””

bellsea.jpg

Przerwa…

Brak komentarzy

Witajcie…

Dziś na krótko bo nie mam o czym pisać… I właśnie o tym jest ta notka… Ale na razie o dniu dzisiejszym…

Tak więc zaczełam dzień od ukochanego języka polskiego z moją ukochaną kobietą zombii… Na każdej lekcji mówi, że ona jest najlepszą nauczycielką, że jej uczniowie zdają egzaminy najlepiej i dostają się do najlepszych szkół… Ehhh… Kocham ją… Później historia… Mamy dziwną babę… No ale jakoś przeżłam… Nie wiem jak… Siła wyższa… Potem najlepsza lekcja w całym dzisiejszym dniu – informatyka… Ponieważ facet miał coś do roboty to mogliśmy siedzieć całą lekcję w necie… Yea… Potem godzina wychowawcza… Facet coś tam gadał i gadał… W piątek idziemy na spacer „ścieżką regionalną” po okolicy szkoły… I nie mamy lekcji… Jedyna słuszna sprawa… I oddał kartkówki z ułamków dziesiętnych… Dostała 4… Ale przez nieuwagę… Nie przeczytałam polecenia do końca a w jednym pomyliłam się w obliczeniach… Religia… Jak religia… Trochę pogadał, kazał cos narysować napisać i tyle… Geografia… Sfery… No coments… I biologia… Kartkówka… Prosta była… A potem szkielet… Ehhh…

A na 16.30 szłam na angielski do English First… W każdy poniedziałek i
środę na 16.30 koniec 18.00… W grupie mam koleżankę z zeszłego roku – Aśkę… Zdała do I liceum… A tak to w grupie mam jakieś gnojki… Ehhh… Ale przynajmniej lepsza kobietę…

A wracjąc do szkoły… Moi „kochani” (zaznaczam w cudzysłowie) koledzy to znaczy Pan David, Filip i Grzegorz dali mi przezwisko – Georgia… Nie wiem czy chodzi im o tan zapis czy inny i inne znaczenie… Lecz ja z tego odebrałam inaczej… Przecież Geogria to stan w USA… W Georgi leży Atlanta… A obok Atlanty leży mała wioska Roswell… Lecz nie to Roswell znane z serialu i UFO… Tamte Roswell jest w Nowym Meksyku… Chyba się zmieniam i odbieram śwait z zupełnie innej strony… Czy to dobrze…? Nie wiem… Może się nie długo dowiem…

Teraz przechodzimy do drugiej części notki… Tak, narazie nie będzie notek… Po pierwsze – nie mam czasu, po drugie – nie mam zbytnio o czym a po trzecie – mam innego bloga do zrobienia… A teraz krótkie wyjaśnienia… 1. Nie mam czasu… Co tu wyjaśniać… Szkoła, po drugie szkoła po trzecie angielski i po czwarte szkoła… 2. Nie mam o czym pisać… Nie mam porostu o czym dokładnie pisać… Coraz częściej brak mi dobrych pomysłów… A pisanie o własnym życiu nie wiem czy by to kogoś wciągneło z nogami… Tak więc przestaje pisać… Nie oznacza to, że kasuję bloga… Porostu mam co innego do roboty… Tu odrazu wyjaśniam punkt 3… Mam innego bloga do zrobienia… Ale więcej nic nie powiem… Do 2… Szkoła i nauka… Zależy mi na dobrych ocenach… Przynajmniej na początku… A w poniedziałek wyjeżdzam na Zieloną Szkołę… Wracem w piątek o 22.00… W sobotę mam ślub brata… A w niedzielę będę zdychać zapewne… Tak więc pewnie pojawi się krótka notka jeszcze w tym tygodniu a potem już w październiku… Może poracuję nad grafiką…

Ehhh… Ta notka jest bez sensu i składu… I właśnie tez daletgo musze sobie zrobić przerwę… Przepraszam… Kończę…. Pozdrawaiam was wszystkich serdecznie i życze miłej i ciepłej nocy…

Pozdrawiam…

Key aka Liz Parker

PS. Foteczka na dłuższe rozstanie…

urdmoon.jpg

  • RSS