kasztanek blog

Twój nowy blog

Witajcie…

Wiem, notka miała być wczoraj ale mi się nie kciało więc jest dzisiaj…

Tak więc… W piątek były lekcje skrócone do 12.30 tak jak to miała być… Tak więc o 13.00 byłam w domciu i byłam happy… Oczywiście robiłam najprzeróżniejsze rzeczy oprócz lekcji by mieć weekend wolny… Zrobiłam wszystkie lekcje do 23.00 (przypomniało mi sie o 20.30…). Tylko muszę przeczytać na poniedziałek dwa rozdizały z bilologi bo będzie kartkówka! Boję się… Będzie AŻ z dwóch tematów… Dobra skończmy z tymi żartami…
A dzisiaj był !@#$%&* II Festiwal Po Lekcjach… I to w moje szkole… BOSKO… Trzeba było tam siedzieć od 9.30 do 12.30… I była piękna pogoda… Padał deszcze i było zimno… BOSKO… Nie było tam nic szczególnego… Miała być pani minister… BOSKO… A co do festiwalu to mam małą (lecz przykrą) tajemnicę… Coś mi ta gadanina przypomnia… A raczej kogoś… Ehhh… Nie ważne… – -’

Dzisiaj krótko o moim życiu… Tak jak obiecałam w poprzedniej notce teraz
opowiem o ROSELL… Moim ukochanym serialu… Uprzedzam, że notka jest po
obejrzeniu 5 odcinków I serii…

Fabuła… ROSWELL to serial w którym toczą się losy 3 kosmitów… (Widziałam
na stronach też Tess – zdaje się, że 4 kosmitkę ale bliższe dane nie są mi znane…) Przystojengo Maxa, jego siostry Isabel i ich przyjaciela Michaela… Pewnego dnia w „Cafe Crashdown” dochodzi do strzelaniny i zostaje postrzelona Liz Parker, podbiega do niej Max, jej kolega z klasy i ratuje jej życie… Max wyjawia Liz, że nie jest Ziemianinem i pochodzi „z dalekiej północy”… Cała trójka ma nadprzyrodzone zdolności… Muszą uważwć, żeby ich tajemnica nie rozeszła się… Przeżywają, też przyjaźnie imiłóści… A wszególnoiści to drugie… Mogę wyjawić, że z fotek które widziałam to powstają trzy pary… Liz i Max… To było oczywiste od pierwszego odcinka… Michael i Maria… Hmmm… I Isabel i Alex… Alex to przyjaciel Liz i Marii… (Alexa gra syn Toma Hanks – Colin Hanks… Jesu… Jego tatuś jest wmiarę przystojny a on… IK! No Coments…) tak więc teaz bliżej przedstawię głównych bohaterów…

Liz Parker… Główna bohaterka ROSWELL… Gra ją Shiri Appleby… Liz zostaje postrzelona w brzuch i od tego zaczyna się cała akcja… Gdyż Max wyjawia jej kim są on, Michael i Isabel… Musi dochować tajemnicy…
Liz chodzi razem z Maxem do klasy bilogicznej… Jest świetną uczennicą… Marzy by zostać w przyszłości bilologiem… Razem ze swóją przyjaciółką – Marią pracują w barze rodziców Liz „Cafe Crashdown” gdzie była strzelanina… Jest to moja ulubiona postać z ROSWELL… No dobra zaraz obok Maxa przynam się… I tak sobie często przed snem rozmyślam przed snem o Liz i znajduję coraz więcej cech które mamy podobne… Jakie…? O nie… Tego to już wam nie wyjawię… Może kiedyś…

O oto Liz Parker…
lizparker.jpg

Max Evans… Drugi główny bohater serii ROSWELL… W Maxa wcielił się Jason Behr… Max jest jedym z tróki kosmitów którzy żyją na Ziemi… Jest „główą” grupy… Pomógł Liz w „Crashdown”… Chodzi razem z nią do klasy… Max jest
bardzo cichy, spokojny i baaardzo tajemniczy… W tajemniczości mółby stanąć do walki z Xellosem…:P Max ma młodzszą siostrę – ISabel… Razem mieszkają u przybranych rodziców… Maxa wciąż dręczą pytania… Skąd są… Ile mają naprawdę lat… Czy gdzieś „tam” mają rodzinę… I wiele, wiele innych… Szukając odpowiedzi na te i inne pytania zaczyna pracować w UFO CENTER… Max jest moją ulubioną postacią z ROSWELL zaraz obok Liz… Jest też cholernie przystojny… Chociaż w ROSWELL ma włosy trochę przylizane i jest sexy… To jak ma włosy na zel i do góry to jest taki sexy… SERIO!!! Może umieszcze tu jego kawaii fotę ale znam miejsce gdzie ta fota może się niedługo pojawić…

Max Evans…
maxevans.jpg

Isabel Evans… w tej roli Katherine Hegil… Isabel jest młodzszą siostrą
Maxa… Jest bardzo ostrożna i jest przeciwna mówienia komukolwiek o ich tajemnicy… Napoczątku czuje szczególną antypatię do Marii… Nawet wchodzi do jej snu… Isabel bardzo dba o swój wygląd i dobre mniemanie…
Nie ma o Isabel konkretntgo zdania gdyż narazie nie pokazła sałej siebie…

Młodsza siostra Maxa – Isabel…
isabelevans.jpg

Michael Guerin (Bernard Ferh) to bliski przyjaciel Maxa i Isabel… Chodzi razem z Liz i Maxem do klasy… Mieszka z przybranym ojcem w przyczemie campingowej…Jest najbardziej ostrożny i czujny z czałej tróki… I również ma najlepsze teksty… A wszegółności do Maxa… ;) W jegu zwyczaju jest też budzenie o trzeciej nad ranem Maxa i mówienie mu o jakiś pierdołach, a potem
zostanie u nigo do końca nocy… Nawet ma własny śpiwór u Maxa w pokoju ;)… Zabiera Liz pamiętnik by dowiedzieć się czegoś więcej on niej… Czy może jej zaufać… Oddając jej dziennik powidział… „Dobrze wiedzieć, że mamy przyjaciela… (…) Mam kolejną rzecz by zazdrościć Maxowi…”
Michael jest moją trzecią ulubioną postacią z ROSWELL… On jest również bardzo przystojny… Ale jak ma włosy na żel i do góry… Bo mam foty gdzie ma włosy długie (do brody) i przylizane… Ehhh… To już nie jest takie sexy… A tak apropo włosów Michaela… Dziwi mnie to, że w dzisiejszym odcinku zerwał się o 3 nad ranem i miał włosyidealnie ułożone… Magia telewizji… A tak jeszcze o Michaelu… To wiecie, że ma zdolności
plastyczne…?

O oto Michael w wersji kawii i sexy…
michael.jpg

I na końcy Maria… Marie zagrała Majnadra Delfino… Maria to najlepsza
przyjaciółka Liz… Znają się od dziecka… Razem pracują w „Crashdown”… Nie przepada za Isabel i nawet jej się boi… Gdy Maria miała wyśpiewać wszystko co wiem o Maxie, Michaelu i Isabel Valentiemu przypomniała sobie Isabel i jej mamę… Jakie są szczęśliwe… I jakby wyśpiewała wszystko Valentiemu to Max, Michael i Isabel mieli by duże kłopoty… Tak więc Maria skłamała na rzecz trójki kosmitów…
Osobiście nie przepadam za Marią… I tak wolę Liz :P Wyjawię, że Maria w późniejszych odcinkach będzie miała długie włosy… Do ramion…

Maria De Luca w wersji „krótkiej”… ;P
mariadeluca.jpg

To już wszyscy ważniejsi bohaterowie ROSWELL… Mam nadzieję, że przybliżyłam wam trochę tajemnicze i zagadkowe Roswell…

Kończę bo się zabardzo rozpisałam… Życzę wam miłej nocy… Wracam do mojej
kochanej samotni…

Pozdrawiam…

Key aka Liz Parker…

AND DO YOU BELIEVE…?

Ehhh… Witajcie…

Wiem… Dawno nie było notki… Ale to z braku czasu… Ehhh… Przepraszam…

W szkole o.k… Nie będe się rozpisywać ponieważ nie jest to celem dzisiejszej notki… Ehhh… Najbardziej podoba mi się informa i w czwartki chodzę na kółko inforatyczne, więc kto chce ze mną pogadać to jestem jutro dostępna w godzinach 14.40 do 16.00 na GG… Mój numer to 2536095… Zapraszam serdecznie… Od pażdziernika będę chodzić do English First (szkoły angielskiego)… W poniedziałki i środy od 16.30 do 18.00… Ehhh… No jak w szkole nie ma możliwości to chociaż tam się poduczymy… Wiem, ze chodzę do klasy anglojęzycznej i mówię, że nie nuczę się tu… Poprostu chłopcy drą się na cały regulator a pani nie umie ich uciszyć… Jest młoda i nie ma doświadczenia… Ehhh…

Tak… To już rok… Rok od tego strasznego dnia… Od dnia w którym wszystko legło w gruzach… Metaforycznie i dosłownie… Dwie, piękne bliźniacze wieżę World Trade Centre zostały zaatakowane… Jeden z symboli Nowego Jorku… Już nie ma ich na panoramie Nowego Jorku… Zgineło tam ponad 2 500 osób… Przeżyło ze 20… W tym 9 wyciągnięto spod grózów… JA mam do tego dnia szególnie odczuwam… Ponieważ mam tam rodzinę… Dziadka,babcię i chrzesną… Mój dziadek był wtedy na środkowym Manhatanie… Przypominam, że WTC było na dolnym Manhatanie… Ehhh… Jeszcze gorsze było to, ze w sierniu 2001 ja… Ja… Ja byłam przy bliźniaczych wieżach… Ja nawet byłam w nich… Nie na najwyższych piętrach ale na dole i w
subway’u… Pamiętam był wtedy piękny dzień… Błękitne niebo, ani jednej chmurki, słońce świeciło… Ja miałam zły humor… Ponieważ, tata powiedział, że kupi mi jakąś zabawkę… A ja chciałam jechać do największego sklepu z zabawkami na Manhatanie, a nie oglądać jakieś głupie wieże… Tak mówiłam o nich rok temu… Naszczęście ja miałam to szczęscie, że byłam na ostatnim pietrze obydwu wież jak byłam mała… Niewiele pamiętam… Pamiętam, że rok temu, 11 września mniej więcej o tej samej godzinie przypomniałam sobie jedną rzecz… „Ale ja głupia cipa jestem… Przecież tata i dziadek chciał mnie wciągnąć na wieże a ja nie chciałam…” Jestem beznadziejna… Nawet dziś ledno mogę patrzeć na zdjęcia z 11 września 2001… Lecz jakoś dziś obejrzłam dzisiejsze specjane wydanie FAKTÓW… Jedno co podobało mi się dziś w szkole to to, że o dwunastej dziesięć zadzwonił dzwonek i nastąpiła minuta ciszy… Bardzo mi się to podobało… W temacie napisałam, że to trż radość, szczęście i wygrana… Ponieważ doszłam dziś do wniosku, że dla Amerykanów to dzień nie tylko nieszczęścia, katastrofy i przegraniej… Lecz także dzień kiedy Ameryka nie poddała się… Potrafili podnieść się… Zaatakowali Afganistan, Irak… Ludzie mogą spać spokojniej niż choćby półroku temu… Nie potrafię dokładnie wyjaśnić tego co myślę… Sami musicie dojść do tego…

Kończę o 11 września gdyż z ledwością piszę i konstruuje zdania które mają jakiś tam
sens… Przepraszam…

Miałam dziś pisać o Roswell ale z powodu 11 września napisze to jutro albo w piątek… Muszę się podnieść… I tak czeka mnie dziś długa i ciężka noc…

Pozdrawiam…

Key or Liz Parker

ZA WSZYSTKIE OFIARY ATAKU Z 11 WRZEŚNIA…

Witajcie…

Ehhh… Dawno nie było notki, wiem… Jakoś brak mi pomysłów i tematów… A jakbym pisała tylko o swojej szkole wkółko naokrągło to by tego już nikt nie czytał… Ehhh… Teraz małe sprawozdanie z pierwszego tygodnia szkoły…

Tak więc… Nauczyciele ogółem cool… Z wyjątkiem bilogoii i geografii… Kobitki są poprostu drętwe… Bez życia… Takie nie dzisiejsze… A kobieta od sztuki jest jakaś bardzo nerwowa… My stoimy przed klasą a ona się przepycha i z takim tekstem „Przesunąć się! Ja tu jeswm najważniejsza!” Ehhh… No Coments… – -” Stwierdziałam, że jest ona istotą z innego świata i w jakimś tajnym miejscu w szkole (jeszcze niewiem w jakim ale obstawaim bunkier… Bunkier to mała klasa od religi w podziemiach obok szatni) i przenoisi się do innego świata gfzie zmienia się w swoją rzeczywistą postać czyli w jakiegoś ochydnego potwora, i w każdej szkole jest taki nauczyciel lub inna osoba która szpieguję całą szkołę… Ehhh… Chyba za dużo razy czytam W.I.T.C.H.’a i mam zbyt bujną wyobraźnię… Ehhh… Moja baba od ruskiego jest ostra… Weszła, przedstawiła się i zaczeła lekcję, jakbyśmy się znali od dawna… Ehhh… I mam się na wtorek nauczyć pierwszych siedmiu liter alfabetu ruskiego… Ich wymowy i pisowni… A, be, we, gie, de, je, jo… Oto one tylko teraz pisownia… Baba od W-F jest okropna… Ogółem jest wporzo ale jej zadania… W piątki mamy 2 W-F pod rząd… Na pierwszej lekcji miałyśmy zrobić około 10 kółek wokł szkoły… Poprostu bosko… A na drugiej grałyśmy z chłopcami w kosza… Ehhh…A i doszłam jeszcze do tego, że moja kobieta od polskiego to zombii w ciele kobiety… Tylko zombii nie myśli i kieruję się instyktem… A ona robi wrażenie inteligentnej… Może sztuczna inteligencja… Kto wie…

Co do klasy… Z paroma dziewczynami zakolegowałam się… Chłopcy? Nie dziękuję… Nie chce nikogo obrażać kto jest w moim wieku (13-14 lat) ale chłopcy są wtedy jeszcze dziećmi… Wiem, niektórzy dojrzewają wcześniej niż rówieśnicy ale niektórzy jakby zatrzymali się w rozwoju w wieku 10 lat… Może za rok… Kto wie… (Czyżby kolejne moje powiedzonko? Ehhh… Kto wie… ;)

Tyle o kochanej szkole… Wczoraj dowiedziałam się, że do końca roku ma się pojawić w kinach (!) film pełnometrażowy (który niewiem ale prawdopodobnie 12) Dragon Ball Z… I… Najnowszy hit Hayao Miyazakiego „Sen to Chihiro no kamikakushi” („Spirited Away”)!!! Yea… Jak TVN7 i POLSAT się nie postarali o dobra anime to zrobiło to polskie kino…

Dziś znów oglądałam „ROSWELL – W kręgu tajemnic”… Boże ten serail wciąga!!! Osobiście nie przepadam za kosmitami w ich „właściwej” formie, ale w ludzkiej czemu nie… A tym bardziej jak są tak sexy jak Max Avens i Michael… Choć Izabell jest też kawaii… Tylko muszę się dowiedzieć ile to ma odcinków… Choć przyznam, że nie jest to tylko o kosmitach ale także o oczuciach jakie towarzyszą Maxowi, Michaelowi, Izabell, Liz i Marii… Liz i Mariia wiedzą o tym, że pierwsza trójka z wymienionych nie pochodzą z Ziemi i mają nadprzyrodzone zdolności… Cała piątka, żyje w strachu, żeby przypadkiem nikt się nie dowiedział, ich uczucia… Planach na przyszłość,
marzeniach i problemach dorastania (bohaterowie mają po 16-17 lat ale ich
też dotyczy ten problem…)… Ogółem serial polecam i mnie wciągną… ;)

„Here with me”… To piosenka Dido napisana specjalnie dla „ROSWELL”…
Piosenka jest w czołówce i „w napisach”… Przypadkiem mam płytę Dido… I od półtorejgodziny słucham tego utworu… Jest piękny… Ta muzyka… Sam początek i
końcówka są takie tajemnicze… Właśnie one się pojawaiją w czołówce… Piosenka mi się cholernie podoba… Tekstu nie postadam a nie będę spisywać
bo to wyjdzie jeszcze gorzej… Tak więc jak go zdobęde to napewno tu się
znajdzie… Jak nie w notce to gdzie indziej…

To już koniec… Rozmarzyłam się… Roswell… Teraz to podobno opustoszałe
miasteczko… Trudno tam znaleźć żywą duszę… To ma związek z kosmitami… Chciałambym przenieść do Roswell… Ale tego z serialu… Ale to moje marznia… Życzę wam miłej i spokojnej nocy… Niech przyśnią wam się same przyjemne rzeczy…

Pozdrawiam…

Key Parker ;P

Witajcie…

Wiem! Nie było notek od niedzieli, ale nie mogłam… Musiałam odpocząć… Miałam doła 2002… A pozatym też jestem człowiekiem i też mam problemy i
inne sprawy… Lecz mam nadzieję, że teraz notki, mimo szkoły będą regularnie…

Ehhh… Szkoła… To spowodu jej miałam doła… A dokładniej przez klasę… Już drugiego dnia każda osoba już się z kimś się znała, z kimś gadała… A ja, szłam do kościoła sama… Z nikim nie gadałam… Poprostu sama… Ehhh…A jeszcze starzy się kłócą… Mówią, że oni tylko rozmawiają… Ale im nie wierzędo końca… Słyszałam ich te niby rozmowy… Ojciec podnosi głos (nie nie krzyczy, tylko podosi głos) i o coś się kłócą… O nic ważnego… Ni ale zawsze… A gorzej, że ja to wszystko słysze… Ehhh… I jeszcze dlatego miałąm takiego doła, że teraz przydałaby się przyjaciółka, lub chociaż koleżanka… Lecz takiej w nowym otoczeniu nie posiadam… Owszem dzisiaj zaprzyjaźniłam się z taką Kasią. Jaest cicha, spokojna, lubi czytać i robi wrażenie osoby dobrze uczącej się… Mam w klasie dwie osoby (oprócz mnie) które interesują się m&a i ich wiedza nie kończy się na tym co wyemitował POLSAT, RTL7 i TVN7… O nie… Z tego co słyszałam ich rozmowę to padły tytuły: Slayers, DB, Video Girl Ai, Gundam Wing, X – Clamp, Vision of Escaflowne i coś OAV ale co to nie wiem… Ale widzę, że mają o tym dość dużo informacji… I dobrze :P

A nauczyciele? Moim wychowawcą jest pan od matematyki… Całkiem wporządku… Polski… Babka, mówiła o sobie, że jest ostra, sprawiedliwa i nie lubi kłamstwa i przekręstw ale kiedy trzeba to jest śmieszna… Całkiem fajna babka… Religia… Ksiądz… Może nie fajny, ale NORMALNY… Bo jak narazie trafiałam na psycholi…W-F’istka jest cool… Powiedziała, że postara się, żebyśmy miały prawie każdą dyscyplinę sportu… Tz. gimnastykę, lekkąatletykę, gry zespołowe itp. A może nawet w zimie łyżwiarstwo i basen! Ale basen to płatne z własnej kieszeni bo szkoła nie ma pieniędzy… No tak w pażdzierniku ma być biblioteka multimedialna… Ehh… Sorka od bilogii… Drętwa… Nie zrobiła na mnie wrażenia… I tyle o mojej kochanej szkole…

Ehhh… Nawet nie ma fajnych anime do oglądania… DBZ, DBGT, PoKeMoN… Bo nie posiadam kanału MINIMAX/HYPER a po szwabsku nie będę oglądać… Będę
mogła po rusku za jakieś pół roku/rok… Będe się uczyć ruskiego ;P… Nas nie dogoniat… I otym poświęcę następną część tej notki…

Ehhh… Nas nie dogoniat… To piosenka rosyjskiego duetu TATU… Lena i Julia są lesbijkami… Ale mnie nie obchodzi kim one są… Ważne, że mają fajne piosenki… Wiem ,że dla niektórych to disco polo, ale mam to gdzieś daleko… Nie będę tu się ozprawaić nad tym zespołem, lecz nad samym zdaniem Nas nie dogoniat…

Nas nie dogoniat, jak łatwo się domyśleć oznacza po rosyjsku Nikt nas nie dogoini albo Nie dogonią nas… Jak wczoraj miałam doła a starzy się kłócili za ścianą puścili to w radiu (Jakby co to jestem wielką fanką Radia ZET i wczoraj było na pierwszym miejscu w Czystej Liście… ;PPPPPPPPPPPPP)…
Zastatowiłam się nad tym zdaniem… Przemyślałam to… I polepszyło mi się… Odebrałam to w taki sposób… Nas nie dogoniat… Nas zmieniłam na mnie… I mnie nikt nie dogoni… Czyli jestem najlepsza… Nikt mnie nie dogoni… Moja była kobieta od polskiego z VI klasy nazwałaby to cechą – upór w dążeniu do wyznaczonego celu… I odkryłam że tą cechę ja też posiadam… Ta cecha też występuje przy rywalizacji… I teraz gdy będę miała doła albo coś w tym stylu to sobie przypomnę sobie moje wczorajsze myśli… Jestem najlepsza… Nikt mnie nie dogoni… Nikt mnie nie pokona…Wiem, że to nazywa się skromność i niektórzy którzy doczytali do tej linijki mogą nazwać mnie narcyzem, samolubem i, że jestem w sobie „zakochana” itp. itd. Ale mnie to w jakiś sposób motywuję… Wiem bredzę
już… – -”"

Marzenia, Nadzieja i Wiara… Te słowa do mnie najbardziej przemawaiją ostatnio… I w nie wierzę…

Kończę, bo już zaczynam ostro bredzić… Pozdrawaiam i życzę miłej nocy… A ja muszę się wkońcu wyspać bo ostatnio kładę się o 24.00 a muszę wstać CODZIENNIE o 6.40… Ehhh… Life is brutal…

Pozdrawaiam…

Key…

PS. Foteczka na nowy rok szkolny… :) Niech ten rok szkolny będzie pełen
waszych sukcesów, osiągnięć i dobrych ocen…

lina_scool.jpg

Witajcie…

Dziś jaką mamy ochydną pogodę… Ehhh… Dziś nie będzie notka optymistyczna… A czemu to zaraz wyjaśnię…

Ehhh… Rano wstałam i łeb mnie tak bolał, że nawet nie mogłam nim ruszać… Potem o 12.00 obejrzałam jakże głupi film… Nie pamiętam nazwy ale było coś o hamburgerach… Pojechałam z ojcem do MediaMarktu i kupiłam 10 płaskich i kolorowych pudełek na CD… Pudełka potrzebne mi ponieważ mam CD-R bez pudełek… A mam parę nagranych… Ehhh…

Póżniej obejrzałam mojego kochanego Roswell’a… Kosmici rullessssssss… :P A teraz przyczyna mojego nastroju… Po pierwsze: Koniec Wakacji a po drugie: szkoła… Ehhh… Szkoda, że kończą się wakacje… Jak siedziałam prawie cały lipiec w domu to tak sobie myśłałam… Ehhh… Jeszcze conajmniej miesiąc wakacji… A jak wróciłam z Łeby to został tlyko tydzień… Ehhh… Jak ten czas szybko leci… A druga sprawa o której już wsześniej pisałam to nie akceptacja itp… Ehhh… Ale nie bedę się nad sobą
TU użalać…

Prepraszam, że dziś tak krótko ale nie mam veny by pisać… Ani ochoty… I mi się nie kce… Ja kce do Roswell… Już wolę ich problemy…

Pozdrawiam…

Very Sad Key…

Witajcie…

Dziś notka wyjątkowo późno… Yea… Kocham noc… A tera małe sprawozdanie
z przedostantiego dnia wakacji…

Tak więc rano wstałam… Zadzwoniła kolerzanka (Evelina) bo chciała się umówić się do kina… Ja nie mając planów na dzień dzisiejszy zgodziłam się… A tym bardziej, że miałyśmy iść na Scooby’iego a na to chciałam iść od dawna… Tak więc film mi się podobał… Powiem więcej był zajebisty… Fabuła bardzo dobra… Grupa dedektywów – Fred, Daphne, Velma, Shaggy i oczywiście Scooby rozwiązywali zagadki (lecz ni chodzi o takie matematyczne czy rebusy…)… I po rozwiązaniu jednej z nich pokłocili się i każdy poszedł w inną stronę i chciał działać na własną rękę… Tylko Shaggy i Scooby zostali razem… I tam padły słowa bardzo piękne…

Scooby- Czy ty też odejdziesz?
Shaggy- Nie. Tylko prawdziwi przyjaciele nigdy nie odchodzą…

Po dwóch latach cała piątka spotkaął się na wyspie strachów (Spooky Island) i mieli rozwiązać kolejną zagadkę… Jaką i jak się skończyło nie powiem… Sami zobaczcie… Osobiście film polecam bo jest zabawny i nie brakuje
akcji… Mi się film bardzo się podobał i go polecam…

I mój faworyt do nagrody Oscara – Scooby-Doo :P

scooby.jpg

Później wybrałam się do kawiarenki interenowej… Pokręciłam się po stronkach z OMG i ściągnełam parę fotek… Głównie screnny z odcinków ze
Skuld w roli gównej… Wróciłam.

Obejrzałam, całkiem przypadkiem pierwszy odcinek „Roswell – W kręgu tajemnic”… Serial mi się bardzo podoba… Opowiada o kosmitach, którzy żyją na Ziemi, w miasteczku Roswell. W kawairni w której pracuje Liz (główna bohaterka) jest strzelanina i Liz dostaje kulką w brzuch… Podbiega do niej Max (główny bohater i kosmita) i uzdrawia ją (Biała Magia Buashahahahahaaa). Liz nie może nikomu powiedzieć co zrobił Max… Lecz komendant policji jest przekonany, że Max jest kosmitą. Tylko nie ma na to dowodów i nikt mu nie wierzy…

Ehhh… Potem pojechałam ze starym na zakupy, a jak wróciliśmy to siedzał u
nas znajomy… A ponieważ gadali na nudne tematy, to usiadłam do PC’ta i robiłam prezenację w PP… Lecz jeszcze nie skończyłam… Znajomy wyszedł 15
minut temu… Suuupeer… Ehhh…

Przepraszam, że dziś tak krótko ale nie kce mi się pisać… Życzę miłej i spokojnej nocy…

Pozdrawiam…

Sleeping Key…

Witajcie…

Wiem, że była dziś notka ale mam to gdzieś… A pozatym to MÓJ blog i mogę
pisać kiedy mi się podoba… :P Ehhh… Przepraszam… Ale coś mnie zdenerwowało… Ale o tym później… Teraz chce streścić dzien dzisiejszy…

Tak więc o 13.30 spotkałam się z Zellas pod EMPIK’iem na Nowym Świecie… Zellas sobie kupiła Kalendarz Kawaii… Pokręciłyśmy się po mieście… Idąc jeszcze przez Galerię Centrum, a w zasadzie po Emiku który się tam
znajduje… Ja chcaiłam zobaczyć kalendarz W.I.T.C.H.’a… Bo nie wiem czy ktoś tu wie, że tą gazetkę rózwież kupuję… Jest to twór Disney’a bardzo
podobny do mangi… Lecz mangą chyba nie jest… No ale nie kupiłam ponieważ
mam problem… Mam już kalendarz i po co mi drugi (ale jest bardzo kawaii
*-*) a poza tym kosztuje 12,99… To chyba wolę dołożyć 2 złote i zamówić
sobie mane OMG… Na ale narazie mam problem i tyle… Ehhh… Potem zmierzając dalej, jakaś kobita spytała się nas o kino „KINOTEKA” więc
odpiewiedziałyśmy, że chyba w Pałacu Kultury i Nauki… On powiedziała, że
to mamy rację i dała nam karty (która kosztowała 5 zł – -’) i powiedziała,
że jak pójdziemy się zarejestrować to mamy przez rok w tym kinie bilety po
12 zł… Yea… Wiec idziemy do PKiN szukając tego kina… I obeszłyśmy cały
pałac zamiast pójść w drugą stronę… – -””””’ Ale nie to mnie rozzłościło, ani to, że jechałyśmy do Zellas jedyne pół godziny stojąc na zakorkowanej Trasie Łazienkowskiej w dusznym autobusie… Tak więc posiedziałam u Zellas… Zrobiłyam nową sondę… Jakie jest wasze ulubione anime/manga i czekam na winiki… Proszę wisilcie się i kliknijcie na wasze ulubione anime!!! To chyba nie jest trudne, bo sądze, że odwiedzają tego bloga osoby inteligente… I jeszcze Zellas dała mi dwie płytki z anime… A mianowicie – PLSE, TWHE, Slayers Perfect, Chobits 01-03, Saber Marionette J i Di Gi Charat… Yea… Anime rullessssssssssss… Jak będę miała stałego neta (Hmmm… Czy pisałam już, że marzenia są piękne???)to, ahh, zresztą i tak go raczej nie będę miała…

Teraz trochę o Fredziu i Mańku… Tak więc gdy wychodziłam oni byli już na
spacerku… A dokładniej Maniek wyprowadził Fredzia… A teraz są w moim pokoju i oglądają nagranego PoKeMoN’a… a wieczorem mają iśc do pubu… Obiecałam im…

A teraz to co mnie dziś wkurwiło aż do granic możliwości… A mianowicie jest to nasz kochany TVN7… Przeglądałam dziś nową gazetę z programem TV, która jest w 99% dokładna i tak przed stawai się pasmo anime na naszym kochanym TVN7… Albert, Dragon Ball GT i Dragon Ball Z… TO MNIE TAK WKURWIŁO, ŻE NIE WIEM… A TYM BARDZIEJ, ŻE BYŁA MOWA, ŻE PODOBNO RTL7 (świętej pamięci…) WYKUPIŁ CARD CAPTOR SAKURA I INNE ANIME A TU DAJĄ STAREGO I DO GRANIC MOŻLIWOŚCI PRZEŻARTEGO DRAGON BALLA!!!!!!!!!!!! NAWET POLSAT NIE EMITUJĘ GŁUPIEJ CZARODZIEJKI Z KSIĘŻYCA!!!!!! TYLKO GŁUPIEGO I BEZSENSOWNEGO POKEMONA!!!!JUŻ CHYBA WOLĘ OGLĄDAĆ SM NIŻ TEGO PIEPRZONEGO
DB!!!!!!

Ehhh… Przepraszam ale musiałam się wyżyć… Ale nadal jestem wściekła…

Ehhh… (co ja dwumars?) Kończę… Życzę wam miłej i spokojnej nocy… niech ta noc choć dla was nie będzie koszmarem…

Pozdrowienia…

Very Angry Key…

Ps. Foteczka na do widzenia… Wiem, że ta Chii jest unhappy ale to
przedstawia mniej więcej mnie… Tylko, że ja jestem wściekła… :P

chii.jpg

Witajcie…

Notki nie było wczoraj z dwóch przyczyn… Nie chciało mi się i starzy bardzo mnie konolują (internet) jeżeli są w domu… Tak więc dziś jest świeża
notka…

Tak więc teraz streszczę cudowny dzień wczorajszy…Jeszcze przedwczoraj odwiedził mnie zombi… Nazwałam go Fredzio… Ponieważ chciałam, żeby był choć trochę pożyteczny (umiał mówić itp.), dałam mu OMO INTELIGENT… I zadziałało! Umie mówić, oglądać TV i grać w karty… Jeszcze wczoraj w nocy zwżarł mojego kota… I teraz mam kotka zombi… (Rany z kim ja mieszkam?) Wczoraj również Fredzio dorwał 0,5 litra czystej…. Wszysko wypił sam… (Nie podzelił się cham… Ale ja preferuje sake…) Naszczęście poszedł spać i spał do wiczora…

Teraz o mnie… Wczoraj wybrałam się do kawiarenki na 2 godziny… Pogadałam z Zellas i pościągałam kilka fotek z OMG i MKR… Było ok… Jak wychodziłam to zobaczyłam Szkolny Kalendarz Kawaii a ja nie miałam kasy… Więc poszłam do domu po kasę i do kiosku… – -’ No ale przynajmniej byłam szczęśliwa z udanego zakupu… Am kalendarz mi się bardzo podoba… I nawet nie był drogi… 10,90… Sądziłam, że będzie droższy… Tak więc teraz małe streszczenie by zachęcić was do zakupu… Leksykon Mangi i Anime, Minileksykon Pojęć Japońskich, Chemia z prof. Kerberosem (No Coments – -’),Kosmos i Układ Słoneczny prezentują sailorki, Geografia z magistrem Son Goku (NO COMENTS – -”), Matematyka z genialną Washu-chan, Horoskop chinski, opis sławnych mangaków, opis J-pop’u, opis niektórych seiyu no i oczywiście
kalendarz z notatnikiem… A na każdej stronie opis jednej postaci z mangi/anime/OAV/movie i ciekawostka… A zresztą kupicie zobaczycie…

Wieczorem Fredzio poszedł po OMO a w nocy wypluł kotka zombi… Ja w nocy
próbowałam coś narysować ale nie wychodziło a noc miałam dość spokojną… Nie licząc Fredzia i Mańka… Kotka zombi ochrzciłam Mańkiem tak dla wiadomości…

That’s all… Dzisiaj jeszcze prawdopodobnie spotkam się z Zellas na mieście by powłuczyć się nie mając wyznaczonego celu…

Życzę udanego dnia…

Pozdrawiam…

Fredzio, Maniek & Key…

PS. A teraz po raz drugi fotka w notce Oo…

bell_angel.jpg

Witajcie…

Dzisiaj wyjątkowo krótko… Nie chce mi się a po za ty nie mam veny… NIE ZELLAS DZIĘKUJE ZA VENĘ!!! SAMA JEJ POSZUKAM!!! Ehhh… Przepraszam…

No więc dzisiaj, a w zasadzie wczoraj oglądałam jeszcze „Przyjaciół”
(„FRIENDS”) i przy okazji rysowałam… Tak więc skończyli się dziesięć minut po północy więc poszłam spać… I przez kofany „Resident Evil” nie mogłam spać… Normalnie byłam w 13 niebie… Lecz nie bałam się zobich itp. Lecz innych odgłosów… A pozatym wyobrażałm sobie całkiem dziwne i straszne rzeczy… Nawet Hickok by na to nie wpadł… Lez teraz nic nie pamiętam… A ponieważ jeszcze robili coś na ulicy to były różne dziwne odłosy… BNO… Bilżej Niezidetnufikowane Odgłosy… Później (cztli około 00.30) nie wiem po jaką cholere pszyszli strażacy (Straż Pożarną widzę z okna) na plac przed moim domem z drabiną i gadali z jakimiś kolesiami… Najpierw jak nieśli tą drabinę to już myślałam, że to UFO… Wiem co zaraz większość z czytających sobie pomysli – NO Coments… Dobra około 1.00 zasnełam… Chyba około 3.00 obudziłam się wręcz „przytulona” do ściany i jak się obudziłam było mi od cholery gorąco, a byłam przykryta… Bardzo możliwe, że śnił mi się jakiś bardzo miły i przyjemny zombii lub przyjaźnie nastawiony piesek na lewą stronę… Lecz nic nie pamiętam…

Dziś rano panowie od wiertarki obudzili mnie bardzo kulturalnie bo o 9.00… Nic i dziś im nie zrobiłam bo byłam tak zaspana, że ledwo się stoczyłam z łóżka… Dziś nadrao miałam bardzo dziwny sen… Było to u mnie w pokoju… Paliła się tylko lampka nad łóżkiem… Ja siedziałam na łózku a Lina Inverse stała na przeciw mnie… Prowadziłyśmy coś ale Talk-Show… Lecz nie było żadnych kamer i mikrofonów… Rozmawaiłyśmy z murzyńskimi dziećmi… Lecz nie pamiętam o czym… Dziwne…

Około 12.30 wpadła Zellas by pobawić się z FronPage’em… I naszczęscie FP był grzeczny i trwało to krótko… Później pogadałyśmy i porobiłyśmy różne
inne rzeczy… Było O.K.

Więc gdy teraz mam działającego jak należy FP to będę mogła pracować nad
grafiką bloga sama, a nie mieszać w to Zellas… Ehhh… Pomyslałam dziś sobie, że te marzenia w połączeniu z tą biało-różową Sakurą robią z tego
bloga takiego „słodkiego”… Taki jest moje zdanie… No ale czekam też na wasze opinie… Pierwsze zmiany pojawią się w ciągu kilku dni… A może i dzisiaj???

Ehhh… Kończę… Bo jeszcze ide poglądać TV i porysować… Życzę miłej
nocy wśród zobich… To znaczy wśród przyjaciół… Ehh… Ja nie mam
przyjaciół, to może zadowoli mnie towarzystwo zombiego?

Pozdrawiam…

Sleeping Key… ZZZZ…

PS. Jak by ktoś chciał obejrzeć głupi ale śmieszny serial to dziś na POLSACIE o 23.50 są „Przyjaciele”… Głiupie ale można się pośmiać…

Witajcie…

Jak zauważyliście dzisiejsza notka będzie w części o marzeniach… Ale wcześniej sprawozdanie z dnia dzisiejszego…

No więc tak rano znowu obudzili mnie Ci robotnicy z wiertarką… Nie stety nic nie zrobiłam… Spieszyłam się do lekarza… U lekarza czekałam by wejśc do gabinetu półtorej godziny… Alergolog powiedział, że jest ze mną wszystko o.k. (Oczywiście chodzi o stan fizyczny bo do pschicznego to mam wątpliwości…) i mam przyjśc w listopadzie na testy skórne… Wróciłam,
posiedziałam w necie, spotkałam się z Zellas by umówić się do kina, wyszłam z neta, wyszłam z domu, poszłam na przystanek i pojechałam do Promenady. Umówiłyśmy się na „Residen Evil”…

Ehhh… Nawet nie wiem jak go mam skomentować… Bo jak powiem, że był fajny to mi jakoś nie pasuje do krwawego horroru… Ehhh… To może go jakoś opiszę… Fabuła… No więc… Pod ziemią jest tajne laboratorium zwane „Ulem”, znajduję się kilome… Pracuje tam około 500 osób… Ulem sterowała sztuczna inteligenja zwana „Czerwoną Królową”… Pewnego dnia Czerwona Królowa zabija wszystkich pracowników… Tzn. jednych topi, jednych polewa kwasem a innych, uwięzionych w windzie spuszcza z ostatniego piętra na pierwsze… I teraz boję się jeździć windą… Wiem, że to tylko film, ale i tak moja winda jest w stanie złym… No ale wracając do filmu… Potem 10 osób (w tym 3 straciły pamięć) jedźie do Ul by wyłączyć Królową… Ujawnię tylko że wszyscy pracownicy Ulu zamienili się w zobii, tak jak psy które również znajdowały się tam…

Więcej nie ujawnię, bo mam nadzieję, że wybierzecie się na ten film do kina… Polecam go… Dobre efekty specjalne… Moim zdaniem najlepsza w tym filmie była muzyka… Nie przeszkadzała w oglądaniu, lecz bez niej film był by gorszy… Były momenty, że można było domysleć się co się stanie lecz nie zawsze… Mi się film podobał…

Jutro ma do mnie przyjść Zellas i użerać się z FronPage’em… Cieszę się, bo pewnie będzie to jedno z naszych ostatnich spotkań przed szkołą…

Przejdę do drugiej części notki… Marzenia… Uważam ten blog, że jest pełen marzeń… Proszę was o marzenia w Księdze Marzeń… A sama nie piszę o własnych… Więc dzisiaj zdradze wam jedno a wzasadzie dwa moje marzenia…

Dopiero teraz spostrzegłam, że brak mi przyjaciela… Takiego od serca… Któremu będę mogła

powierzyć sekrety, wypłakać się, powiedzieć to co myslę, zafać… Nie mam przyjaciól w realu a tym barziej w necie… W starej szkole miałam niby 2 przyjaciółki… Lecz to nie była prawdziwa przyjaźń… Jedynie kolerzeństwo… Przynajmniej z mojej strony… Teraz idę do nowej szkoły…
Nie znam nikogo… Boję się… Boję się nie akceptacji… Przecież teraz ludzie są nietolerancyjni… Oczywiście nie wszyscy… Chociażby w starej szkole… Miałam w klasie dziewczynę, która była barzo religijna i parę wietnamczyków…. I zgadnijcie z kogo się śmiali…

Otóż z tej dziewczyny… Lecz mam też nadzieję, że znajdę tam kolegów i kolerzanki i przedewszystkim przyjaciela… Odbiegając od marzeń… Dziś u lekarza wisiało, tak mi się wydaję mądre zdanie… Nadzieja jest jak cukier w herbacie. Nawet nie wielka ilość osładza życie. Zgadzam się z tym…

Pies to też przyjaciel… Więc to jest moje drugie marzenie… Mieć psa… Wiem mam już kota, ale to nie to samo… Kot 3/4 dnia przesypia a jak nie śpi no i tak robi co mu się podoba… A przychodzi do Ciebie, gdy ma ochotę… Może to wam się wyda głupie, ale naprawdę, chciałambym mieć również i psa w domu…

We wczorajkszej notce Zellas nawiązała do Bryana Adamsa… Też lubię jego piosenki… Ostatnio dostałam jego płytę z muzyką do filmu „Spirit stallion of the cimarron” (po polsku to brzmi „Mustang z dzikiej doliny” powiem jedno „NO COMENTS – -””’). Wszególności podoba mi się tekst „Here I am”… Zellas mam nadzieję, że się nie obrazisz jak trochę po tobie spapuguję? Umieszczę tu tekst skróconej wersji „Here I am” a potem wyjaśnię czemu to zrobiłam…

Here I am – this is me
I come into this world so wild and free
Here I am – so young and so strong
Right here in the place where I belong

It’s a new world – it’s a new start
It’s alive with the beating of a young heart
It’s a new day – in a new land
And it’s waiting for me – here I am

Mam nadzieję, ze będę mogła tak powiedzieć w przyszłości…

Kończę… Rozpisałam się… Mogę zdradzić, że jak jakaś dziewczyna ma kopmleksy co od swojego wyglądu zewnętrznego to niech zajrzy tu w ciągu tylku dni… Życzę miłej i spokojnej nocy…

Pozdrawiam…

Dreaming Key…


  • RSS