kasztanek blog

Twój nowy blog

Czuję się jakbym
wciąż błądziła we mgle
Za nią samotne drzewo
pod którym chcę usiąść
i dotknąć
ukryte wśród złotych liści szczęscie
Byłam tam nie raz
Wschodzące słońce mówiło:
trzeba wracać
a ja nie chciałam
odejść
Może błądziłam nieostrożnie
w niebezpiecznej krainie snów?
Cóż, gdy ten sen wydawała się
bardziej rzeczywisty od tego
którym dziś karmią mnie zmysły
Nie mogę uwierzyć,
że to dzieje się naprawdę,
Zabawny teatrzyk,komiczne przedstawienie…
Gdzie w tym wszystkim prawdziwa ja?
Sztylet wbity prosto w serce
krwawa blizna nie chce się zagoić
Tak boli samotność
rozdarta przepełnionym bólem
cichym krzykiem
Orła, który okaleczone ma skrzydła
Już nie poleci ze mną
w krainę snów
Zranione skrzydła.
zranoina wiara,
przepełniona strachem myśl o jutrze,
które może nie nadejść
Błądzę we mgle
Nie wrócę już tam
pod samotne drzewo
Orzeł nie weżmie mnie
na swoje wielkie, silne skrzydła
bo właśnie umiera
z pustką w oczach
w moich bezradnych dłoniach
Zostanę tutaj
pomiędzy rzeczywistością
a krainą snów
Nade mną niebo
mimo wszystko tak
intensywnie błękitne
Może zlituje się nade mną
i utonę w słodkim zapomnieniu
w tym błękicie
Czekam na śmieć
jak na przyjaciela,
który otrze ostatnią łzę
Czekam
naiwna
wytęsknionymi oczami wyglądam
wyciągam ręce ku niebu
Może wzejdzie słońce
zostawi ostatni ocalały
promień nadziei
Ale…
nic się nie dzieje
Stoję
pośrodku
nieba i ziemi
We mgle błądzę
bez ratunku
bez powrotu
bez celu

Cóż mogę dodać…? Wiersz jest chyba wymowny i jednoznaczny. Nie jest AŻ tak źle… Ale czasem mam naprawdę dosyć, chce o WSZYSTKIM zapomnieć; zgubiłam się.

Where I can find fight club?

1 komentarz
no more
unnesesery
words

just calm down

(fuck everything – how told me doctor)

and JUST WAITING…

only one (multiply 2) reason to smile & be happy

;]

Ty wiesz, że ja nie wiem co to jest
Ale jest coś w Tobie nieodpartego.

Czy Ty nie próbujesz powiedzieć mi, że On nie jest w moim typie
Ukrywam to co czuje naprawde
Kiedy on sprawia że jestem słaba mimo pożądania

Wiem, że powinnam dać mu trochę czasu
Dać mu to przemyśleć, ja lubie polować ale nie mogę
Przestać podsysać ognia namiętności
Wiem, że powinnam powiedzieć nie.

ALE ONE JEST NIEODPARTY
BLISKI I INDYWIDUALNY
TERAZ NIEUNIKNIONY
TRUDNIEJ ODDYCHAM, WIĘCEJ NIŻ TYLKO
FIZYCZNIE GŁĘBIEJ NIŻ DUCHOWO

Pod tajemniczym zaimkiem ‚ON’ nie kryje się już pluszowy miś.

Nawet jeżeli pod ‚ON’ kryje się parę osób, to każda z nich jest wyjątkowa. Słowa i czyny kazdego z nich były wspaniałe i ‚na właściwym miejscu i wlasciwej porze’. Nigdy za dużo. Ewentualnie – za mało.

Lecz w szkole nadal jest normalnie. Uczucia są głęboko schowane. Lecz czasem, gdy zostaje ‚sama’ albo pod wpływem jakiegoś boźdzca zaczynam rozmyślać. I tak sobie myślę, co będzie jeżeli któregoś z ‚NICH’ zabraknie. Moze nie na zawsze, ale gdy to co było wczoraj lub jest dzisiaj nigdy nie powróci nawet w 0,01. I nieważne czy to bedzie ‚ON1′, ‚ON2, ‚ON3′ czy ‚ON4′.

* * * * *

zadobre serce…
zadużo wrażliwości…
zasilny i za trudny charakter…
Karol Wojtyła

Jan Paweł II

NASZ Papież

[*]

* * *

Miałobyć dobrze. Panowała względna równowaga. Smutek przeważał szalę z radoscią, ale tylko troszeczkę. Lecz wygrało doświadczenie.

Dzisiaj usłyszalam wiele przykrych słów ‚zza ściany’. Niewiele mniej ja sama powiedziałam. Jest mi cholernie ciężko. A jutro? Jutro dalej będę robiła to, co mi najlepiej wychodzi, czyli dobrą mine do złej gry. Wciąż będę wykrzywiać usta w coś przypomnacjące uśmiech i wsiąż skrywać najgłębsze uczucia i pragnienia.
Są 2, no może 3 osoby, któym mogę wszystko powiedzieć. Nawet na jednej przerwie. Nawet jeżeli TA OSOBA powie jedno zdanie, tak proste i banalne, to to zabrzmi zupełnie inaczej. O wiele bardziej prawdziwie i przejmująco. Ten głos nie przejdzie przez ucho, a przez serce.

Teraz, kiedy jest naprawdę źle i cięzko, jestm kompletnie sama. Jedyne co mi pozostaje to kazałek papieru za szkłem i czerwone słoneczka. Lecz tylko ON jest ze mną zawsze. Co noc. Gdy mój mózg sprawia, że się boję, jestem szczęsliwa lub jestem w zupełnie innym świecie.

Tylko ON.

Tylko pluszowy miś.

Pewnego dnia młoda kobieta otrzymała 12 róż z bilecikiem, na którym napisano: „Od osoby, która cię kocha”. Nie było jednak podpisu.

Kobieta nie była zamężna, jej myśl pobiegła więc do mężczyzn jej życia: do dawnych sympatii, do nowych znajomych. „Może to matka i ojciec? Jakiś kolega z pracy?”

Zrobiła w myśli listę ewentualnych osób. Wreszcie zatelefonowała do swej przyjaciółki, by ta pomogła rozwiązać zagadkę.

Jedno zdanie przyjaciółki nagie podsunęło jej myśl.

- Powiedz, to ty przysłałaś mi te kwiaty?

- Tak.

- Dlaczego?

- Gdyż ostatnio, gdy rozmawiałyśmy, byłaś w czarnym humorze. Chciałam, byś spędziła jeden dzień, myśląc o WSZYSTKICH osobach, które ciebie kochają.

O kim bym pomyślała i co bym zrobiła, gdybym to JA dostała taki bukiet z TAKIM bilecikiem…….?

* * * * * * * * * * *
PS. 01.04.2005

Wywaliłam jeden wpis z xsięgi. Tak, był on obraźliwy i niemiły. Wywaliłam go tylko dlatego, że zarzucał mi coś czego nigdy nie napisałam ani nie powiedziałam.
Dziewczyno (chłopaku ?) zastanów się – mówisz że jestem beznadziejna. a niby skąd wiesz? Użycie ksywki nieczyni z ciebie najlepszej. ;/

świeta

1 komentarz

Pierwszy dzień świąt spędziłam u dziadka. Generalnie co roku czuję się jakbym jadła w prosektorium. Ale, naszczęście, w tym roku było inaczej.

Była masa ludzi. Chyba z 20-25. Dziadek jak zawsze miał jakieś odpały, pieprzy od rzeczy (np. to nasze ostanie święta razem – tak mowi od 5 lat) itp. Ale było też młodsze pokolenie. Lecz największe wrażenie zrobił na mnie Marcin – około 22 letni chłopak, którego nie kojarze za dobrze. Nawet nie wiem kim on dla mnie jest, dokładnie. Ale jedno mogę stwierdzić napewno – jest przystojny, miły, zabawny, czarujący….. ;)
Niesamowite.

A jutro mnie czekają chrzciny. A potem rodzinna wyżera. 30 osób w dwupokojowym mieszkaniu. Fajnie, gdyby nie to, że połowy osób nie będę znała. No ale moze to i lepiej. Może znowu zaobserwuje jakieś ‚interesujące odkrycia antropologiczne’………
;)

* * *

Patrzę na 7 cyfr i myślę, jak te dni się niemiłosiernie ciagną. Zastanawiam się, kiedy spełnisz 2 obietnice, które mi złożyłeś. Czekam na każdy Twój uśmiech, każdy Twój dotyk, każde Twoje spojrzenie………

”Ty pierwszy mnie dostrzegłeś, kiedy byłam niewidzialna.”

Nie chcę tego stracić. Nie chcę tego spieprzyć.

Więc proszę Cię blisko bądź, kochaj mnie
Trwaj przy mnie, bo wokół zburzone morze
Tylko Twoja dłoń. Stały ląd.

Żyj z całych sił, życie tli się płomieniem tu
Wątły i łatwo zagasić go.

Jego pocałunek, dotyk, usmiech, zakłopotanie, spojrzenie.
Tak łatwo to zgasić; sprawić że coś pięknego i nadzwyczajnego zniknie równie szybko jak się pojawiło.

Najgorsza w tym wszystkim jest bezsilność. Mimo że mam wystarczajaco dużo odwagi, śmiałosci i wiary, nie możemy zrealizować mojego/naszego pragnienia. Czy o tak wiele proszę?

Naszym wrogiem jest czas…

I see trees of green, red roses too
I see them bloom for me and you
And I think to myself what a wonderful world.

I see skies of blue and clouds of white
The bright blessed day, the dark sacred night
And I think to myself what a wonderful world.

The colors of the rainbow so pretty in the sky
Are also on the faces of people going by
I see friends shaking hands saying how do you do
They’re really saying I love you.

Wiecie co? Czasami lepiej nie myśleć o tym co się robi. Rozum jest wrogiem. Lepiej zaufać sercu i zrobić to, co ono mówi. Strach jest wytworem umsyłu. A pokonanie go jest, wbrew pozorom, bardzo łatwe. ;)

Szkoda, że tak późno. Ale lepiej późno niż wcale. ;) A i tak to mogło sie dalej ciągnąc.

LUV YA. Przykro mi.
STAY BLACK! :D :*

Życie mi się pieprzy… Serio.
To co było wczoraj, dzisiaj jest zupełnie inne.
Czasami nie mogę uwierzyć, że ja coś takiego zrobiłam, czy coś innego powiedziałam.

Ból z rytmem odmierza czas
(…)
Wszystko to co dzisiaj dobrze znasz
Jutro już czymś innym jest i inną nazwę ma
(…)
Wszysrtko sie zmienia oszukujac nas
Wszystko to pewne jest jutro musi zmienić sie

Spieprzył się też świat wokół mnie. Zmienił się o 180 stopni. To co dobrze znałam i byłam do pewnych spraw przyzwyczajona, zmieniły się. Niektóre sprawy mi łatwo zaakceptować, inne trudniej. Lecz nieunikne tego, chociaż czasem to boli.

Everything is fucking up in my life.

* * *

Wyzwania rzucasz i kusisz los
Na przełaj gansz do celu wciąż na wprost
Skarbem twym jest to co wiesz
Bo to jest to co w życiu liczy się
Każdy twoj kolekjny maly krok
Prowadzi cie
Przybliza cie
Osiagniesz wkrótce go

Don’t want to depend on no one else
I’d rather rescue myself

Mam prawie 16 lat. Wszyscy na około mówią ze jestem dorosła. Ale co z tego, skoro nawet nie jestem samodzielna? Skoro we wszystkim mnie wyręczają albo chodzą za mną i mnie spychaja na drugi plan? Radze sobie jakos – dawalam sobie świetnie rade na feriach, ale w domu ugotowanie obiadu lub swobodna rozmowa z kolegą jest dla mnie wyzwaniem.

15 lat 7 miesięcy i 3 dni a ja nadal nie jestem samodzielna. I to ma czasem wiele wad i potrafi ranić.


  • RSS